Główna Angelina Jolie. Portret supergwiazdy

Angelina Jolie. Portret supergwiazdy

0 / 0
Jak bardzo podobała Ci się ta książka?
Jaka jest jakość pobranego pliku?
Pobierz książkę, aby ocenić jej jakość
Jaka jest jakość pobranych plików?
Zawsze żyję chwilą. Nie lubię budować planów na przyszłość. Jutro wieczorem wszystko może się zmienić – moje życie, mój wizerunek, ludzie wokół mnie, moja praca... Inaczej byłoby nudno żyć.

Angelina Jolie, jedna z najpiękniejszych i odnoszących największe sukcesy aktorek Hollywood, połówka słynnej superpary, Brangelina, wydaje się mieć już wszystko. Jednak życie tej największej uwodzicielki wśród gwiazd filmowych na świecie nie zawsze było łatwe.

Bolesne, skomplikowane dzieciństwo do dziś rzuca cień na jej relacje ze słynnym ojcem, aktorem Jonem Voightem. Choć poszła w jego ślady i została aktorką, uwagę popularnej prasy przyciągały przede wszystkim jej namiętne związki z mężczyznami i kobietami, fantazje, liczne tatuaże i próby samobójcze, czyli to, co przynosiło jej reputację niegrzecznej dziewczynki Hollywood.

Jednakże teraz Angelina, która wraz z Bradem Pittem wychowuje trójkę adoptowanych i trójkę własnych dzieci oraz jako ambasador dobrej woli ONZ poświęca się bez reszty pracy na rzecz uchodźców, zupełnie zmieniła swój wizerunek. Laureatka Nagrody Akademii Filmowej i trzech Złotych Globów w końcu po ekstremalnych wzlotach i upadkach odzyskała równowagę, wiodąc dziś ustabilizowane życie rodzinne, jakiego zawsze pragnęła.

Książka przedstawia historię dramatów, skandali, przygód i romansów Angeliny Jolie, a jednocześnie jest wnikliwą, inspirującą opowieścią i lekturą obowiązkową każdego wielbiciela tej aktorki.

Jeśli książka Ci się spodobała wpłać 1zł na stowarzyszenie „Wspólnymi Siłami” potocznie zwane Domem Samotnej Matki.
https://pl-pl.facebook.com/Stowarzyszenie-Wspólnymi-Siłami-potocznie-zwane-Domem-Samotnej-Matki-411035788967472/
Rok:
2013
Wydawnictwo:
Burda
Język:
polish
ISBN 13:
9788377783313
Plik:
RAR, 12,71 MB
Ściągnij (rar, 12,71 MB)

Najbardziej popularne frazy

 
0 comments
 

To post a review, please sign in or sign up
Możesz zostawić recenzję książki i podzielić się swoimi doświadczeniami. Inni czytelnicy będą zainteresowani Twoją opinią na temat przeczytanych książek. Niezależnie od tego, czy książka ci się podoba, czy nie, jeśli powiesz im szczerze i szczegółowo, ludzie będą mogli znaleźć dla siebie nowe książki, które ich zainteresują.
1

The New Penguin Russian Course: A Complete Course for Beginners

Rok:
1996
Język:
english
Plik:
PDF, 12,97 MB
0 / 0
2

Encyclopedia of Operations Research and Management Science

Rok:
2013
Język:
english
Plik:
PDF, 15,44 MB
0 / 0
 

Rhona Mercer - Angelina Jolie. Portret supergwiazdy (2013) (OCR, literówki).epub[image: ]



	angelina jolie
	tak to się zaczęło...
	królowa sceny
	oto jonny
	pozyskanie sympatii krytyków
	praca, praca, praca
	przerwana lekcja muzyki
	szalony świat billy’ego boba
	spotkanie z larą croft
	angelina ratuje świat
	rozstanie
	ten dzieciak zawrócił jej w głowie
	wojna w rodzinie
	powrót lary croft
	aleksander
	romans nad romanse
	narodziny dziecka
	brad, dzieciaki i reszta
	gra o życie
	filmografia
	bibliografia



angelina jolie

portret supergwiazdy
angelina jolie

portret supergwiazdy rhona mercer
[image: ]

Spis treści

1

	tak to się zaczęło...
	królowa sceny
	oto jonny
	pozyskanie sympatii krytyków
	praca, praca, praca
	przerwana lekcja muzyki
	szalony świat billy’ego boba
	spotkanie z larą croft
	angelina ratuje świat
	rozstanie
	ten dzieciak zawrócił jej w głowie
	wojna w rodzinie
	powrót lary croft
	aleksander
	romans nad romanse
	narodziny dziecka
	brad, dzieciaki i reszta
	gra o życie
	filmografia
	bibliografia


tak to się zaczęło...

Zawsze żyję chwilą. Nie lubię robić planów na przyszłość. Jutro wieczorem wszystko może się zmienić — moje życie, mój wizerunek, ludzie wokół mnie, moja praca... Inaczej byłoby nudno żyć.

Angelina Jolie

Angelina Jolie zawładnęła nagłówkami gazet od pierwszej chwili, gdy kilkanaście lat temu przebojem zdobyła Hollywood. Ta zachwycająco piękna aktorka stanowi nieustanne źródło fascynacji dla milionów fanów na całym globie. W ciągu minionych lat widzieliśmy, jak na naszych oczach zbuntowana, skłonna do depresji i autodestrukcji nastolatka spokojnieje, dojrzewa i stopniowo zmienia się w zadowoloną z życia, zrównoważoną i subtelną matkę trójki dzieci. Nic więc dziwnego, że kontrowersyjne prywatne życie jednej z najbardziej otwartych i szczerych gwiazd swojego pokolenia wzbudza o wiele większe zainteresowanie niż którykolwiek z jej filmów. Nieważne, czy się ją kocha, czy nienawidzi, z pewnością nie można powiedzieć, że jest pozbawiona wyrazu.

Urodziła się 4 czerwca 1975 ; w Los Angeles, w rodzinie aktorów jako Angelina Jolie Voight i jej życie od samego początku

było niekonwencjonalne. W 1971 roku Jon Voight ożenił się z mało znaną francusko-kanadyjską aktorką Marcheline Bertrand, a w 1973 roku przyszło na świat ich pierwsze dziecko, syn James Haven. Jednakże gdy Marcheline była w ciąży z drugim dzieckiem, Angeliną, małżeństwo pary przechodziło już kryzys. Bertrand prawdopodobnie szybko miała dość kobieciarstwa Voighta, a on, jakżeby inaczej, w końcu zakochał się w Stacey Pickern, aktorce poznanej na planie filmu Powrót do domu (za który dostał Oscara dla najlepszego aktora pierwszoplanowego), i porzucił dla niej rodzinę. W każdym razie Angelina nie miała jeszcze roku, gdy jej rodzice się rozstali.

Przez pierwszych pięć lat po rozstaniu Marcheline mieszkała z dziećmi w Los Angeles i Voight regularnie je widywał, jednakże w 1982 roku przeprowadziła się do Sneden’s Landing, odległego o godzinę jazdy od Manhattanu, ponieważ miejski smog nadwerężał jej zdrowie.

Choć Angelina powiedziała kiedyś: „Nie pamiętam momentu, w którym potrzebowałabym ojca, a jego by nie było” oraz że „nigdy nie gniewała się” na niego za to, że odszedł, to jednak relacje ojca i córki były skomplikowane, pełne napięć i niestabilne.

-    Była małym dzieckiem, gdy się rozwiedliśmy, więc zdziwiło mnie, kiedy powiedziała, że tak bardzo to na nią wpłynęło -stwierdził Voight w którymś z wywiadów.

Jak wspomina jedna z przedszkolnych wychowawczyń Angeliny, pragnąca zachować anonimowość, Voight był na każde zawołanie dzieci.

-    Zawsze przyjeżdżał po nią i jej brata. Zawsze był pod ręką. Nie wiem, czy mieli dobry kontakt, ale robił wszystko, co ojciec powinien - mówi.

Przy czym ojcowska troska Voighta nie ograniczała się tylko do pilnowania zajęć szkolnych.

-    Przychodził na zawody sportowe. Pojawiał się w szkole. Mieszkali w Palisades, tam gdzie wszystkie wielkie gwiazdy, jak choćby Al Pacino. Angelina była małą uroczą dziewczynką. Zawsze była śliczna — stwierdza dalej wspomniana wychowawczyni.

Choć ojciec i córka nie rozmawiają ze sobą od czasu publicznego zerwania kontaktów w 2003 roku1 - Voight powiedział wówczas prasie, że jego córka ma „poważne problemy emocjonalne” - wszystkim wiadomo, że jako dziecko Angelina była prawdziwą córeczką tatusia. Jak mówi sam Voight:

-    Gdy ja i Marcheline rozstaliśmy się, usiadłem z Angie i spytałem, jak myśli, z jaką dziewczyną jej tata powinien być. Zastanowiła się chwilę i odpowiedziała: „Wiesz, tatusiu, chyba ze mną, bo ja kocham ciebie bardziej niż wszystko na świecie”.

Voight był nie mniej zakochany w córce i w wywiadzie, jakiego udzielili wspólnie w 2002 roku, opowiedział Angelinie o chwili, w której się urodziła:

—    Ty tego nie pamiętasz, ale gdy wyszłaś z brzucha mamy, podniosłem cię i trzymałem w ramionach. Patrzyłem na twoją twarzyczkę. Miałaś paluszek przy policzku i wyglądałaś bardzo, bardzo mądrze, jak mój najlepszy, stary przyjaciel. Zacząłem ci opowiadać, jak bardzo jesteśmy z mamą szczęśliwi, że cię mamy, i jak troskliwie będę się tobą opiekował i obserwował wszystkie, nawet najmniejsze wskazówki, jaka jesteś, żeby ci pomóc wykorzystać cały ten wspaniały potencjał, którym Bóg cię obdarzył. Złożyłem ci tę obietnicę, a wszyscy obecni w pokoju mieli łzy w oczach. Ale my nie płakaliśmy. Jak urzeczeni patrzyliśmy sobie w oczy.

Po przeprowadzce byłej żony i dzieci do Nowego Jorku Voight bardzo tęsknił:

-    Angie jest niezwykle zabawna, prawdziwy komik, a Jamie jest już taki dorosły — zwierzał się w tamtym czasie. Pragnąc, by dzieci uczestniczyły w jego życiu, mimo że już z nim nie mieszkają, w 1982 roku dał swojej córce pierwszą rolę filmową. Wcieliła się w postać Tosh w Szukając wyjścia, filmie o dwóch nowojorskich hazardzistach, którego Voight był współscenarzystą i w którym zagrał jedną z głównych ról. Nie zapominając o pozostałych bliskich, Jon zaoferował byłej żonie rolę dziewczyny w dżipie, postać Rusty przypadła zaś w udziale jego ówczesnej partnerce życiowej Stacey Pickern. Chcąc pokazać dzieciom, dlaczego tata jest tak bardzo zajęty, zabierał je na swoje najnowsze filmy. Wybrali się między innymi na Mistrza. Voight wcielił się w nim w postać byłego boksera, który próbuje samotnie wychowywać syna.

-    Było to dla nich trochę za trudne — przyznał krótko po tym. — Oboje zaczęli szlochać. Ostatnią sceną bardzo się przejęli. Musiałem ich przytulić i wytłumaczyć, że tatuś tylko odgrywał pewną rolę, że nie umarł i nadal jest przy nich. Widzicie więc, że nie zamierzam uchylać się od swoich obowiązków. Ale jestem też realistą. Wiem, że Marcheline może znowu wyjść za mąż, a wtedy w ich życiu pojawi się inny mężczyzna.

Podobna sytuacja miała miejsce w 1983 roku, gdy zabrał dzieci na Table for Five. Jamesowi i Angelinie trudno było oddzielić fikcję od rzeczywistości. Film opowiadał o dzieciach, które przeszły przez rozwód rodziców.

-    Bardzo ich to poruszyło. Wiedzieli, że film w pewnym sensie mówi o mnie i moim głębokim pragnieniu bycia blisko nich -przyznał później Voight. Sam wychowywał się w rodzinie, w której wzajemne więzi były bardzo mocne. Wraz z rodzicami - Elmerem i Barbarą — oraz braćmi Barrym i Jamesem Wesleyem mieszkał w Yonkers w stanie Nowy Jork. (James przybrał później pseudonim Chip Taylor i został znakomitym autorem tekstów — jego dziełem są takie legendarne już utwory jak Wild Thing i Angel of the Morning). Jon również starał się być przykładnym mężem i ojcem, ale coś mu w tym przeszkadzało. W wywiadzie udzielonym w rok po rozwodzie z Marcheline przyznał:

—    Uwielbiałem myśleć o takich chwilach, gdy dzieci wbiegają do sypialni rodziców i wskakują im do łóżka. Nigdy jednak tak do końca nie czułem, że pasuje do mnie słowo „mąż”.

Chip Taylor w wywiadzie, którego udzielił w 2004 roku, wspomniał, że Jon tak naprawdę nigdy nie otrząsnął się z traumy, jaką było opuszczenie rodziny.

—    Jon ożenił się z uroczą kobietą. Nie wiem, dlaczego to nie wyszło, ale zakochał się w innej dziewczynie i odszedł do niej. Tym razem też mu się nie udało i teraz pewnie spogląda wstecz, i czuje się winny, że postąpił tak, jak postąpił. Ze wszystkich sił próbuje być dobrym ojcem, ale nie sądzę, żeby dobrze się czuł w tej roli -stwierdził.

Angelina w przeszłości broniła Jona.

—    Ojciec jest doskonałym przykładem artysty, który nie potrafi być żonaty. Ma wspaniałą rodzinę, ale jest w tym coś, co go przeraża - przekonywała.

Jej własne związki także się rozpadały, dowodząc dobitnie, że rzeczywiście niedaleko pada jabłko od jabłoni.

Gdy Jon zostawił żonę, był u szczytu kariery. Jego sława rozbłysła w 1969 roku dzięki roli Joego Bucka — męskiej prostytutki w Nocnym kowboju, a w 1978 roku otrzymał Oscara za postać Luke’a Martina, przykutego do wózka weterana wojny wietnamskiej, jaką zagrał w Powrocie do domu. Choć później Angelina skorzystała zarówno z hollywoodzkich koneksji ojca, jak i jego wiedzy aktorskiej, nie lubiła całej tej wrzawy i fanów wokół niego. Voight powiedział kiedyś w wywiadzie, że jego dzieci dorastały w cieniu otaczającej go mitologii, potrzebowały więc w związku z tym szczególnej troski.

—    Niedawno jadłem z nimi kolację, gdy w pewnej chwili zauważył nas jakiś mężczyzna. Już z piętnastu metrów się usprawiedliwiał: „Och, przepraszam, że zawracam głowę... ale wyglądasz jak... Czy jesteś...?”. Moja córka Angie, która nie czuła się wtedy dobrze, podniosła oczy i jęknęła: „O Boże, tylko nie znowu to”. W tego mężczyznę jakby piorun strzelił - opowiadał o pewnym epizodzie Jon.

Mimo niespokojnego dzieciństwa Angelina była radosnym dzieckiem. Uwielbiała film Disneya Dumbo (przyznała kiedyś, że płakała, gdy okazało się, że on potrafi latać), durzyła się w Mr. Spocku ze Star Treka i bardzo lubiła bawić się w przebieranki ze starszym bratem Jamesem.

-    Cały czas nosiłam jakieś kostiumy - wspominała w 2001 roku. — Wprost uwielbiałam wysokie plastikowe obcasy.

Ponieważ jako dzieci tak często gdzieś z bratem wyjeżdżali, Angelina nabrała poczucia, że nigdy nie miała stałej bazy.

-    Zawsze marzyłam, żeby mieć strych pełen różnych rzeczy, mogłabym tam chodzić i je przeglądać - mówi o tamtych czasach.

Oboje z bratem od najmłodszych lat bardzo się wzajemnie wspierali i nigdy nie brakowało im pomysłów, jak tu się zabawić. Już jako pięciolatka Angelina przebierała się w ubrania mamy, nakładała makijaż i dawała rozmaite przedstawienia, a brat ją filmował. Bawili się w ten sposób nawet jako nastolatki. Angelina grała też we wszystkich pięciu studenckich filmach nakręconych przez Jamesa podczas nauki w USC School of Cinema. Jeden z nich przyniósł mu nawet nagrodę George’a Lucasa za reżyserię.

Odkąd tylko stała się sławna, Angelina jest uosobieniem seksu. Nic w tym dziwnego, skoro już w przedszkolu należała do grupy Całuśnych Dziewczynek.

-    Nawet jako dziecko byłam bardzo świadoma swoich emocji i już w przedszkolu ujawniła się moja seksualność. Stworzyłam tam grupkę Całuśnych Dziewczynek. Goniłyśmy chłopaków i obcałowywałyśmy ich na potęgę - nie obeszło się też bez miłosnych ugryzień - a oni wrzeszczeli. W końcu kilku z nich wzięło się na sposób i zaczęło się rozbierać. Wpadłam w straszne tarapaty - tak wspomina pierwszy raz, gdy uwiodła płeć przeciwną.

Tarapaty były rzeczywiście poważne, bo wezwano rodziców na rozmowę w sprawie zachowania córki. Nie trzeba dodawać, że po rym wydarzeniu Całuśne Dziewczynki przestały istnieć.

Mimo takich sytuacji trudno uznać, że Angelina była słodkim dziewcząkiem. Kiedy większość dzieci błagała rodziców o szczeniaka, ona uwielbiała swoją jaszczurkę Vladimira i węża o imieniu Harry Dean Stanton, nazwanego tak na cześć znanego aktora.

-    Podczas gdy inne dziewczynki pragnęły być baletnicami, ja chciałam zostać wampirem — powiedziała kiedyś w jednym z wywiadów.

Pozostałe dziewczynki wypisywały na piórnikach imiona ukochanych, tymczasem Angelina z zapałem rysowała twarze starych ludzi, nagie kobiety, rozwarte do krzyku usta i drut kolczasty w poprzek ludzkich oczu.

Wkrótce jednak jej ambicje zostania wampirem ustąpiły miejsca jeszcze silniejszemu pragnieniu — powzięła zamiar być przedsiębiorcą pogrzebowym. Gdy miała dziewięć lat, zmarł jej dziadek ze strony matki, a jego pogrzeb okazał się dla wrażliwej dziewczynki niezwykle fascynującym wydarzeniem. Większość dziewcząt w tym wieku byłaby przejęta ceremonią i przerażona śmiercią, ale nie Jolie. Tak bardzo zajmowało ją obmyślanie, jak powinien wyglądać ten pogrzeb, że na strach nie było już miejsca.

—    Ojciec mojej mamy zmarł, gdy miałam dziewięć łat. Był wspaniałym, pełnym życia człowiekiem, ale jego pogrzeb okazał się istną makabrą. Wszyscy histeryzowali. Uważam, że pogrzeby powinny być celebracją życia, a nie obrzędem, który wszystkich rozstraja. Nie boję się śmierci, przez co ludzie myślą, że mam mroczną naturę, choć w rzeczywistości jestem optymistką — stwierdziła kiedyś. Powiedziała też, że pociągają ją „rzeczy związane z tradycją, z zakorzenieniem” i że pewnie dlatego „skupia się na pogrzebach”. To właśnie po śmierci dziadka zaczęła ubierać się na czarno. Spacerowała także po cmentarzach i czytała książki o balsamowaniu zwłok oraz o sztuce organizowania pogrzebów.

-    W śmierci jest coś kojącego - powiedziała w którymś z wywiadów. - Myśl, że jutro możesz nie żyć, jest wyzwalająca i pozwala docenić życie.

Gdy miała dziesięć lat, jak sama mówi, życie „przestało być zabawne”. Po wyprowadzce z matką i z bratem z Los Angeles jej buntownicza natura jeszcze się umocniła. Całowanie chłopców w przedszkolu wydawało się uroczym wyskokiem w porównaniu z tym, co miało nadejść.

-    Zawsze myślałam, że jestem rozsądna, ale nie wiedziałam, czy rzeczywiście chcę żyć na tym świecie. Jako dziecko rozmyślałam o samobójstwie — nie dlatego, że byłam nieszczęśliwa, ale ponieważ nie czułam się potrzebna. Cierpiałam na bezsenność i potrafiłam nie spać całą noc, w głowie zaś bez ustanku kłębiły mi się myśli — tak opowiada o tamtych czasach sama Angelina.

Przyznała również, że dużą część dzieciństwa spędziła, wyglądając przez okno i myśląc, że gdzieś tam jest miejsce, w którym w końcu znajdzie oparcie i będzie szczęśliwa.

—    Przynależałam gdzie indziej — podsumowała.

To poczucie pewnie nigdy nie było równie silne jak wówczas, gdy zaczęła uczęszczać do Beverly Hills High, ekskluzywnego liceum dla dzieci zamożnej elity w Los Angeles. Jej szkolni koledzy i koleżanki byli bogaci, piękni i zepsuci. Jolie już bardziej nie mogła się od nich różnić. Po pierwsze mimo wysokiej pozycji jej taty w Hollywood w domu nie było za dużo pieniędzy. Voight zawsze bardzo wybrzydzał przy wyborze roli i odrzucił kilka naprawdę znaczących propozycji, ponieważ uznał, że są dla niego nieodpowiednie. Słynna jest na przykład jego odmowa przyjęcia głównej roli w Love Story, mimo że zaproponowano mu dziesięć procent udziału w zyskach. Był też dumny z siebie, że nie psuje własnych dzieci.

—    Starałem się wychować dzieci tak, żeby znały wartość pieniądza. Nie mam basenu, więc gdy chcieliśmy popływać, musieliśmy prosić o pozwolenie skorzystania z czyjegoś. Znam wartość rzeczy i chcę, żeby moje dzieci też ją znały - opowiadał w 1979 roku.

Rodzina Angeliny żyła więc stosunkowo skromnie w porównaniu z rodzinami jej rówieśników i zamiast płacić kartą kredytową ojca na Rodeo Drive, aktorka kupowała większość strojów w sklepach z używaną odzieżą - jednym z jej ulubionych był Aaardvark’s w Pasadenie. Jak większość nastolatek miała też trochę kompleksów dotyczących wyglądu — często żartowano z niej z powodu aparatu na zębach, okularów i chudej sylwetki. Choć charakterystyczne wydatne usta są jednym z jej atutów, jako nastolatka boleśnie przekonała się, że wszystko, co wyróżnia spośród rówieśników, może działać tylko na niekorzyść. Starając się zachować reputację outsiderki, Jolie chętnie farbowała włosy, no i zawsze ubierała się na czarno. Był to jej ulubiony kolor.

Wiele olśniewająco pięknych koleżanek Angeliny pracowało jako modelki, aby zarobić dodatkowe pieniądze. Jolie również próbowała swoich sił w tej branży, mimo że uważała, iż wygląda jak muppet. Choć dziś trudno w to uwierzyć, zważywszy na fakt, iż uznawana jest za jedną z najpiękniejszych kobiet świata, początkowo zupełnie nie radziła sobie w tym konkurencyjnym zawodzie. Agenci wręcz powiedzieli jej, że jest „za niska, za gruba, za bardzo wystraszona i w ogóle za bardzo”. Argumenty, jakimi uzasadniali swoją odmowę, tylko pogłębiły jej autodestrukcyjne nastawienie. Jego początki sięgają czasów, gdy Jolie miała lat czternaście i chciała uwolnić się od frustracji czasu dojrzewania.

-    Trzynaście, czternaście lat - to był niedobry okres. O tak, bardzo niedobry — przyznaje sama aktorka. Zły do tego stopnia, że jej pragnieniem było „już nie żyć”. Choć nie pochwala dziś takiego zachowania, zawsze otwarcie mówi o tym etapie życia.

—    Był taki okres, kiedy czułam się jak w niewoli, cięłam się, ponieważ wydawało mi się, że w jakiś sposób to mnie wyzwala. To było szczere - wyznaje. Owa konieczność „odczuwania” zawsze była dla Jolie czymś ważnym. Pamięta, że od wczesnego dzieciństwa lubiła tylko pewien określony rodzaj dotyku.

-    Nie lubię lekkiego dotyku - zwierza się w jednym z wywiadów. - No wiesz, lubię być obejmowana i trzymana mocno. Nienawidzę, kiedy ktoś próbuje mnie zatrzymać, ale nie robi tego, jak trzeba. Podobnie z uściskiem dłoni — nie lubię, jak jest słaby. Jeśli chcesz uścisnąć mi dłoń, zrób to porządnie.

Jolie z pewnością wiedziała, czego chce, jeśli chodzi o fizyczną bliskość z partnerem — i jak się przekonamy, konsekwencje tego często mogły zagrażać jej życiu.

Jak wiele dzieci z rozbitych rodzin była ekspertem w manipulowaniu rodzicami, którzy konkurowali ze sobą o to, aby stać się tą ważniejszą osobą w jej życiu. Gdy rodzina przeprowadziła się na powrót do Los Angeles, Voight mógł częściej widywać dzieci - wybrał wtorki, czwartki i weekendy. W wywiadzie z 1987 roku przyznał, że jego córka, choć ma dopiero dwanaście lat, już dobrze wie, jak owinąć go sobie wokół małego palca.

-    Czterdzieści pięć minut prac domowych potrafi rozciągnąć nawet do półtorej godziny, gdyż snuje wspomnienia i żartuje, a w końcu urządza zabawę. Uwielbiam spędzać z nią czas. Śmiejemy się i krzyczymy, trochę przy tym irytujemy Jamiego, który ma całkiem inne usposobienie — opowiadał.

Voight mógł się wydawać zauroczony córką, ale aktor był również świadom, jaka siła buntu w niej drzemie.

-    Jest bardzo dziwna i chyba trochę do mnie podobna, co dla niej może być nieco niewygodne, jest sprytna, ma ogromną wyobraźnię i jest bardzo żywa, ciągle musi coś robić. Uwielbiam ją. Przy tym jest trochę mądralą, z całą pewnością jest! Już jako niemowlę nie pozwalała sobie pomagać, nawet przy zabawach edukacyjnych. Mówiła: „Nie! Ja to zrobię. Ja”. To cała ona — mówił wtedy o córce.

Niestety Angelina, zanim jeszcze stała się nastolatką, za bardzo wzięła sobie do serca rolę mądrali i zupełnie zeszła na manowce.

Angelinie nie udało się dogadać nie tylko z koleżankami i kolegami z Beverly Hills High, równie obcy byli jej nauczyciele.

Zapewne dlatego że nie potrafili sobie z nią poradzić, przywołali na pomoc psychoterapeutę.

-    Skierowali tam {...} wszystkich z rozbitych rodzin - opowiada Jolie o tym okresie swojego życia. - Jedna psychoterapeutka twierdziła, że wszystkiemu są winni nasi „rodziciele . Wydawało się jej, że te biedne dzieciaki nigdy nie będą w stanie przystosować się do życia. Zapewniałam ją, że ja doskonale się przystosowałam, ale z jakiegoś powodu chciała, żeby było inaczej. W końcu wymyśliłam na jej użytek świetną bajeczkę — jakaż była zadowolona! Od tego czasu nie uznaję psychoterapii.

Voight podzielał poglądy córki na temat wpływu, jaki rozwód rodziców miał na jego dzieci, i przyznał kiedyś: „Łatwo tłumaczyć problemy dzieci rozwodem rodziców. Trzeba jednak spytać siebie, czy i bez tego trudności by się nie pojawiły”.

Nie tylko Angelina wyrobiła sobie zdanie na temat sesji z psychoterapeutą, swoje opinie na ten temat wygłaszali także nauczyciele i po jednym z takich terapeutycznych spotkań określili oni Jolie mianem „gwałtownej”, „ze skłonnością do antyspołecznej psychopatii”. Ona jednak nic sobie nie robiła z tej oceny.

-    Od dziecka nazywano mnie socjopatką — wyznała szczerze. (Co ciekawe, przyszło jej zagrać taką postać w Przerwanej lekcji muzyki - i rola ta przyniosła jej Oscara).

Od jej dawnej szkolnej koleżanki Jean Robinson wiemy, że niezależnie z kim się zadawała, nigdy nie była zbyt popularna wśród dziewcząt ze swojej klasy. Rzecz w tym, że reputacja pożeraczki męskich serc przylgnęła do niej na długo przed tym, nim stała się sławna.

-    Gdy miała czternaście łat i chodziła do Beverly Hills High, kradła chłopaków, którzy mieli lat siedemnaście — wspominała Jean. - Ale gdy zaczynali się za nią uganiać, po prostu odchodziła. Chodziło jej tylko o zdobycz - dodała. Zdaniem Jean Angelina polowała zresztą nie tylko na chłopców.

-    Tak samo było z dziewczętami. Angie potrafiła człowieka tak omotać, że miało się wrażenie, iż jest najlepszą przyjaciółką,

a potem już się więcej nie odezwać. Takie okrucieństwo w kontaktach jest dosyć powszechne, ale Angelina była w tym druzgocąco dobra — opowiadała Jean.

Przypomniała również, że Angelina nie była bogata.

—    Mieszkała w apartamencie po złej stronie Beverly Hills, nie tam, gdzie mają domy prawdziwi bogacze. Nie chciała mieć nic wspólnego z bogatymi dzieciakami i celowo się od nich odróżniała. Lubiła noże. Rozmaite — scyzoryki, noże kuchenne. Bywało, że wyciągała jakiś i zaczynała się nim bawić.

—    Na początku lat 90. Beverly Hills było bardzo porządne, każdy przykładnie się zachowywał i miał dobre stopnie — opowiada dalej. - Wszyscy mieli porządne ciuchy, bardzo drogie i modne. Robili zakupy i spędzali czas w Beverly Center, ogromnym centrum handlowym w West Hollywood, lub na Rodeo Drive, ulubionej ulicy dziewczyn z kartami kredytowymi swoich tatusiów. Angie nie chciała w tym uczestniczyć. Wolała punkrockowe kluby na Sunset Strip, a zakupy robiła w punkowych sklepach na Melrose.

—    W szkole zawsze byłam punkiem — przyznaje sama Jolie. -Nie czułam się ani czysta, ani śliczna. Zawsze interesowałam się tym, co dziwaczne i mroczne {...}. W czarnych botach, podartych dżinsach i starej marynarce czułam się doskonale. Nie zamierzałam udawać bystrej, czystej i grzecznej dziewczynki. Wolałam ciemniejszą stronę życia, tę bardziej mroczną, bardziej emocjonalną.

—    Chodziła w skórach, porwanych dżinsach, okropnych botkach na ostrych szpilkach. Dzieciaki się jej bały, nauczyciele też. Nie sądzę, żeby kiedykolwiek jeszcze ktoś taki jak ona chodził do Beverly Hills High - tak Jean komentuje skłonność Jolie do gotyckiego wyglądu.

Choć rówieśnicy patrzyli na nią z góry, bo ośmielała się być inna, zbuntowanej Angelinie sprawiało to chyba większą przyjemność niż ich ewentualna akceptacja.

Patrząc wstecz, należy przyznać, że jej niechęć do podporządkowania się modzie panującej w Beverly Hills zasługiwała raczej na

podziw niż na pogardę, jednak łatwo zrozumieć, że rówieśnicy ba li się dziewczyny, która nie brała poważnie społecznych podziałów. Jean tak mówi o psychoterapeutycznych sesjach Jołie:

-    Chodziła na nie chyba trzy razy w tygodniu, aż wreszcie stwierdziła: „Skończyłam terapię”. Jakby to była matematyka albo coś takiego. Ani trochę jej to nie zmieniło. Myślę, że terapeutka sama potem potrzebowała terapii.

Nie wszystkie koleżanki Angeliny oceniały ją tak surowo. Zwłaszcza jedna z nich pamięta także inną, delikatniejszą stronę jej osobowości.

-    Nie powiem, że nie była szalona, bo była - przyznaje. - Ale też na swój sposób delikatna, podatna na zranienie, a także przepełniona bólem. Myślę, że głęboko dotknął ją rozwód rodziców, a także to, że ojciec żył własnym życiem, a ją właściwie zostawił. Pojawiał się od czasu do czasu i gdzieś zabierał. Jednego roku była na wręczeniu Oscarów. Ale ona chciała ojca z prawdziwego zdarzenia, a nie Oscarowych randek. To ją raniło i kazało stać się tak twardą, jak tylko się dało, żeby nie pokazać bólu.

-    Była bardzo bystra i w pewnym sensie zdyscyplinowana. Bardzo szybko zaczęła grać w filmach i odnosić sukcesy już jako piętnasto-, szesnastolatka. Zawsze powtarzała, że nie chce iść w ślady ojca, tylko go przewyższyć. Co jej się w pełni udało — ta sama osoba opowiada o głęboko zakorzenionych ambicjach Jołie.

Wuj Angeliny, Chip Taylor, także potrafił przejrzeć bratanicę na wylot.

-    Angie zawsze lubiła myśleć o sobie, że jest twarda - opowiadał. - Nigdy tak jej nie postrzegałem, bo obracałem się wśród prawdziwych punków i wiedziałem, że ona to tylko dzieciak z Hollywood, który przebrany w motocyklowe ciuchy robi mały show.

Dostosowywanie się do innych plasowało się bardzo daleko na liście priorytetów Angeliny, nic więc dziwnego, że pierwszy chłopak, z którym związała się na poważnie, nie do końca pasował do szkolnego modelu.

—    Jako nastolatka mogła robić, co tylko chciała - opowiada Jean. — W wieku czternastu lat zakochała się w punku, który miał lat mniej więcej szesnaście. Był równie szalony jak ona.

Bertrand — ryzykując odtrącenie — zamiast zabronić córce spotykania się z tym chłopakiem, uznała, że woli mieć oko na całą sytuację, i pozwoliła Angelinie zamieszkać w domu razem z nim.

—    Straciłam dziewictwo jako czternastolatka — przyznaje sama Angelina. - Byliśmy w mojej sypialni, w znanym mi otoczeniu, gdzie czułam się najlepiej i najbezpieczniej. Byłam bardzo młoda, ale dzieciaki robią teraz mnóstwo dziwnych rzeczy i są rozwiązłe. Mieszkaliśmy razem dwa lata z moją mamą. Nie musiałam się zakradać. W przeciwieństwie do innych dziewcząt nie chodziłam na imprezy i nie włóczyłam się po ulicach.

Być może nie musiała cichaczem wślizgiwać się do domu, ale — jak mówi Jean — jej zachowanie i tak pozostawiało wiele do życzenia.

—    Sytuacja była przedziwna, ale jej mama robiła, co mogła. Angelina farbowała włosy na fioletowo i eksperymentowała z piercingiem. To była zgroza. Razem ze swoim chłopakiem chodziła po najgorszych punkowych klubach i przesiadywała tam godzinami. Wtedy też zaczęła całkowicie tracić zainteresowanie szkołą.

—    Czy kiedykolwiek jest się wystarczająco dojrzałym emocjonalnie, żeby związać się z kimś na takich zasadach? — Angelina broniła swojej decyzji wejścia w poważny związek w tak młodym wieku. — On mieszkał w naszym domu z moją mamą i moim bratem, więc nie byliśmy na swoim. A ja zawsze mogłam porozmawiać z mamą, gdy pojawiał się jakiś problem. Lepiej niż inne mamy wiedziała więc, co się dzieje. Zdawała sobie sprawę, że jestem w wieku, kiedy człowiek się za kimś rozgląda. Albo stałoby się to w jakimś dziwacznym miejscu i jeszcze dziwaczniejszej sytuacji, albo w moim domu, w moim pokoju — przekonuje.

Jolie zawsze twierdziła, że to matka, a nie ojciec, zaszczepiła w niej miłość do aktorstwa, w co nietrudno uwierzyć, biorąc pod uwagę, że to właśnie ona regularnie zabierała dzieci do kina i teatru. Jednej rzeczy jednak nie przewidziała — że te wspólne wyjścia rozbudzą w córce fascynację nożami.

-    Gdy byłam mała, poszłam na Jarmark Renesansowy i tam zobaczyłam noże. Jest w nich jakieś piękno, tradycja. Poszczególne kraje miały własną broń, stosowano różne ostrza, dla mnie jest w tym coś naprawdę pięknego. Zaczęłam więc kolekcjonować noże. Od dziecka zbieram białą broń - opowiadała później Jolie.

Ziarno zostało zasiane. A miłosny związek jeszcze wzmocnił fascynację Angeliny nożami.

-    Niektórzy chodzą na zakupy, a ja się cięłam - wspomina tamten czas. — Rozpoczęłam życie seksualne, ale okazało się, że seks nie wystarcza i emocje też nie wystarczają. Zatem w chwili, gdy pragnęłam czegoś naprawdę szczerego, sięgałam po nóż i cięłam swojego chłopaka, a on ciął mnie. Był naprawdę dobrym człowiekiem, miłym chłopcem — nie zagrażał mi ani mnie nie przerażał. Był to pewien rodzaj wymiany, cali byliśmy we krwi, a moje serce biło jak szalone i czułam, że to coś niebezpiecznego. Zycie nagle robiło się o wiele bardziej szczere, niż „seks” kiedykolwiek był. Czułam się prymitywna i niesamowicie uczciwa, ale potem musiałam to ukrywać przed matką, nie mówiłam jej, do szkoły chodziłam w bandażach.

-    Desperacko pragnęłam coś czuć — mówiła także. — Gdy byłam mała, nie miałam własnego „ja”. A kiedy podrosłam, żyłam poprzez role, które grałam, i zagubiłam się w różnych elementach swojej osobowości.

Podczas jednej z takich sesji sadomasochistycznych Jolie poprosiła chłopaka, żeby przeciągnął ostrzem po jej brodzie, i do dziś ma w tym miejscu delikatną bliznę.

-    Patrząc wstecz, widzę, że chciał mi pomóc się wyzwolić, a ja byłam sfrustrowana, gdy mu się to nie udawało — mówi.

Zadawanie sobie ran także nie mogło jej pomóc — właściwie prawie ją zabiło. Po jednej z takich sesji, gdy rozcięła sobie szyję i brzuch oraz wycięła X na ramieniu, trzeba ją było zawieźć do szpitala.

-    Nieomal przecięłam żyłę szyjną - przyznała w 2000 roku. -Zanim skończyłam szesnaście lat, miałam to {samookaleczenia} już za sobą.

Być może właśnie dlatego lub też w wyniku doświadczenia z pogranicza śmierci zakończyła związek z punkiem. Tak czy siak, Angelina czuła, że już czas ruszyć dalej.

-    Gdy skończyła szesnaście lat, uznała, że dość już mieszkania z mamą i chłopakiem - mówi Jean. - Wynajęła mieszkanie po drugiej stronie ulicy i przeprowadziła się. Chłopak myślał, że przenosi się razem z nią, ale ona go wykopała i to był koniec związku.

Sama Angelina opisuje to jako „trudne rozstanie”.

-    Ten związek był jak małżeństwo — mówi. - On bardzo płakał i robił wielki dramat, że potrafię być sama.

Nie wiadomo, czy Bertrand była rada, że pozbyła się z domu niesfornej córki, ale sąsiedzi jak najbardziej.

-    Mój Boże, umarłego by obudzili, tańczyli i krzyczeli, i puszczali tę muzykę. Byłem szczęśliwy, kiedy się wyprowadziła - tak jeden z nich wspomina sytuację, kiedy trzeba było wezwać policję z powodu głośnej muzyki wcześnie rano.

Z perspektywy czasu Jolie zdaje sobie sprawę, że była rozpuszczoną nastolatką i przejmowała się rzeczami, które w szerszej perspektywie nie miały tak naprawdę znaczenia.

-    Lekarz na pewno prawił mamie i tacie kazania, kiedy brałam kwas i krwawiłam pod ubraniem - powiedziała później, wspominając te lata. — Teraz myślę, że gdyby ktoś wziął tamtą czternastolatkę i wywiózł w sam środek Azji lub Afryki, to od razu dotarłoby do mnie, jaka jestem zapatrzona w siebie i że istnieje prawdziwy ból i prawdziwa śmierć, prawdziwe rzeczy, o które trzeba walczyć. Wtedy nie stawiałabym się tak bardzo.

2

1

 Obecnie są już pogodzeni. W lutym 2010 roku Voight był z Angeliną i jej dziećmi w Wenecji, gdzie Jolie kręciła sceny do filmu Turysta, a w grudniu 2011 roku pokazali się publicznie na premierze filmu In the Land of Blood and Honey, debiutu reżyserskiego Angeliny. Jednakże do ich pierwszego spotkania po sześciu latach nieutrzymywania kontaktów doszło już w 2007 roku, po śmierci matki Angeliny (przyp. tłum.).

królowa sceny

Mimo dziecięcych marzeń Angeliny o zostaniu przedsiębiorcą pogrzebowym od pierwszych chwil, gdy jako ledwie odrosła od ziemi dziewczynka urządzała przedstawienia dla brata, widać było, że aktorstwo ma we krwi. Choć sama jeszcze nie zdawała sobie z tego sprawy.

-    W dzieciństwie nie mogłam już mniej interesować się filmami. On {jej brat James} mnie na nie wyciągął. Jamie zawsze kochał film. To on powinien pierwszy zacząć pracę {na planie} - przyznała w wywiadzie dla „People Weekly” w 2004 roku.

Jednakże w tym samym wywiadzie James mówił co innego, przekonywał, że z nich dwojga to właśnie jego młodsza siostrzyczka miała większe zdolności aktorskie, co było wyraźnie widać, gdy kierował kamerę na jej twarz.

-    Prosiłem ją, żeby dla mnie grała. Zrobiliśmy wersję reklamy Subwaya. Mówiła w niej: „Walnę cię w nos, jak nie kupisz kanapki”.

Były to mocne słowa, jak na tak małą dziewczynkę, ale Angelina nie kryje, że była o wiele twardsza i ostrzejsza od brata.

-    Jesteśmy niemal swoim dokładnym przeciwieństwem. On nigdy nie przeklina, a ja, jak się wścieknę, klnę jak szewc. Jeśli ktoś jest hałaśliwy, ordynarny i ostry, to ja.

Rodzice Jolie bez zastrzeżeń wspierali jej aktorskie aspiracje.

—    Pamiętam, jak Jamie kierował na mnie obiektyw wideokamery i mówił: „No, dawaj Angie, zrób nam przedstawienie”. {Ani tata}, ani mama nigdy nie powiedzieli: „Spokój! Bądźcie cicho!”. Pamiętam, jak tata patrzył mi w oczy i pytał: „O czym myślisz? Co czujesz?” - opowiada aktorka.

W charakterystyczny, zawoalowany sposób wyjaśnia swoje aktorskie zainteresowania.

—    Nie wiedziałam dokładnie, czego chcę, ale wiedziałam, że mogłabym się dowiedzieć. Uwielbiałam ekspresję. Bardzo chciałam spróbować wyjaśniać ludziom różne rzeczy {...}. Jestem bardzo dobra w poznawaniu różnych emocji i słuchaniu ludzi, i w odczuwaniu. Taki jest aktor, jak sądzę.

Może nie wiedziała, czego chce, ale - jak twierdzi jej tata - z góry było przesądzone, że w końcu i tak znajdzie się przed kamerą.

—    Z dystansu widzę, że już bardzo wcześnie wiadomo było, iż zostanie aktorką - powiedział. — Potrafiła z byle czego zrobić wydarzenie. Zawsze była bardzo czymś zajęta, kreatywna i teatralna.

Gdy Marcheline przeprowadziła się z dziećmi z powrotem do Los Angeles, dla jedenastoletniej Angeliny czymś naturalnym wydawało się wstąpienie do Lee Strasberg Theatre Institute - zwłaszcza że kiedyś chodziła tam jej matka. Lee Strasberg był aktorem, reżyserem, producentem i nauczycielem aktorstwa. Swoją szkołę założył w 1969 roku, a wśród hollywoodzkich sław, które skorzystały z jego nauk, byli: James Dean, Robert De Niro, Steve McQueen, Jane Fonda, Al Pacino i Paul Newman. A także Marilyn Monroe - ona i Strasberg byli tak blisko, że w ostatniej woli przekazała mu pod kontrolę siedemdziesiąt pięć procent swojego majątku, poza tym jako jego ulubiona uczennica w pewnym momencie właściwie zamieszkała z nim i jego rodziną. Strasberg był wielkim zwolennikiem tak zwanego aktorstwa metodycznego (polegającego na tym, że aktor, opierając grę na własnych wspomnieniach, doświadczeniach i emocjach, tworzy realistyczną postać) i przypuszczalnie dlatego Angelina po dwóch latach, i po zagraniu w kilku przedstawieniach zrezygnowała ze szkoły, twierdząc, że nie ma „tylu wspomnień”, żeby odtwarzać postacie tak, jak powinna. Jednakże teorie Strasberga z pewnością zostawiły swój ślad.

—    Gra aktorska to nie jest udawanie ani kłamstwo. To znajdowanie takiej strony własnej osobowości, która odzwierciedla graną postać, i ignorowanie wszystkich innych aspektów własnej osoby. Jednak jakaś cząstka we mnie zastanawia się, co jest złego w całkowitej szczerości - powiedziała później Jołie o swojej sztuce.

Porzuciwszy Instytut Strasberga, Angelina kontynuowała naukę w szkole Beverly Hills High, którą ukończyła w wieku szesnastu łat. W tym samym czasie rozstała się ze wspomnianym już punkiem i przeprowadziła do własnego mieszkania. Mniej więcej wówczas zaczęła także pobierać lekcje aktorstwa u swojego słynnego ojca.

—    Przychodziła do mnie do domu i razem próbowaliśmy jakąś sztukę, grając w niej różne role. Zobaczyłem, że naprawdę ma talent. Kochała grać. Zrobiłem więc, co w mojej mocy, żeby ją zachęcić, poprowadzić i udzielić jej jak najlepszych rad. Przez jakiś czas co niedzielę przerabialiśmy nową sztukę — mówi Voight o tym okresie. Nigdy jednak nie przypisywał sobie zasług, jeśli chodzi o sukces córki.

—    Dałem jej wszelką pomoc, jakiej potrzebowała w zakresie aktorstwa, ale karierę zrobiła samodzielnie. Wszystko zawdzięcza sobie, a do mnie należy wspieranie jej, na ile tylko mogę, i udzielanie rad, kiedy o nie prosi - stwierdza.

Choć większość aktorów aktywnie zniechęca swoje dzieci do wejścia w świat show-biznesu, Voight nie przejmował się problemami, jakie przemysł filmowy mógł ściągnąć na młodych łudzi.

—    Pytają mnie czasem, czy jestem zadowolony, że moje dzieci weszły w ten biznes. Ja jednak myślę, że jeśli młodzi ludzie mają w sobie to coś, jakiś motyw, marzenie czy powołanie, to należy to wydobyć i wzmocnić. Zawsze chciałem odkryć, czego pragną moje dzieci, i pomagać im. Nie sądzę, żebyśmy kiedykolwiek się martwili tym, że życie niesie ze sobą pułapki - powiedział w jednym z wywiadów w 2003 roku.

On i Marcheline, nadając dzieciom imiona, musieli przeczuwać, że jedno i drugie zostanie gwiazdą. Dlatego Angelina ma na drugie Jolie, a James — Haven. Gdyby któreś z nich potrzebowało scenicznego pseudonimu, te egzotyczne imiona mogły im posłużyć za nazwiska. Voight z radością rozwijał również wyobraźnię córki: gdy dorastała, podkreślał, że jest częściowo Irokezką ze strony matki, która uważała, że ma indiańskich przodków.

-    Podobał nam się pomysł, że {Marcheline} jest Irokezką, i cieszyłem się, że dzieci go podchwyciły — opowiadał. Angelina zaś, już jako dorosła osoba, nadal uważa, że płynie w niej krew Irokezów, i w pewnym okresie starała się nawet o pozwolenie na uczestnictwo w plemiennej ceremonii sweat lodge1!

Angelina wspomina również, jak zachował się ojciec, gdy stało się jasne, że ona także chce zostać aktorką.

-    Gdy postanowiłam poświęcić się aktorstwu, nie wywierał nacisku. Wiedział, że chcę to zrobić sama. Odrzuciłam nazwisko {Voight}, ponieważ dla mnie ważne było to, że jestem odrębną osobą. Jednakże teraz jest wspaniale, bo możemy rozmawiać na takim poziomie, na jakim z rodzicami rozmawia niewielu ludzi. Dyskutujemy nie tylko o pracy, ale także o emocjach, z jakimi się ona wiąże, o naszym życiu, o grze, którą podejmujemy, o tym, co dzieje się w naszych głowach.

W wieku szesnastu lat Jolie wyrosła z dziwacznych strojów i zaczęła inaczej wyglądać, więc mogła podjąć pracę modelki. Podpisała kontrakt z agencją Finesse Model Management i rozpoczęła sesje zarówno w Ameryce, jak i w Europie. Pracowała głównie w Nowym Jorku, Los Angeles i Londynie. Ponadto pojawiała się w rozmaitych wideoklipach, w tym do utworów takich grup i muzyków, jak: Meat Loaf (Rock’n’Roll Dreams Come Through), The Rolling Stones (Anybody Seen My Baby) Lenny Kravitz (Stand by My Woman), Kom (Did My Time) i The Lemonheads (It’s About Time). Nadal też miała bliski kontakt z bratem, więc z radością pomagała mu przy kręceniu studenckich filmów (James uczęszczał do USC School of Cinema) i zagrała w pięciu reżyserowanych przez niego etiudach. Po ukończeniu liceum wróciła do szkoły Lee Strasberga i tu właśnie zagrała pierwszą rolę teatralną, o której zrobiło się głośno.

Angelina, idąc na przesłuchanie do roli w sztuce Room Service, komedii Johna Murraya i Allena Boretza, postawiła sobie wyzwanie, że zamiast o konwencjonalną rolę kobiecą, będzie ubiegać się o rolę męskiej dominy.

—    Zastanawiałam się, no wiesz, którą postać chcę zagrać. Potężny, gruby 45-letni Niemiec — to rola akurat dla mnie — wspomina.

Voight był więcej niż trochę zaskoczony, gdy przyszedł na spektakl, żeby zobaczyć córkę na scenie.

-    Nieco mnie zaszokowało, gdy ujrzałem Angelinę jako Frau Wagner. Ale szok wziął się stąd, że uświadomiłem sobie: „O mój Boże, ona jest taka sama jak ja”. Przyjmuje szalone role i kręci ją to, że prowokuje ludzi do śmiechu czy innych reakcji.

Angelina, teraz już niezależna finansowo, przeniosła się do Nowego Jorku i zapisała na wieczorowe zajęcia (kierunek filmowy) na Uniwersytecie Nowojorskim, jednakże nim skończyła osiemnaście lat, zrezygnowała z modellingu, ponieważ nie mogła „znieść ciągłych nacisków, żeby wyglądać na wyższą i chudszą, i tym podobne”, i przyjęła rolę w drugim filmie. Tym razem, nie tak, jak w wypadku Szukając wyjścia, uzyskanie roli nie miało nic wspólnego z nepotyzmem. Tym bardziej że Jolie odrzuciła właśnie nazwisko Voight, ponieważ jej zdaniem „ważne było pozostanie odrębną osobą”.

Cyborg 2: Szklany cień był to sequel Cyborga — filmu z 1989 roku, który w swoim czasie zadziwił wynikami sprzedaży. Oryginał zapoczątkował karierę Jeana-Claude’a van Damme’a — czyli „mięśniaka z Brukseli”, jak go później nazywano. Choć w chwili wypuszczenia filmu umięśniony aktor był właściwie nieznany, w jakimś sensie przyczynił się do jego sukcesu. Nie pojawił się jednak w sequelu, który zresztą w ogóle nie trafił na ekrany kin, ale od razu zaczęto rozpowszechniać go na wideo. Akcja filmu rozgrywa się w 2074 roku, a Jolie gra w nim cyborga (osobę, której ruchy są wspomagane przez urządzenia techniczne lub elektroniczne) -Casellę Reese, inaczej Cash - zaprojektowanego specjalnie po to, aby przeniknął do kwatery głównej konkurencyjnej firmy, po czym wysadził się w powietrze. Jednakże sprawy toczą się nie do końca zgodnie z planem. Postać grana przez Jolie zakochuje się w człowieku, Colsonie Ricksie, i oboje ratują się dzięki pomocy innego prototypowego cyborga, Mercy.

Pod względem artystycznym nie był to wybór, który pozwoliłby ambitnej Angelinie pokazać talent aktorski, gdyż niestety najlepiej zapamiętano fakt, że w filmie tym odsłoniła piersi. Niepowodzenie sprawiło, że młoda aktorka poczuła się rozczarowana swoją grą i pogrążyła się w tak głębokiej depresji, że w pewnym momencie chciała nawet odebrać sobie życie.

-    Nie wiedziałam, czy chcę żyć, ponieważ nie wiedziałam, po co żyję — mówiła w wywiadzie z 2001 roku. Przyznała też, że w Nowym Jorku była nieszczęśliwa i czuła się bardzo samotna.

—    Nie miałam już żadnych bliskich przyjaciół, a miasto wydawało się takie zimne, smutne i dziwne {...}, wszystko, co mogłoby być w Nowym Jorku romantyczne, dla mnie stało się zimne — powiedziała.

Jolie ponownie zaczęła myśleć o samobójstwie i pewnego wieczoru, siedząc w pokoju nowojorskiego hotelu, napisała nawet notkę dla sprzątaczki, by ta skontaktowała się z policją, dzięki czemu nie będzie musiała oglądać jej martwego ciała. Jednakże w ostatniej minucie stwierdziła, że nie potrafi doprowadzić sprawy do końca.

—    Nie wiedziałam, czy będę w stanie zrobić ostateczne cięcia przez nadgarstki — przyznaje.

Błądząc po ulicach Nowego Jorku, zobaczyła piękne kimono, które zapragnęła kupić, i nagle uświadomiła sobie, że jeśli się zabije, nigdy już nie będzie miała szansy go nosić. To właśnie wtedy, po powrocie do hotelowego pokoju, zdała sobie sprawę, że nie potrafi zrealizować swojego desperackiego planu.

—    Leżałam tak i myślałam: „Równie dobrze możesz korzystać z życia, naprawdę intensywnie, i niczym się nie przejmować, ponieważ zawsze masz jeszcze to wyjście”. I od tego momentu zaczęłam żyć tak, jakbym w każdej chwili miała umrzeć — wspomina.

Zapewne właśnie epikurejska postawa „chwytaj dzień” sprawiła, że Angelina przyjęła drugą ważną rolę filmową, co z kolei — jak się wkrótce okazało — dało początek drugiemu ważnemu związkowi w jej życiu.

3

1

 Ceremonia oczyszczenia w rytualnej saunie, przeprowadzana w niektórych kulturach, głównie północnoamerykańskich Indian.

oto jonny

— Gdy miałam czternaście lat, po raz pierwszy odwiedziłam Londyn — powiedziała Jolie kilka lat temu. — To właśnie wtedy dokonałam pewnego odkrycia. Angielscy mężczyźni wydają się pełni rezerwy, ale w głębi duszy są wyraziści, perwersyjni i dzicy. Wszystkie szalone chwile w życiu przeżyłam z Anglikami.

W świetle tego wyznania wcale nie dziwi, że dziewiętnastoletnia Angelina zakochała się w brytyjskim aktorze Jonnym Lee Millerze, którego poznała na planie thrillera Hakerzy. Film, wyreżyserowany przez Iaina Softleya, opowiada o grupie młodych ludzi, którzy starają się zapobiec wypuszczeniu niebezpiecznego wirusa komputerowego. Jednakże ścigają ich amerykańskie tajne służby. Miller i Jolie grają parę świetnie obeznanych z komputerami nastolatków (Dade Murphy i Kate Libby), uwikłanych w korporacyjną aferę, na którą natrafili, włamując się przypadkowo do systemu komputerowego potężnego koncernu. Był to pierwszy film Millera (rok później zwrócił na siebie uwagę rolą Sick Boya w dramacie Trainspotting) oraz pierwsze pojawienie się Jolie w produkcji dużej wytwórni.

Krytyków Hakerzy raczej rozczarowali i w pewnym sensie film zrobił klapę, ale Angelina wiedziała, że jako kobieta nie może sobie pozwolić na odrzucanie propozycji na tak wczesnym etapie kariery.

-    Tata wyznaje filozofię, że każdy film, który robi, powinien zawsze mówić coś pozytywnego, w przeciwnym razie nie będzie go robił — powiedziała. — Chcę postępować tak samo, ale muszę patrzeć realnie. Gdy on zaczynał, bardziej liczyła się jakość niż ilość. Ja muszę być mniej wybredna. Młodym aktorkom jest teraz trudno. Nikt nie chce, żeby były ubrane.

Można powiedzieć, że Jolie odczula ulgę, gdy Hakerzy nie okazali się wielkim sukcesem, ponieważ zmniejszało to szanse, że zostanie zaszufladkowana.

-    Trochę się obawiałam, że jeśli film stanie się przebojem, mocno zapisze się w pamięci. Nie chcę być źle zrozumiana, bardzo cenię pracę z Iainem, ale wolałabym nie kojarzyć się zawsze z graną w tym filmie postacią.

Dziś pamięta się o Hakerach właściwie dlatego, że na planie tej produkcji Jolie poznała pierwszego męża, gdyż Jonny i ona zakochali się w sobie tak samo, jak grane przez nich postacie, Dade i Kate. Gdy tylko na siebie spojrzeli, od razu stało się jasne, że mają się ku sobie. A Jolie, która żyła w celibacie od czasu rozstania z pierwszym chłopakiem trzy lata wcześniej, była bardziej niż gotowa, by wpuścić do swojego życia nowego mężczyznę.

-    Spotkaliśmy się na planie Hakerów, a ja zawsze zakochuję się podczas pracy nad filmem. Zanurzenie w świecie filmu jest niezwykle intensywnym przeżyciem. To tak, jakby odkryć, że jest się śmiertelnie chorym i ma się już bardzo mało czasu. Wtedy żyje się i kocha dwa razy mocniej.

Jolie nie miała wówczas pojęcia, jak bardzo sprawdzi się ta wypowiedź w przypadku jej przyszłych związków.

Młoda obsada Hakerów spędziła razem wiele tygodni, przygotowując się do zdjęć, ucząc obsługi komputerów (choć Miller stwierdził, że nawet po skończeniu filmu dałby sobie zaledwie 2,5 na 10 punktów, gdyby miał ocenić własne umiejętności w tym zakresie), i to właśnie wtedy dwójka głównych aktorów zakochała się w sobie.

— Mieliśmy trzy tygodnie, żeby nauczyć się pisać {na komputerze} i jeździć na rolkach - mówi Jolie. - Przebywanie razem z resztą obsady, co było cudowne, i ściganie się z Jonnym na rolkach — to wiele znaczyło dla naszego związku. Mnóstwo czytaliśmy o komputerach i spotykaliśmy się z hakerami. Miałam tyle tekstu, a często nie wiedziałam, o czym mówię. Ale to było fascynujące.

Dla pochodzącego z klasy średniej Jonny’ego, który urodził się w 1972 roku w Kingston upon Thames, kręcenie filmu w Nowym Jorku (a tu właśnie dzieje się akcja Hakerów) było jak objawienie. Opisywał to doświadczenie jako „kapitalne”.

- Kręcenie zdjęć o trzeciej nad ranem pod Mostem Brooklyńskim to coś, czego nie przeżyje się w Kingston - przyznał. Zażartował także, iż granie zauroczenia Angeliną nie wymagało od niego szczególnego wysiłku.

— Tak, to było niesamowite. Z trudem udawało mi się stłumić niedowierzanie — śmiał się z siebie.

Jonny, podobnie jak Angelina, aktorstwo miał we krwi. Już jako siedmiolatek wiedział, że swoją przyszłość chce związać z filmem. Jego pradziadek ze strony matki, Edmund James Lee, występował w musicalach; dziadek, Bernard Lee, wcielał się w postać M w pierwszych jedenastu filmach o Jamesie Bondzie; ojciec, Alan Miller, byl aktorem teatralnym, a później kierownikiem planu w BBC, więc młody Jonny z pewnością miał do kogo zwracać się o radę w sprawach sztuki aktorskiej. Uczęszczając do męskiej szkoły średniej Tiffin School, Miller brat także lekcje aktorstwa w National Youth Musie Theatre i gdy w wieku lat siedemnastu otrzymał świadectwo ukończenia szkoły średniej, natychmiast porzucił dalszą edukację i poświęcił się karierze scenicznej.

Miał dwadzieścia dwa lata, kiedy otrzymał rolę w Hakerach, i wcześniej nigdy nie spotkał kogoś takiego, jak Angelina Jolie. Byl zauroczony zarówno jej urodą, jak i talentem.

— Jest inteligentna i bystra. Buntowała się przeciw temu wszystkiemu, co piękna, młoda aktorka zwykle może uzyskać {...}.

Myślę, że wystrzeli w górę. Życzę jej tego jak cholera, zasługuje na to — mówił o niej.

Chociaż stanowili swoje przeciwieństwa — ona szczera do bólu i uparta, on nieśmiały i zamknięty w sobie - ziarno miłości zostało zasiane i w marcu 1996 roku, sześć miesięcy po wejściu Hakerów na ekrany, para potajemnie pobrała się w Los Angeles. Nie można powiedzieć, że Jonny’emu łatwo przyszło uwiedzenie Angeliny.

- Ścigałem ją po całym świecie. Goniłem za nią wzdłuż i wszerz Ameryki Północnej, zanim uległa. Trochę to trwało. Dobrych kilka tysięcy mil - przyznał kiedyś. Najwyraźniej nie było łatwo, tym bardziej że gdy już zakochał się w Angelinie na planie Hakerów, ta stwierdziła, iż tak głębokie zaangażowanie ją zasmuca, więc po zakończeniu zdjęć powinien o niej zapomnieć. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić, więc niezrażony tą postawą Jonny nie zerwał z nią kontaktu, choć bardzo starała się go odepchnąć.

Jolie zagrała następnie w filmie drogi pod tytułem Mojave Moon. Wcieliła się w postać autostopowiczki imieniem Ełie, którą starszy mężczyzna, Al McCord (w tej roli Danny Aiello), podwozi do domu jej matki Julie (Annę Archer) na pustyni Mojave. Dała niezły pokaz aktorstwa, grając Ełie, która w trakcie podróży zakochuje się w Alu. Jednakże i ten film został natychmiast zapomniany i nie poruszył świata w posadach.

Trzeba było jeszcze dwóch kiepskich produkcji, zanim przyszła propozycja roli Margaret „Legs” Sadovsky we Wtajemniczeniu (także i tym razem Angelina zakochała się w osobie z obsady): w thrillerze Bez dowodów zagrała ćpunkę Jodie Swearingen, a w Tylko miłość, współczesnej komediowej wariacji na temat Romea i Julii, wcieliła się w postać romantycznej Giny Malacici.

Dramat Wtajemniczenie jest kolejnym ważnym filmem Jolie, przynajmniej jeśli chodzi o wpływ, jaki wywarł na jej życie osobiste. Choć ona i Jonny jeszcze ze sobą rozmawiali, nie byli już zbyt mocno „zaangażowani” w związek, który prawdopodobnie rozpadł się dlatego, że Jolie zakochała się w kimś innym. Ale tym razem była to kobieta.

Wtajemniczenie opowiada o piątce nastoletnich dziewczyn, które połączyła niezwykła więź, gdy udało im się zemścić na napastującym je seksualnie nauczycielu. Podobnie jak wcześniej, gdy kręcąc Hakerów, zakochała się w Jonnym, tak w czasie pracy nad tym filmem związała się bardzo blisko z japońsko-amerykańską modelką i aktorką Jenny Shimizu, najbardziej znaną z występów w reklamach perfum CK One Calvina Kleina.

-    Zakochałam się w niej w pierwszej sekundzie, gdy tylko ją zobaczyłam. Chciałam ją całować i dotykać jej. Zauważyłam jej sweter i to, jak leżą na niej spodnie. Pomyślałam: „Mój Boże!”. Miałam niewiarygodnie silne odczucia seksualne. Uświadomiłam sobie, że patrzę na nią tak, jak na mężczyzn. Nigdy nawet mi przez myśl nie przeszło, że pewnego dnia doświadczę tego z kobietą. Po prostu tak się stało, że zakochałam się w dziewczynie - opowiada o spotkaniu Jenny.

Ta również była zauroczona Angeliną i opisuje pierwszy etap ich zalotów jako bardziej emocjonalny niż seksualny.

-    Przebywałam z nią podczas przerw w pracy na planie, spędziłyśmy razem dwa tygodnie i zanim w ogóle była mowa o seksie, spotykałyśmy się i rozmawiałyśmy. Prawdę mówiąc, czułam się tak, jakby zależało mi bardziej na osobie niż seksie. I nie miałam wrażenia, że była to zwykła dziewczyna do łóżka, która zwinie się następnego ranka. Miałyśmy świetny kontakt, czułam, że to nie jest kobieta na jeden raz. Wiedziałam też, że będzie lojalna i wspaniała.

Dziewczęta trzymały się razem nie tylko w trakcie realizacji zdjęć, ale spędzały ze sobą mnóstwo czasu także po zakończeniu pracy na planie.

-    Chodziłyśmy razem do klubów ze striptizem - opowiada Jenny. - I czułyśmy jakieś napięcie. Po drugim tygodniu zdjęć pocałowałyśmy się. Jest piękna. Jej usta są wspaniałe. Nigdy nie całowałam kogoś, kto miałby wargi większe niż Angełina. Są jak dwa wodne łóżka — równie ciepłe, aksamitne i piękne. Jest niesamowitą kobietą.

Jedynym zgrzytem w związku Jenny i Angeliny była obecność Jonny’ego w życiu Jolie. I choć mężczyźni często fantazjują o lesbijskim seksie, to Jonny’ego nowy związek Angeliny ani trochę w ten sposób nie poruszył.

-    Już sypiałyśmy ze sobą, gdy spotkałam Jonny’ego na planie Wtajemniczenia. Wtedy Angelina powiedziała nam obojgu, co czuje, i wieczorem poszliśmy razem na kolację. Była uczciwa i szczera, taka jest zawsze, przez całe życie — opowiadała Jenny o tym miłosnym trójkącie.

Nie byłoby dziwne, gdyby Angelina, która nie ma zahamowań i nie boi się przekraczać granic, zaproponowała dwojgu swoim kochankom seks we troje, ale jak twierdzi Jenny, o tym nigdy nie było mowy.

-    Nie byliśmy triem - wyjawiła. - Zresztą, to mi nie bardzo odpowiada. Naszą trójkę łączyła przyjaźń. Tyle że z Jonnym nie było za wiele rozmowy. Myślę, że czuł zagrożenie z mojej strony.

Któż mógłby mieć do niego pretensje! Facet był szaleńczo zakochany, przejechał za ukochaną pół świata i oczekiwał od niej jakiegoś zaangażowania, a nie wysłuchiwania informacji o tym, że kocha kobietę. Przeczucie Jenny jej nie myliło. Jonny sam przyznał, że zazdrość to najmniej pożądana rzecz w związku.

-    Nauczyłem się, że zazdrości trzeba unikać za wszelką cenę. A ja jestem strasznie zazdrosnym człowiekiem, choć teraz już się uspokoiłem — przyznał po rozwodzie z Jołie.

Tymczasem Angelina umacniała pozycję królowej sado-maso i również Jenny nie uniknęła skutków fascynacji Jołie nożami.

-    Nie chodziło o to, żeby ubrać się w skórzane stroje i maski oraz bawić łańcuchami, ale o pewne emocje. Powstrzymałabym ją, zresztą nigdy nie kupowałyśmy akcesoriów. Wykorzystywałyśmy to, co było pod ręką, jeśli miałyśmy ochotę. Ona kolekcjonowała noże i uczyła mnie o nich — opowiadała Jenny. Określiła też Angelinę jako bardzo dominującą osobowość.

—    Gdy okazuje miłość, chce wiedzieć, jak bardzo tej drugiej osobie na niej zależy — uściśliła.

Choć Jolie twierdzi, że pociąg, jaki czuła do Jenny, mocno ją zaskoczył, jeszcze zanim ją spotkała, w jednym z wywiadów wyjawiła, że praca w modellingu pomogła jej postrzegać kobiety w kontekście seksualnym.

—    Wiele lat temu sama byłam modelką i dzieliłam pokój z pewną kobietą. Byłam w czarnych majtkach i koszulce, oglądałam telewizję. A ona miała na sobie cieniutkie stringi i nacierała całe ciało, łącznie z paznokciami, emulsją, upewniając się, że każdy kawałek nóg jest starannie wydepilowany. Wydało mi się to bardzo sexy. Cała się świeciła, chciałam ją zjeść. Warto żyć dla takich chwil — opowiadała.

Angelina utrzymuje, że homoseksulane skłonności nie mają wpływu na jej orientację seksualną.

—    Nie chcę prowokować i mówić, że jestem biseksualna, ale wiem, co to jest miłość jednej kobiety do drugiej, bo sama ją czułam. Uważam, że kocha się ludzi niezależnie od tego, czy to mężczyzna, czy kobieta. Mnie podoba się wszystko. Chłopięce dziewczęta, dziewczęcy chłopcy, grubi i chudzi. Co jest pewnym problemem, gdy idę ulicą — powiedziała kiedyś.

Jak można przypuszczać, dla Jonny’ego to także był problem, ale jego pościg za Angeliną w końcu się opłacił. Dała bowiem wyraz swojemu zaangażowaniu, na co tak długo czekał, i wyszła za niego za mąż. Miller wspomina ten ślub jako „bardzo romantyczny”, natomiast Jolie powiedziała:

—    Nie mieliśmy wielkiego białego wesela, tylko małe czarne.

W porównaniu z innymi ślubami w show-biznesie była to

z pewnością jedna z bardziej nietypowych ceremonii - Angelina miała na sobie czarne skórzane spodnie i białą koszulkę, na której własną krwią wypisała imię męża.

—    Uważałam, że to bardzo poetyckie - powiedziała po weselu. - Niektórzy piszą poezję, inni trochę się tną. To naprawdę wiele znaczyło.

Choć Jonny wspomniał, że jest „zaangażowany w związek z Amerykanką z Los Angeles”, a Angelina nie kryła się z tym, że podczas zdjęć do Hakerów dzielili lokum, początkowo para starała się ukrywać swój romans. Po ślubie to się zmieniło i Angelina w typowy dla siebie niedyskretny sposób, bez skrępowania, opowiadała w wywiadach o życiu z Jonnym.

—    Podejście do życia mamy podobne - żyć chwilą i nie myśleć o przyszłości. Nawet jeśli się rozwiedziemy, będę mieć świadomość, że poślubiłam kogoś, kogo naprawdę kochałam, i wiem, jak to jest przez kilka lat być żoną. Małżeństwo to nic więcej jak podpisanie kawałka papieru, który cię z kimś wiąże na zawsze — powiedziała o swoim pośpiesznym ślubie.

Już choćby na podstawie tej jednej wypowiedzi można się zorientować, że dla Angeliny małżeństwo to raczej eksperyment, a nie zaangażowanie na całe życie. W ostatecznym rozrachunku to właśnie brak zaangażowania z jej strony tak szybko pogrzebał ten związek.

—    Poślubiłabym Jenny, gdybym nie była żoną Jonny’ego - dość nonszalancko skomentowała całą sytuację. Natomiast Shimizu w ten sposób wypowiadała się o swojej kochance:

—    Nie sądzę, żeby Angelinę można było w ogóle kontrolować. Ona cały czas szuka ekscytacji. Nie wyobrażam sobie jej szczęśliwej tylko dlatego, że jest mężatką.

Miller miał bardziej optymistyczne podejście do małżeństwa.

—    Gdy kogoś kochasz, chcesz z nim być. Jesteśmy parą, która lubi ekstrema, a ślub jest właśnie takim ekstremum. Takie pouczające doświadczenie i szczery związek otwiera w nas samych jakieś drzwi — powiedział tylko.

Przypuszczalnie jedne z tych metaforycznych „drzwi” prowadziły do obfitującego w eksperymenty życia seksualnego tej pary. Na tym nie koniec — w terrarium w nogach łóżka małżonkowie mieli oswojonego białego węża zbożowego.

-    Trzymaliśmy go w szklanej klatce w sypialni — przyznał Jonny. — W końcu musieliśmy mu znaleźć inny dom, ponieważ nie potrafiliśmy dać mu tyle miłości i uwagi, ile potrzebował. Wężowi trzeba dać wiele miłości, inaczej zrobi się z niego niezły drań.

Wyjawił również, że karmili węża myszami, które Jonny sam zabijał.

-    Nie powiem, jak to robiłem, ponieważ zaraz różni ludzie zaczną mi podkładać bomby pod drzwiami - zastrzegł. — Zdradzę tylko, że jestem bardzo, bardzo szybki.

Na wielu mężczyzn sadomasochistyczne skłonności Jolie mogłyby działać onieśmielająco, jednak Miller z pewnością był dla niej bardziej niż odpowiednim partnerem. Napomknęła kiedyś, że jest „naprawdę dziki”, a przy innej okazji powiedziała:

-    Anglicy bywają wycofani, ale są dobrzy w łóżku!

Niewiele hollywoodzkich aktorek tak otwarcie rozmawia o swoim życiu seksualnym, ale młoda Angelina - chcąc być możliwie jak najbardziej uczciwa i szczera wobec fanów - chętnie i ze szczegółami opowiadała, co lubi w łóżku.

-    Zawsze czułam się naprawdę nieprzyzwoita. Wciągnął mnie styl sado-maso, ale niektórzy ludzie posunęli się naprawdę o wiele dalej niż ja. Musiałam być ostrożna, bo jestem aktorką i ludzie mnie rozpoznają. Jednak fascynuje mnie to. Zawsze czułam, że gdy ktoś zaproponuje mi spróbowanie czegoś nowego, będę ostatnią osobą, która odmówi. Na pewno w to wejdę.

Tak opowiadała o swojej fascynacji dominacją:

-    Uważałam, że dominowanie to coś, czego warto spróbować. Jednak zorientowałam się, że ten, kto dominuje, w rzeczywistości jest niewolnikiem, ponieważ wykonuje całą ciężką robotę. Jest wyczerpany, natomiast ta druga osoba leży sobie zadowolona. Pomyślałam: „Nic z tego nie mam”, i uznałam, że trzeba być zarówno panem, jak i niewolnikiem.

Niezależnie od tego, czy Jonny był jej „panem”, czy „niewolnikiem”, z pewnością chętnie eksperymentował. W 2001 roku, promując film Drakula 2000 (w którym wcielił się w postać Simona Shepparda), wspomniał, że ssał krew swojej byłej żony i że „ona lubi takie rzeczy”. Z pewnością też podobała mu się reputacja nieokiełznanego kochanka, jaką zyskał dzięki Angelinie, gdyż już po zakończeniu małżeństwa przyznał, że jej sadomasochistyczne opowieści dobrze wpływały na jego wizerunek.

Małżeństwo z Jolie było pierwszym poważnym i długofalowym związkiem Millera i nie ulega wątpliwości, że młody aktor był szaleńczo zakochany, ale to nie przeszkadzało mu w dostrzeganiu negatywnych stron łączącej ich relacji.

—    Były wzloty, upadki i szaleństwa. To pomaga jej być aktorką. Ważne, że ludzie wzajemnie rozumieją siebie i swoją potrzebę posiadania własnej przestrzeni - opowiadał.

Przez jakiś czas układało się im dobrze. Tuż po ślubie Jonny przeprowadził się do mieszkania Angeliny w Los Angeles. Dla chłopaka z Surrey była to wielka zmiana otoczenia, ale także ważna decyzja zawodowa, nie tylko osobista.

—    Zdecydowałem się na przeprowadzkę, ponieważ straciłem dla Angeliny głowę, ale widziałem w tym również szansę na poznanie innych światów i na pracę w Los Angeles. Gdybym tego nie zrobił, przez resztę życia mógłbym się zastanawiać: „a co by było, gdyby..— przyznał kiedyś.

Z uwagi na pełną zawirowań naturę związku z Angeliną Miller poznał jej ojca dopiero po ślubie. Nic więc dziwnego, że bardzo się denerwował przed pierwszym spotkaniem z Jonem Voightem.

—    Powiedzieć ot tak sobie dojona Voighta: „Cześć, jestem pańskim zięciem”, to naprawdę dziwne przeżycie. Ale Jon jest miłym człowiekiem i dobrze się rozumiemy.

O nieobecności swoich rodziców na tym nietypowym ślubie Jonny powiedział:

-    No cóż, dostali album ze zdjęciami. To wcale nie była taka straszna ceremonia, jak się zdawało. Ludzie chyba wyobrażają sobie jakiś sataniczny obrządek, ale tak nie było.

Niestety wspomniana wcześniej potrzeba posiadania własnej „przestrzeni” doprowadziła do rozpadu związku tych dwojga. Angelina uznała, że nie potrafi poświęcić mężowi tyle czasu i uwagi, na ile on zasługuje.

-    Rzecz w tym, że ja właściwie nie byłam żoną. Myślę, że tak naprawdę oboje musieliśmy dorosnąć, i zawsze rozmawialiśmy o ponownym ślubie. Jonny naprawdę wiele musiał znosić. Oczywiście na pierwszym miejscu jest moja kariera. Spotykam mnóstwo mężczyzn, którzy twierdzą, że im się to podoba, ale potem z różnych względów okazuje się, że jest inaczej — wyjaśnia.

Można stąd wnioskować, że Jonny był gotów przedłożyć ten związek nad własną karierę, ale tego samego nie sposób powiedzieć o jego żonie. Przy czym Angelina otwarcie przyznaje, iż jej silne pragnienie niezależności jest wynikiem rozwodu rodziców.

-    Nie wiem, czy moje dzieciństwo było gorsze niż innych, ale to przykre i smutne, gdy jeden rodzic nie szanuje drugiego. Przypuszczalnie stąd właśnie bierze się moja ogromna potrzeba bycia samowystarczalną. Dorastałam w przekonaniu, że nie chcę stracić gruntu pod nogami, więc zanim jeszcze skończyłam czternaście lat, już pracowałam {jako modelka}. Nie chciałam nikogo prosić o pomoc i w ten sam sposób podchodziłam również do swojego małżeństwa — wyznaje.

Chociaż Angelina kochała Jonny’ego, nie była w stanie całkowicie mu się oddać — tak się nieszczęśliwie złożyło, że poznał ją w chwili, kiedy najważniejsza była dla niej kariera.

-    Nie potrafię na tyle mocno zaangażować się w związek — tak fizycznie, jak i psychicznie — by stał się naprawdę poważny. To nie w porządku wobec osoby, z którą się związałam, że tak bardzo pochłania mnie moja kariera i zachowuję dystans, nawet kiedy z kimś jestem.

Przez jakiś czas małżonkowie mieszkali jeszcze razem, ale emocjonalnie oddalili się już od siebie o całe mile.

-    Mieszkaliśmy razem, ale każde miało własne życie. Chciałam dać mu więcej, niż byłam w stanie. A on zasługuje na więcej, niż jestem gotowa ofiarować w tym momencie życia. Jednakże istnieje realna możliwość, że za jakiś czas jeszcze raz się pobierzemy - powiedziała.

Los małżeństwa został przesądzony, gdy Angelina zmęczyła się Los Angeles i postanowiła przenieść się do Nowego Jorku. Jonny bardzo już wówczas tęsknił za domem i jeśli miał się dokądkolwiek przeprowadzać, to z powrotem do Londynu. Nowy Jork wydawał mu się „zbyt klaustrofobiczny”.

-    Wiem, że to zabrzmi idiotycznie, ale tęskniłem za takimi drobiazgami, jak Ninę 0’Clock News, czerwone autobusy, dźwięk naszego rocka, program piłkarski Match of tbe Day. Ale Angie zamierzała przenieść się do Nowego Jorku. Nie chciałem od nowa przyzwyczajać się do kolejnego miasta, więc wróciłem i wynająłem mieszkanie w Londynie - tłumaczył.

Początkowo małżonkowie odwiedzali się, ale Jolie stwierdziła, iż odległość jeszcze pogłębiła rozłam między nimi i w jej odczuciu odwiedzanie Jonny'ego w Londynie nie było właściwe.

-    To nie mój dom, choć Jonny by chciał, żebym czuła się jak u siebie. Było mi niezręcznie, kiedy miałam pójść pod prysznic albo chciałam chodzić po domu nago.

Małżonkowie podjęli nieuniknioną decyzję o rozstaniu, ale mimo to mieli do powiedzenia na swój temat same dobre rzeczy. Jolie nazywała to małżeństwo „wspaniałym doświadczeniem” i przyznała, że „wzbogaciło ono życie” ich obojga, chociaż wiedziała, iż „nie będzie trwało wiecznie”. Stwierdziła również, że mimo różnych problemów związek ten nie był destrukcyjny.

-    Jonny i ja nigdy nie walczyliśmy ze sobą i nigdy się nawzajem nie krzywdziliśmy. Naprawdę chciałam być jego żoną. Naprawdę chciałam się zaangażować.

Choć Jonny nie chował urazy do byłej żony (a jeśli nawet, to nie obnosił się z tym publicznie), było oczywiste, że to on miał bardziej złamane serce.

-    Myślę, że miłość istnieje. Nie wiadomo jednak, na jak długo. Rzadko jest na zawsze — powiedział wtedy w jednym z wywiadów.

Po rozwodzie pytano go, czy nadal wierzy w miłość od pierwszego wejrzenia.

-    Nooo, cóż... Wierzę w „coś” od pierwszego wejrzenia. Miłość opiera się jednak na zaufaniu. Nie nabiera się go od pierwszego wejrzenia — odpowiedział. Nic też dziwnego, że wolał nie skupiać uwagi na własnych uczuciach i gdy któregoś razu padło pytanie, czy ktoś kiedyś złamał mu serce, odpowiedział:

-    Tak, był ktoś taki, ale nic więcej nie powiem. Bo będziecie wiedzieli kto.

Trochę jednak się zraził do małżeństwa i stwierdził, że jest to coś, do czego „nie będzie się znowu śpieszył”.

Choć Angelina i Jonny nie dopasowali się jako mąż i żona, na pewno było między nimi wiele uczucia i Miller mimo zranienia nie uważał tego małżeństwa za pomyłkę.

-    Nie mam żalu. To małżeństwo po prostu się nie udało i prędzej czy później musiałem podjąć decyzję. Postanowiłem zrobić to prędzej. Nadal mamy bardzo dobre relacje. Co więcej, odkryliśmy, że ta nowa relacja bardziej nam odpowiada {...}. Jednym z głównych powodów rozstania był fakt, że zbrzydło mi Hollywood. Początkowo podobało mi się, ale uświadomiłem sobie, że moim miejscem jest Wielka Brytania zarówno jeśli chodzi o pracę, jak i osobiste spełnienie. Pozostaliśmy bardzo dobrymi przyjaciółmi. Cały czas utrzymujemy kontakt. To wszystko nie jest czarno-białe.

Tym, którzy od samego początku twierdzili, że ten związek nie potrwa długo, odpowiedział:

-    Fakt, że byliśmy razem, ludzie uważają za dziwaczny i nadzwyczajny. Dla mnie to nic dziwnego. Angelina ma opinię dzikiej, szalonej femme fatale. Ale taka nie jest. Jest bardzo miła, bardzo hojna. Ma wielkie serce. Mówi to, co czuje. Nie jest ani trochę bardziej złośliwa niż przeciętny człowiek..., no, może odrobinę bardziej.

Angelina znalazła się więc w Nowym Jorku, a Jonny w Londynie - małżeństwo zostało oficjalnie zakończone. Nikt nie żałował tego bardziej niż Jolie. Po latach przyznała:

— Rozwód z Jonnym był pewnie najdurniejszą rzeczą, jaką kiedykolwiek zrobiłam, ale nie rozpamiętuję tego. Miałam ogromne szczęście, że spotkałam tego najbardziej niezwykłego z mężczyzn i zapragnęłam za niego wyjść. Wszystko rozbija się o czas. Myślę, że jest najwspanialszym mężem, jakiego dziewczyna może sobie wymarzyć. Zawsze będę go kochać, byliśmy po prostu za młodzi.

pozyskanie sympatii krytyków

Po Wtajemniczeniu Jolie poczuła się kompletnie rozczarowana światem aktorskim i poważnie myślała o porzuceniu tego zawodu. Żaden z filmów, w których zagrała, nie okazał się sukcesem finansowym, a jej role przeszły prawie niezauważone przez krytykę, choć wielu uznało, że młoda aktorka ma potencjał. Wszystko się zmieniło, gdy wystąpiła w dwóch filmach telewizyjnych. Przyniosły jej one tak długo wyczekiwane i bardzo zasłużone uznanie.

Pierwszym był George Wallace, w którym w rolę osławionego gubernatora Alabamy wcielił się Gary Sinise. Jolie zagrała jego drugą żonę, Cornelię, a ta znakomita kreacja przyniosła jej Złoty Glob dla najlepszej aktorki drugoplanowej w serialu, miniserialu lub filmie telewizyjnym. Aktorka podziękowała reżyserowi George’owi Frankenheimerowi za to, że był tak „wspaniały”, a później obdarzyła go największym możliwym komplementem, stwierdzając, że on i ekipa przywrócili jej wiarę w aktorstwo:

— Wallace to pierwszy film, jaki robiłam z poczuciem, że ich koncepcje są lepsze od moich — powiedziała. W przemowie podobnej do tej, jaką kilka lat później wygłaszała po otrzymaniu

Oscara za Przerwaną lekcję muzyki, równie miło odniosła się do swojej rodziny:

-    Mamo, przestań płakać, nie płacz. Wszystko w porządku. Jamie, braciszku, mój najlepszy przyjacielu, nic bym nie zdziałała bez ciebie. Kocham cię bardzo. Tato, gdzie jesteś? Cześć. Kocham cię. Dziękuję ci bardzo. Dziękuję - mówiła z uczuciem.

Drugą rolą telewizyjną, dzięki której Jolie zaistniała w Hollywood, była tytułowa postać w filmie Gia, wyprodukowanej przez HBO biografii uzależnionej od narkotyków supermodelki Gii Marie Carangi. Gia, urodzona 29 września 1960, była supermodelką w końcu lat 70. i na początku 80. XX wieku, a historia jej życia to opowieść o wielkim sukcesie zakończonym równie wielką tragedią. Gia wychowywała się w Filadelfii, ale już w wieku osiemnastu lat zaczęła pracować w Nowym Jorku jako modelka. Szybki sukces najwyraźniej przerósł młodą dziewczynę, która szybko podchwyciła imprezowy styl życia nowojorskiego światka mody. Uzależniła się od kokainy. Pochodziła z mieszanej, włosko-walijsko-irlandzkiej rodziny i jej twarz była marzeniem fotografa - sukces, jaki w poprzednich Jatach odniosła Janice Dickinson, zrodził modę na modelki o egzotycznym wyglądzie. Dickinson i Carangi regularnie odwiedzały legendarną dyskotekę Studio 54 i później Dickinson tak wspominała te wypady:

-    Uwielbiałyśmy to. To było nasze miejsce. Mogłyśmy przebywać tu z najpiękniejszymi ludźmi, brać prochy, tracić rozum. A wszystko to wydawało się normalne.

Niestety w przypadku Carangi zażywanie narkotyków przekroczyło granice „normalności” i już w 1980 roku zaczęła pojawiać się na sesjach zdjęciowych w strasznym stanie. Wymykała się w ich trakcie, żeby wstrzyknąć sobie heroinę, miewała wybuchy złości, a czasem nawet zasypiała przed kamerami. W 1981 roku przestała być ulubienicą świata mody i poszła na odwyk. Najważniejsze związki Gia zawierała z kobietami i niemał równocześnie z podjęciem pierwszej próby odstawienia narkotyków zakochała się w studentce Elyssie Stewart (która przyjęła pseudonim Rochelle). Odwyk Gii się nie powiódł, między innymi z powodu uzależnienia Rochelle od nakotyków oraz załamania, jakie przeżyła sama Gia po śmierci przyjaciela, fotografa mody Chrisa von Wangenheima, który zginął w wypadku samochodowym.

Ostatnie zdjęcia Carangi na okładkę (dla czasopisma „Cosmopolitan”) wykonano w 1982 roku - modelka ma ręce schowane za plecami, żeby nie było widać blizn po zastrzykach heroiny - ale dni sławy już przeminęły. Jej dobry przyjaciel Francesco Scavullo, fotograf pracujący z nią do ostatnich zdjęć, powiedział, że „wspaniały duch, jakim była obdarzona, gdzieś uleciał”. W 1983 roku Gia pracowała już jako prostytutka (kilka razy została przy tym zgwałcona), a w 1984 roku zdiagnozowano u niej nowo odkrytą chorobę - AIDS. Sytuacja zakończyła się tragicznie - 18 listopada 1986, w wieku 26 łat, modelka zmarła na AIDS. Choć nikt ze świata mody nie uczestniczył w jej pogrzebie w Filadelfii (w ostatnich miesiącach życia matka umieściła Gię w filadelfijskim Hahnemann University Hospital), wszyscy, którzy pracowali z Gią, opłakiwali tę piękną dziewczynę, mającą niegdyś świat mody u swoich stóp.

Rola Gii bardzo wyczerpywała Angelinę, gdyż jest ona ostatnią osobą, która robiłaby coś połowicznie. Początkowo wręcz nie chciała zgodzić się na zagranie tak chorej i skomplikowanej kobiety (aż czterokrotnie odrzucała tę rolę), ale gdy w końcu uległa, nie było odwrotu. Niestety poświęcenie Angeliny dla pracy nad tym filmem miało destrukcyjny wpływ na jej małżeństwo.

— Gia była do mnie na tyle podobna, że przypuszczałam, iż albo uwolnię się od wszystkich moich demonów, albo pogrążę w kompletnym chaosie — powiedziała kiedyś.

Związek Jolie i Millera — wówczas już dość rozchwiany — jeszcze bardziej ucierpiał, gdy Angelina zanurzyła się w świecie supermodelki. W trakcie pracy nad filmem nawet nie kontaktowała się z mężem. (W pewnym momencie oznajmiła mu: „Jestem sama. Umieram. Jestem lesbijką. Nie zamierzam się z tobą widywać przez wiele tygodni”). Choć Miller bez wątpienia podziwiał poświęcenie żony dla sztuki aktorskiej, wyraźnie dostrzegał, że to nie on jest najważniejszy w jej życiu — co zresztą sama Jolie uznała za jeden z głównych powodów rozpadu ich związku. Faktem jest, że w czasie trwania zdjęć odcięła się od wszystkich, żeby „niczego nie robić, nie mieć przyjaciół, nigdzie nie bywać”.

Choć rola Gii była jak dotąd najbardziej wymagającą kreacją Jolie, aktorka miała z Carangi wiele wspólnego i nie ulega wątpliwości, że portretując modelkę, wiele czerpała z własnego doświadczenia. Obie kobiety, dorastając, czuły się jak outsiderki, obie eksperymentowały z własną seksualnością, obie były modelkami i cierpiały z powodu kaprysów nieprzewidywalnego świata mody, i - co najważniejsze - obie dopuściły do tego, żeby częścią ich życia stały się narkotyki. Wprawdzie eksperymenty Jolie z używkami nie umywały się do poważnego uzależnienia Gii, jednakże doświadczenie w tej materii z pewnością pomogło jej zrozumieć ten aspekt życia swojej bohaterki. Mimo to Jolie nie przepadała za postacią, której poświęcała tyle energii. Po obejrzeniu wywiadu, jakiego modelka udzieliła w 1983 roku w programie 20/20, Angelina stwierdziła, że była sztuczna i niewiarygodna.

-    Wkurzała mnie. Mówiła afektowanie i grała jak cholera -powiedziała.

Jolie może i nie lubiła Carangi, ale wcielenie się w tę postać z pewnością jej pomogło. Pokazało drogę, którą nie chciałaby pójść.

-    Bez wątpienia, potrzebowałam lekcji, którą Gia także powinna odrobić. Zwłaszcza uświadomienia sobie, że sprawy ciała są ważniejsze niż cokolwiek, albo że człowiak jest tylko na tyle bystry i dobry, na ile ktoś tak o nim myśli. Było dla mnie ogromnie ważne, żeby przejrzeć się w tym lustrze i uzmysłowić sobie, że nie mogę pogrążyć się jak ona - stwierdziła. Nie ukrywała również, że ma z Gią wiele wspólnego.

-    Była bardzo do mnie podobna, chociaż jej chodziło o to, aby być kochaną, ja zaś chciałam być rozumiana. Być może to jest to samo. Była dobrą dziewczyną, która zniszczyła samą siebie, gdy sprawy poszły źle — mówiła.

Choć granie Gii wiele Jolie kosztowało, reżyser filmu, Michael Cristofer, był pewien, że dokonał dobrego wyboru, obsadzając ją w tej roli, i mógł tylko chwalić jej podejście do pracy.

—    Ona jest myśliwym — powiedział o Angelinie. - Myślę, że większość z nas trochę tchórzy; żyjemy bezpiecznie w swoich miłych, małych światkach, ale artyści z nich wychodzą, są awanturnikami, którzy zanurzają się w ciemność tam, gdzie nie sięga blask ogniska, a potem wracają i opowiadają nam o swojej przygodzie. Ona jest jedną z takich osób. Zycie jest dla niej przygodą.

Jolie zawsze była niezwykle szczera w wypowiedziach na temat swojego życia i zawsze twierdziła, że fani powinni znać wszystkie jej wady i słabości, żeby mieli jej prawdziwy obraz i nie myśleli, że ponieważ stale znajduje się w centrum zainteresowania opinii publicznej, wiedzie perfekcyjne życie.

—    Czy dla młodej dziewczyny nie będzie lepiej, jeśli usłyszy o rzeczach, które ja odkryłam, pozna moje błędy, dowie się, jak bardzo jestem ludzka i jak bardzo podobna do niej? To bardziej interesujące niż takie: „O, ona ma tyle rzeczy, a jej życie jest jak bajka” — przekonuje.

Angelina ma rację, jednak na jeden temat zawsze starała się mówić jak najmniej, przypuszczalnie żeby nie stać się złym przykładem - heroina. Choć bardzo otwarcie opowiadała o innych narkotykach, z którymi eksperymentowała, rzadko wspomina, że brała heroinę, choć kiedyś przyznała, że ją lubiła i że w pewnym momencie narkotyk ten „wiele dla niej znaczył”. Z pewnością jedną ważną rzeczą, jaką Jonny Lee Miller robił dla Angeliny w czasie trwania ich małżeństwa, było wyciąganie jej z zagrażających życiu sytuacji, w jakie się wpędzała.

—    Brałam prawie wszystko, co możliwe. Kokainę, ecstasy, LSD i to, co lubiłam najbardziej — heroinę. Choć przeżyłam wiele naprawdę mrocznych dni, Jonny pomógł mi ujrzeć światło

-    przyznała Jolie. Jednakże przyparta do muru pytaniami o uzależnienie od heroiny stwierdziła wymijająco:

-    Nie chcę wdawać się w szczegóły.

Znacznie bardziej otwarcie mówi o innych narkotykach, chociażby o marihuanie, i jak wspomina, to właśnie ta używka miała na nią najmocniejszy wpływ.

-    O dziwo, najgorsza była marycha, czułam, że po niej tracę kontrolę, robię się głupia i chichotliwa. Przez chwilę podobało mi się LSD, do czasu, gdy pojechałam do Disneylandu i zaczęłam wyobrażać sobie Myszkę Miki jako niskiego faceta w średnim wieku ubranego w garnitur i nienawidzącego własnego życia. Mój umysł przestawił się na inny tor i zaczęłam myśleć: „Spójrz na te sztuczne kwiaty, dzieci są na smyczach, rodzice nie cierpią tu być”. Narkotyki mogą być niebezpieczne. Znam łudzi, którzy nie są już ani szczęśliwi, ani interesujący, żyją dla prochów i wykorzystują innych

-    opowiedziała kiedyś.

Eksperymentowanie Angeliny z narkotykami z pewnością nie podobało się jej tacie, a brat Voighta, Chip Taylor, stwierdził, że to właśnie bunt nastoletniej Jolie popsuł relacje między ojcem a córką.

-    Miała różne epizody z narkotykami i Jon naprawdę się tym martwił, a potem zaczęła się ciąć, robić tatuaże... - wspominał.

Najwyraźniej Jonowi trudno było zrozumieć styl życia córki i jej decyzje. Wątek ten cały czas przewijał się w ich relacjach i nadal jest obecny.

Na czas kręcenia Gii Angelina zawiesiła wprawdzie wszystkie swoje relacje osobiste, ale ciężka praca i poświęcenie opłaciły się. W 1999 roku otrzymała dwie nagrody za odtworzenie na ekranie losów tej tragicznej postaci - Złoty Glob dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej w filmie telewizyjnym oraz Nagrodę Gildii Aktorów Ekranowych dla najlepszej aktorki w filmie telewizyjnym.

Jak na ironię, pomimo uznania krytyków, jakie przyniosła jej ta rola, Angelina czuła się rozczarowana i wyczerpana, po raz kołejny też postanowiła na jakiś czas porzucić aktorstwo.

—    Czułam się, jakbym oddała wszystko, co mam, i nie wyobrażałam sobie, żeby jeszcze cokolwiek we mnie zostało - tłumaczyła później.

Po kilku miesiącach spędzonych w skórze osoby, która odniosła niewiarygodny sukces zawodowy, ale w życiu prywatnym pozostała niespełniona, Angelina była przerażona i obawiała się, że jeśli nadal będzie kręcić filmy, nie mając czegoś, co mogłaby nazwać domem, skończy jak Gia.

—    Po tym filmie bałam się, że publiczność zainteresuje się tym aspektem. Zobaczy, jak ubogie było życie prywatne mojej bohaterki, jak bardzo była go złakniona, choć na zewnątrz prezentowała się wspaniałe — przyznała. — Udzielałam więc wywiadów, a potem samotnie wracałam do domu i nie wiedziałam, czy kiedykolwiek stworzę udany związek albo czy będę dobrą żoną, dobrą matką, {...} spełnioną kobietą — wyjawiła szczerze.

Uczucie apatii i brak wytyczonego kierunku w życiu spowodowały, że Jolie popadła w kolejną depresję, która znowu doprowadziła ją do decyzji, żeby ze sobą skończyć. Jednakże teraz nie miała ochoty robić tego sama, więc postanowiła wynająć płatnego zabójcę i zlecić mu zabójstwo samej siebie.

—    Może to zabrzmi idiotycznie, ale w tamtym okresie zamierzałam wynająć kogoś, kto by mnie zabił. Rozmawiałam z nim bardzo miło, po czym przez miesiąc o tym rozmyślałam. A po tym miesiącu coś się w moim życiu zmieniło i znowu przeżyłam. Samobójstwo wywołuje poczucie winy u ludzi z najbliższego otoczenia, gdyż myślą, że mogli coś zrobić. A jak ktoś zostaje zamordowany, nikt nie poczuwa się do winy — tak wypowiedziała się na ten temat.

Nagrody otrzymane za Gię - mimo wcześniejszego wyczerpania i depresji Jolie — dały aktorce tak potrzebną jej pewność siebie. W końcu czuła, że jej wkład w sztukę się liczy.

—    Gia weszła na ekrany i spotkała się z żywą reakcją publiczności. Nagle się okazało, że ludzie chyba mnie rozumieją. Sądziłam, że moje życie jest zupełnie bez znaczenia i że nigdy nie zdołam czegokolwiek przekazać, nie będzie też nikogo, kto by mnie zrozumiał {...}, a wtedy uświadomiłam sobie, że nie jestem sama. Zycie stało się jakieś inne - mówiła później w wywiadzie.

Sukces Jolie jako pierwszoplanowej aktorki w dwóch filmach telewizyjnych stał się doskonałą bazą, jakiej potrzebowała, by dalej rozwijać karierę. Jej małżeństwo z Jonnym Millerem się skończyło, dręcząca ją depresja minęła - Angelina była gotowa zrobić krok naprzód zarówno w życiu zawodowym, jak i osobistym.

praca, praca, praca

Wprawdzie na gruncie zawodowym Angelina zyskała większą pewność siebie, głównie za sprawą ciepłego przyjęcia jej ról telewizyjnych, musiała jednak jeszcze wyrobić sobie pozycję w Hollywood, co nie było rzeczą łatwą, ponieważ ze wszystkich sił walczyła o role, które wymagały od niej czegoś więcej niż tylko pięknego wyglądu na ekranie.

— Muszę się mocno natrudzić, żeby zatrzymać na sobie ubranie i nie być obsadzana w rolach „sympatii” — powiedziała w wywiadzie, jakiego wspólnie z ojcem udzieliła w 1997 roku.

Ciekawe, że gdy mówiła te słowa, była w połowie zdjęć do filmu Hell’s Kitchen, w którym wcielała się w postać Glorii McNeary, dziewczyny rabusia, a nieco wcześniej skończyła pracę nad obrazem Udając Boga, gdzie zagrała Claire, obiekt zainteresowania Eugene’a Sandsa (David Duchovny) i Raymonda Blossoma (Timothy Hutton). Udając Boga opowiada o uzależnionym od narkotyków chirurgu bez prawa wykonywania zawodu (Sands), który wchodzi w układ z szefem gangu (Blossom), a przy okazji zakochuje się w jego dziewczynie (Claire). Krytycy nie pozostawili na filmie suchej nitki — jeden z nich stwierdził wręcz, że to „żałosny eksperyment” i „śmieć”. Jednakże mimo nieprzychylnej krytyki Jolie

doskonale się bawiła podczas kręcenia filmu. Stwierdziła, że był „bardzo rockowy, zabawny i głośny”.

Kolejny raz praca nad filmem przyniosła Jolie korzyści raczej na poziomie życia osobistego niż w sferze zawodowej. Jako że związek z Jonnym Lee Millerem był już zakończony, nawiązała romans z kolejnym kolegą z planu, tym razem był to Timothy Hutton. Ten urodzony w 1960 roku Kalifornijczyk był od niej o piętnaście łat starszy (gdy miała zaledwie pięć lat, on otrzymał Oscara dla najlepszego aktora drugoplanowego za film Zwyczajni ludzie). W latach 1986—1990 Hutton był żonaty z aktorką Debrą Winger i miał z nią syna Noaha. Mimo dużej różnicy wieku Jolie i Hutton mieli wiele wspólnego i gdy się poznali, poczuli, że są pokrewnymi duszami. Hutton także pochodził z aktorskiej rodziny i - podobnie jak Jolie — w wieku pięciu lat zagrał ze swoim ojcem (wspólnie wystąpili w filmie Nigdy nie jest za późno). Jego rodzice również się rozwiedli, gdy był niemowlęciem, i jako dziecko często się przeprowadzał.

Jolie po doświadczeniach, jakie wyniosła ze związku, w którym brakowało dojrzałości (zarówno z jej strony, jak i ze strony Millera), rozkoszowała się towarzystwem starszego od siebie mężczyzny. Symbolem jej miłości do Huttona miała być litera H, którą wytatuowała sobie po wewnętrznej stronie lewego nadgarstka. Później oznajmiła jednak, że litera ta odnosi się również do jej brata, Jamesa Havena, który szczęśliwie przewidział, iż jej romans z Huttonem przetrwa dłużej niż rok.

-    To był wspaniały związek — zwierzyła się później. — Timothy jest wrażliwym facetem i doskonale się dogadywaliśmy, ale koniec końców po prostu się nie udało.

Litera H nie była pierwszym tatuażem Angeliny. Od młodych łat bardzo interesowała się sztuką zdobienia ciała. Niestety było to jej kolejne hobby przyjmowane przez innych z dużą podejrzliwością i umacniające jej mroczny wizerunek.

—    Ludzie dziwnie wszystko interpretują - stwierdziła kiedyś. — Dla mnie tatuaż to coś mrocznego, romantycznego i plemiennego.

Poza tym mam poczucie, że stosuję chytre posunięcie - ludzie skupią się na tatuażach i nożach i dlatego tak naprawdę niczego się o mnie nie dowiedzą. Ale każdemu się zdaje, że zna moje osobiste sprawy.

Angelina lubi też myśleć, że jej tatuaże są oznaką spontanicznej natury.

-    Każdy z nich wiąże się z jakąś konkretną chwilą. To jak wyskoczenie z samolotu. Jeden z tatuaży zrobiłam sobie sama w środku nocy w studiu tatuaży w Szkocji. Nie żałuję tego. Zawsze będzie upamiętniał ten moment.

Oprócz wspomnianej litery H Angelina ma wytatuowany cytat z Tennessee Williamsa (.Modlitwa za dzikich w sercu, trzymanych w klatce) na lewym przedramieniu, krzyż w dolnej lewej części brzucha, dużego tygrysa na plecach, smoka poniżej tygrysa, formułę „Know your rights” (Znaj swoje prawa) z tyłu szyi u jej nasady, dwa czarne tribale u dołu pleców, zwrot „siła woli” po arabsku na prawym przedramieniu oraz łacińską sentencję „Quod me nutrit me destruit” (To, co mnie żywi, także mnie niszczy) poniżej pępka. Później wytatuowała sobie na lewym ramieniu „Billy Bob” na cześć drugiego męża, a na prawym przedramieniu zrobiła tatuaż o sekretnym znaczeniu. Po rozstaniu z Billym Bobem usunęła laserowo obydwa tatuaże, a tam, gdzie wcześniej znajdowało się imię męża, pojawiły się współrzędne określające miejsca pochodzenia jej adoptowanych dzieci. Jednym z tatuaży, o których Jolie najczęściej mówiła, jest okno umieszczone u dołu pleców i symbolizujące jej ciągłe dążenie do czegoś lepszego w życiu.

-    Zrobiłam go, gdyż w tamtym okresie stale wyglądałam przez okno — wyjaśnia. — Zawsze chciałam być gdzieś indziej. Teraz już nie. Teraz jestem szczęśliwa.

Z okazji adopcji Maddoxa Jolie wytatuowała sobie duży tekst modlitwy ochronnej na lewym barku. Tatuaż ten, dzieło byłego buddyjskiego mnicha, jest jednym z jej ulubionych.

-    To pięć pionowych linijek starożytnego kambodżańskiego pisma, mają odpędzać nieszczęście. Bardzo lubię ten tatuaż. Wygląda jak coś świętego - wyjaśnia aktorka.

Choć dla charakteryzatorów na planie filmowym zasłonięcie tatuaży jest lekkim koszmarem, Angelina cieszy się, że dzięki nim liczba nagich scen z jej udziałem jest często znacznie zredukowana. Reżyserzy muszą bardziej twórczo podchodzić do scen erotycznych, a nie tylko kazać jej się rozebrać. Jolie zawsze zwracała uwagę na to, czy jest angażowana wyłącznie z powodu wyglądu, czy nie, więc znacząc swoje ciało, miała poczucie, że w pewnym stopniu przejmuje kontrolę i ogranicza sytuacje, kiedy to w filmie musi zrzucać ubranie.

☆ ☆ ☆

Spośród kilku niczym niewyróżniających się filmów, które Jolie nakręciła w końcu lat 90., najważniejszy okazał się dla niej obraz Gra w serca. Choćby tylko dlatego, że postać Joan, balującej po klubach dziewczyny z Los Angeles, przyniosła jej nagrodę National Board of Review za najlepszą rolę żeńską. Ta romantyczna komedia opowiada o życiu jedenastu osób mieszkających w Los Angeles, które poszukują miłości, i choć poszczególnych postaci na pozór nic nie łączy, pod koniec filmu ich historie splatają się. Jolie zgrała u boku Ryana Philippe’a (Keenan), wcielając się w postać najmłodszej bohaterki. Wystąpiła w doborowym towarzystwie. W filmie grali bowiem także Patricia Clarkson, Sean Connery, Dennis Quaid i Gena Rowlands. Zdobyta przez Angelinę nagroda pokazuje, że aktorka świetnie sobie poradziła, a sam film stal się swoistym sleeper hitem1.

Jednakże dopiero w Kolekcjonerze kości Jolie otrzymała rolę, dzięki której mogła zagrać kogoś więcej niż tylko obiekt miłości. Wprawdzie w tym kryminalnym thrillerze znalazło się także miejsce na love story, ale miłość pozostaje niewypowiedziana i nieskonsumowana, a jedynie powoli i delikatnie sączy się w tle wiodącej intrygi. Jolie gra świeżo upieczoną policjantkę, Amelię Donaghy, która niechętnie przystępuje do rozwikłania sprawy morderstwa wspólnie z detektywem Lincolnem Rhyme’em (Denzel Washington), całkowicie sparaliżowanym w wyniku wypadku. Amelia dosłownie staje się oczami i nogami przykutego do łóżka kryminologa, który może poruszać wyłącznie głową i jednym palcem. W miarę rozwoju akcji filmu oboje bohaterowie zaczynają czuć do siebie wzajemny szacunek, budzi się między nimi także głęboka więź emocjonalna.

—    W moim odczuciu był to najbardziej erotyczny i najbardziej romantyczny związek, jaki kiedykolwiek zagrałam - powiedziała Jolie. — To wstrętna prawda, ale seks można uprawiać z każdym, tyle że nie z każdym można nawiązać taką więź, że gdy patrzy ci w oczy, potrafi przejrzeć cię na wylot i zmusić do bycia najlepszą, jak potrafisz.

—    Choć Denzel grał całkowicie sparaliżowanego i nigdy się nie dotknęliśmy, gdy spoglądał mi w oczy, było to bardziej przerażające, niż gdyby ktoś mnie pożerał - dodała.

Jolie podobała się subtelność i niewypowiedziana miłość między Lincolnem a Amelią, ale nie wszyscy się z nią zgadzali.

—    Jedyną tajemnicą wartą w tym filmie rozwikłania jest to, dlaczego można w nim było demonstrować, jak torturuje się kobietę i jak szczury pożerają twarz mężczyzny, a nie zdecydowano się pokazać, jak czarny kaleki policjant całuje białą kobietę — stwierdził jeden z krytyków. Inni uznali zaś, że film jest „schematyczny, pozbawiony sensu i brutalny”, a jego akcja ma „więcej dziur niż nowojorski ćpun”.

Krytyka była dla filmu surowa, ale rzadko bezpośrednio dotyczyła Jolie i Washingtona. Uznano, że zrobili wszystko, co można było zrobić z tak słabym scenariuszem. Jolie niewątpliwie dała z siebie wszystko, żeby jak najlepiej przygotować się do roli.

Odbyła rozmowy z kilkoma policjantami, starając się wczuć w to, co robią, i wzięła do domu zdjęcia prawdziwych zwłok wykonane na miejscu zbrodni, żeby przywyknąć do tego widoku. Możemy tylko przypuszczać, że to pomogło jej w zagraniu najbardziej drastycznych scen, ale - biorąc pod uwagę, w jaką depresję wpadła po zdjęciach do Gii - pewnie zdawała sobie już sprawę, że uprawiane przez nią aktorstwo metodyczne czasem prowadzi ją za daleko.

-    Musiałam nauczyć się relaksować i nie przygotowywać do roli zbyt skrupulatnie, tylko po prostu cieszyć się życiem - powiedziała kiedyś. - Dotarło do mnie, że moje postacie wychodzą na kolację i dobrze się bawią, odbywają wspaniałe podróże, a ja tyle czasu spędzam, żyjąc ich życiem, że prawie nie mam własnego. Muszę starać się pamiętać, żeby zostawić też coś dla siebie.

Jedną z osób, która doceniała jej poświęcenie, był reżyser filmu Phillip Noyce. Jak wielu innych reżyserów widział Angelinę w Gii i uznał, że jest w stanie zagrać wszystko.

-    Do Kolekcjonera kości szukaliśmy specyficznej aktorki - wspomina. - Musiała być młoda, trochę po dwudziestce, wystarczająco silna, żeby zagrać nowojorską policjantkę, ale również odpowiednio wrażliwa. Po tym, jak Angelina zagrała Gię, zorientowałem się, że posiada wszystkie te cechy.

O rolę Amelii ubiegało się kilka naprawdę znanych aktorek, Noyce musiał więc mocno walczyć, żeby obsadzić w niej Jolie, gdy z ust filmowych bossów, którym przedstawiał jej kandydaturę, padały obcesowe pytania w rodzaju: „Angelina, jaka?”. Nawet jeśli Kolekcjoner kości okazał się filmem nieudanym, to z pewnością nie z powodu Angeliny - tą rolą udowodniła wszystkim, że potrafi zagrać każdą postać, a nie tylko ładną buzię. Gdybyśmy potrzebowali jeszcze jakichś dowodów potwierdzających jej uzdolnienia i możliwości, Jolie dostarczyła ich w swoim następnym filmie, który okazał się najbardziej znaczący w całej jej karierze.

6

1

 Termin stosowany w przemyśle rozrywkowym na określenie filmu, który długo nie schodzi z ekranów i odnosi sukces mimo stosunkowo niewielkiej reklamy lub niezbyt udanego otwarcia.

przerwana lekcja muzyki

Gdy Susanna Kaysen pisała Przerwaną lekcję muzyki — wspomnienia z dwóch lat, jakie spędziła w szpitalu psychiatrycznym między osiemnastym a dwudziestym rokiem życia — nie przypuszczała nawet, że pewnego dnia na jej podstawie powstanie Oscarowy film. Książka Kaysen opowiada o hospitalizacji autorki w bostońskim szpitalu psychiatrycznym — zgłosiła się tam sama pod koniec lat 60. XX wieku po przedawkowaniu leków. Angelina, której nieobce były myśli samobójcze, przeczytała wspomnienia Susanny i natychmiast się w nich zakochała. Jedna z postaci szczególnie przypadła jej do gustu, zaczęła nawet zakreślać wszystkie te fragmenty, które dotyczyły współpensjonariuszki Kaysen - Lisy Rowe, ponieważ, jak przyznaje, „pokochała ją i się z nią identyfikowała”. Jolie czuła, że ta skomplikowana i zbuntowana dziewczyna, którą zdiagnozowano jako socjopatkę, bardzo do niej przemawia. Gdy więc usłyszała, że na podstawie książki zostanie nakręcony film, dosłownie błagała producentów, żeby to jej powierzyli rolę Lisy.

Winona Ryder, podobnie jak Jolie, była zafascynowana książką Kaysen, którą przeczytała jako 21-letnia dziewczyna. Pragnąc,

by na jej podstawie nakręcono film, starała się zdobyć prawa do ekranizacji, ale okazało się, że należą już one do producenta Douga Wicka. Ryder natychmiast skontaktowała się z Dougiem, ale ten oznajmił, że są problemy, gdyż wytwórnia Columbia Pictures nie zdecydowała się na finansowanie filmu. Mroczny i wymagający aktorsko charakter postaci tej opowieści przesłonił decydentom zalety fabuły i dopiero gdy Ryder zapewniła, że zagra rolę Susanny, zmienili zdanie. Mieli już w obsadzie wielką gwiazdę, a wielkie gwiazdy oznaczają wielką liczbę widzów.

Ryder urodziła się w 1971 roku w Minnesocie. Tak jak Jolie miała w przeszłości problemy psychiczne, a po ugruntowaniu zawodowej pozycji rolami w takich filmach, jak Śmiertelne zauroczenie (1989), Syreny oraz Edward Nożycoręki (oba w 1990 roku), mając lat dwadzieścia, zgłosiła się do szpitala z powodu depresji, ataków lękowych i wyczerpania. Dorastała w hippisowskiej komunie w Karolinie Północnej - jej imię, Winona, jest nazwą rodzinnego miasta — nie odebrała więc zwykłego wychowania, a szybko zdobyta sława pozbawiła ją poczucia bezpieczeństwa i zrodziła liczne wątpliwości. W Przerwanej lekcji muzyki Kaysen opisuje frustrację młodych dziewcząt, które czują się niezrozumiane, Ryder zaś uważała, że właśnie te emocje warte są wyeksponowania. W szpitalu zdiagnozowano u Kaysen zaburzenie osobowości typu borderline. Charakteryzuje się ono zmiennością nastrojów, brakiem stabilności w sferze kontaktów interpersonalnych, w postrzeganiu własnej osoby, tożsamości i poczuciu indywidualności. W książce kwestionuje jednak tę diagnozę i zastanawia się, czy rzeczywiście tak bardzo różni się od wielu innych dziewcząt w jej wieku, które tak jak ona zmagają się z problemami okresu dorastania.

Ryder, podobnie jak Jolie, czuła, że powinna się otworzyć i zmierzyć z własnymi demonami. Dzięki temu młode dziewczęta, wzorujące się na niej od czasu kultowego filmu, jakim okazało się Śmiertelne zauroczenie, uświadomią sobie, że bogactwo, sława i sukcesy niekoniecznie idą w parze ze szczęściem osobistym.

—    Odkąd opowiedziałam o swoich lękach, spotykam się z bardzo dobrą reakcją. Młode kobiety z wdzięcznością przyjęły wiadomość, że coś takiego zdarza się każdemu, nawet osobom uważanym za doskonałe — przyznała kiedyś.

Gdy tylko Columbia dała filmowi zielone światło, reżyserem został James Mangold (później reżyserował Spacer po linie z Reese Witherspoon i Joaquinem Phoenixem), który postanowił, że przejrzy i zmieni scenariusz tak, aby zrobić „kobiecy film z jajami”. Wiedząc, że to z Mangoldem trzeba rozmawiać w sprawie roli, Jolie skontaktowała się z nim i dosłownie błagała, żeby obsadził ją jako Lisę. Jak się okazało, błaganie wcale nie było potrzebne, ponieważ kiedy Mangold zobaczył jej zdjęcia próbne, nie miał wątpliwości, że będzie z niej doskonała odtwórczyni roli nieokiełznanej i szczerej do bólu Lisy, którą nazywał zresztą „Jackiem Nicholsonem w spódnicy”.

—    Usiadła i była Lisą. Czułem się najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Ma moc wulkanu, potężną, elektryzującą - powiedział o przesłuchaniu Jolie.

Znając wspaniałe kreacje Angeliny w filmach Gia oraz George Wallace, za które aktorka otrzymała prestiżowe nagrody, Ryder, będąca również współproducentką Przerwanej lekcji muzyki, też bardzo chciała widzieć ją w obsadzie. Wiedziała, że jej obecność na ekranie to siła, z którą trzeba się liczyć. Obie aktorki nie były jednak najlepszymi przyjaciółkami w ekipie. Ryder miała nadzieję, że ten film przyniesie jej Oscara, więc zapewne boleśnie odczuła, iż koniec końców Jolie ukradła jej show. Natomiast brak bliższych kontaktów ze strony Angeliny wynikał stąd, że Winona cały wolny czas spędzała ze swoim ówczesnym chłopakiem Mattem Dantonem. Jednakże, jak mówi jeden z członków ekipy, Ryder czasem próbowała szukać u Jolie pocieszenia po wyczerpujących scenach, ale w odpowiedzi słyszała, że ta nie udzieli jej pomocy, ponieważ Lisa by tego nie zrobiła.

—    Zęby zagrać atak lękowy, trzeba go naprawdę przeżyć. A ja nie wiedziałam, jak się potem uspokoić — zwierzyła się później Ryder.

Odpowiedź Jolie na wyrażoną przez Winonę potrzebę emocjonalnego wsparcia była jedna.

—    Nie muszę niczego czuć. Nie muszę czuć, jakbyśmy były razem - mówiła. Lisę opisywała zaś jako „kompletną socjopatkę, pozbawioną emocji i wrażliwości”. Co jak co, ale na pewno należy docenić Angelinę za jej metodę grania!

Jednakże zdaniem Jolie film pozwolił jej doświadczyć ogromnego poczucia więzi. Z jedną tylko Winoną nie mogła się dogadać.

—    Podczas pracy nad tym filmem byłam bardzo towarzyska, ale nie w odniesieniu do Winony - przyznała. - W końcu na tym właśnie stanęło.

Lisa, jako nieformalna przywódczyni dziewcząt, jest jedną z najbardziej dominujących postaci, zawsze w centrum wydarzeń, toteż Jolie przyznała, że była „bardzo towarzyska {podczas zdjęć}, ponieważ taka właśnie była Lisa”.

—    W mojej przyczepie cały czas kręcili się ludzie. Byłam kimś w rodzaju szefa zespołu. Mieliśmy zwariowane zwierzątka z balonów i różne inne rzeczy, a ja kombinowałam, jak tu organizować przyjęcia — dodała.

Większą część filmu nakręcono w różnych miejscach Harrisburga w Pensylwanii (zwłaszcza w Stanowym Szpitalu w Harrisburgu, którego tereny przypominały szpital w McLean), a w weekendy Jolie zapraszała do swojego samochodu niektóre aktorki — na przykład Brittany Murphy, grającą kapryśną, nadużywającą środków na przeczyszczenie Daisy, oraz Elisabeth Moss, wcielającą się w skłonną do samouszkodzeń Polly — i zabierała je do Nowego Jorku.

—    Bardzo się zbliżyłam do niektórych dziewcząt — wspomina. — Całkiem sporo kobiet grających w tym filmie miało swoje dziewczyny albo kochanki, albo było biseksualnych. Przypuszczalnie jedną z nielicznych heteroseksualnych kobiet była Winona.

Czy aktorki grające z Jolie były równie zastraszone przez „szefową zespołu”, jak ich filmowe bohaterki przez Lisę — nie wiadomo, ale jedno jest pewne: doskonale wiedziały, że mają w swoim gronie kandydatkę do Oscara.

-    Wchodziła na plan i zmieniała energię w pomieszczeniu. To było tak, jakby zakradł się tygrys. Już w czasie zdjęć wszyscy wiedzieliśmy, że Angelina robi coś niezwykłego — przyznaje Elisabeth Moss.

Natomiast Jolie zapytana o to, czy Ryder czuła się zagrożona jej talentem i osobowością, odpowiedziała:

-    Nie sądzę, żeby Winona była mną onieśmielona. Ale może myślała, że spróbuję ją pocałować!

Jolie, grając Lisę, która jej zdaniem była postacią zarówno „wyzwalającą”, jak i „przerażającą”, pozwalała się porwać instynktowi.

-    Myślałam, że zagranie Lizy będzie bardzo trudne i wiele scen rzeczywiście sprawiało mi trudności - przyznała. — Ale rzecz w tym, że jej odruchy są całkowicie swobodne, a ja odkryłam, że moje odruchy również, a do tego niezbyt typowe!

Niektórzy mogą uważać wyklejanie ścian przyczepy pornograficznymi zdjęciami za „nietypowy odruch”, ale Mangold dokładnie wiedział, co Jolie próbuje przez to osiągnąć.

-    Angie po prostu grała, że jest w skórze Lisy i że naciska guzik za każdym razem, gdy jest jakiś do naciśnięcia. Angie taka jest. Prowokacyjna — wyjaśniał.

Choć Angelina mówiła, że Lisa to osoba „żyjąca ze zbyt wielkim rozmachem, zbyt szczera, zbyt głodna, zbyt pełna życia”, było jasne, że żadnej z tych cech nie uznaje za negatywny aspekt jej osobowości. W rzeczywistości były to słowa, które z powodzeniem mogła wykorzystać do opisu siebie samej. Wprawdzie miała świadomość, że pełna sprzeczności natura Lisy i skłonność do złych rzeczy często okazywały się destrukcyjne i to nie tylko dla niej samej, ale i dla otoczenia, szczerze uważała jednak, że postać ta jest „naprawdę pozytywną siłą {...}, jak ktoś zasługujący na współczucie”.

Jolie, przygotowując się do roli, odwiedziła księgarnię i poprosiła sprzedawcę, żeby wskazał jej literaturę traktującą o socjopa-tach. Poczuła się zażenowana, gdy powiedział jej: „Proszę zajrzeć pod hasło «seryjni mordercy»”. Właśnie skończyła kręcić Kolekcjonera kości i dobrze wiedziała, że jest olbrzymia różnica między mordercą a kimś, kogo osobowość nie została sklasyfikowana jako „normalna”.

—    Uświadomiłam sobie, że ludzie tacy jak ona nie są opętani przez ciemne moce - wyjaśniła później. — Chodzi o to, że oni mają pewne instynkty. Rzecz sprowadza się do tego, iż Lisa nie uważa, że coś jest z nią nie w porządku. Ja też nie myślę, że ze mną jest coś nie w porządku, natomiast potrafię się złościć na różne rzeczy i moim zdaniem to bardzo dobrze, że człowiek po prostu chce żyć. Sądzę, że Lisa reaguje zbyt emocjonalnie i jest nieszczęśliwa, ale widzi się w niej kobietę psychotyczną i bezwzględną. W mojej opinii nie jest to film o studiowaniu przypadków psychiatrycznych, ale o poznawaniu życia i cieszeniu się nim. Jolie mogła uważać, że jest to film o „cieszeniu się życiem”, ale po zakończeniu zdjęć zdała sobie sprawę, że przygotowania do roli poszły za daleko, a ona sama za bardzo przy tym straciła na wadze i jest straszliwie wychudzona. Choć rola nie wymagała od Angeliny, żeby była przeraźliwie chuda, aktorka stwierdziła, że neurotyczna energia, której miała w nadmiarze, zebrała żniwo i doprowadziła ją do takiego stanu.

—    Staram się przytyć — przyznała w wywiadzie po Przerwanej lekcji muzyki. — To był naprawdę ciężki czas w moim życiu. Gdy się denerwuję, jem niewiele, mimo że sobie o tym przypominam. Wystarczyłoby choćby pięć funtów — dodała. Dała też do zrozumienia, że martwi się, czy nie zostanie anorektyczką.

—    Mam nadzieję jak najszybciej się tym zająć. Chciałabym odzyskać dawną sylwetkę. Zawsze uważałam, że nie mam dobrej figury.

Aktorka, która tyle włożyła w postać Lisy i która zawsze gotowa była jej bronić, przeżyła szok, gdy zobaczyła ostatecznie zmontowany film. W jej odczuciu Mangold usunął większą część z tego, co pozwalało dojrzeć wrażliwość i bezbronność Lisy, tym sposobem zrobił z niej o wiele mniej sympatyczną