Główna Siła małych celów. Zasada 1%, czyli jak osiągnąć spektakularne sukcesy dzięki drobnym zmianom

Siła małych celów. Zasada 1%, czyli jak osiągnąć spektakularne sukcesy dzięki drobnym zmianom

0 / 0
Jak bardzo podobała Ci się ta książka?
Jaka jest jakość pobranego pliku?
Pobierz książkę, aby ocenić jej jakość
Jaka jest jakość pobranych plików?
Utknąłeś w martwym punkcie w pracy, ale boisz się zmiany? Chcesz poprawić stan swoich finansów, ale brakuje ci pomysłu? Tkwisz w związku, z którego uleciała dawna magia, ale nie wiesz, jak go ożywić? Próbujesz wzmocnić więzi z dziećmi, ale wciąż nie masz czasu? Walczysz ze zbędnymi kilogramami, ale twój program odnowy na dłuższą metę nie zdaje egzaminu? Poznaj zasadę jednego procenta!
Rok:
2015
Wydawnictwo:
PWN
Język:
polish
ISBN 13:
9788377059128
Plik:
ZIP, 2,21 MB
Ściągnij (zip, 2,21 MB)

Możesz być zainteresowany Powered by Rec2Me

 

Najbardziej popularne frazy

 
0 comments
 

To post a review, please sign in or sign up
Możesz zostawić recenzję książki i podzielić się swoimi doświadczeniami. Inni czytelnicy będą zainteresowani Twoją opinią na temat przeczytanych książek. Niezależnie od tego, czy książka ci się podoba, czy nie, jeśli powiesz im szczerze i szczegółowo, ludzie będą mogli znaleźć dla siebie nowe książki, które ich zainteresują.
1

Укусы ядовитых животных

साल:
1977
भाषा:
russian
फ़ाइल:
PDF, 13.14 MB
0 / 0
Siła małych celów. Zasada 1% (2015) - Tom ONeil/Sila malych celow. Zasada 1% (2015) - Tom ONeil.epub

        [image: cover]


	

  [image: ]



Tytuł oryginału: The 1% Principle

 Copyright © Tom O'Neil 2013

 Copyright © by Dom Wydawniczy PWN Sp. z o.o., 2015

Grupa Wydawnicza PWN

ul. Gottlieba Daimlera 2

02-460 Warszawa

www.dwpwn.pl

 Wydawca: Dąbrówka Mirońska

 Przekład: Bernadeta Minakowska-Koca

 Redakcja: Joanna Egert-Romanowska

 Korekta: Malwina Łozińska, Renata Lewandowska

 Projekt graficzny okładki oraz rysunków wewnątrz książki: Maciej Szymanowicz

 Przygotowanie wersji elektronicznej: Ewa Modlińska

 Skład wersji elektronicznej na zlecenie Domu Wydawniczego PWN: Marcin Kapusta

 ISBN 978-83-7705-912-8 (e-book)

Wszelkie prawa zastrzeżone. Niniejsza publikacja ani jej żadna część nie może być kopiowana, zwielokrotniana i rozpowszechniana w jakikolwiek sposób bez pisemnej zgody wydawcy. 

[image: prawolubni] Książka, którą nabyłeś, jest dziełem twórcy i wydawcy. Prosimy, abyś przestrzegał praw, jakie im przysługują. Jej zawartość możesz udostępnić nieodpłatnie osobom bliskim lub osobiście znanym. Ale nie publikuj jej w internecie. Jeśli cytujesz jej fragmenty, nie zmieniaj ich treści i koniecznie zaznacz, czyje to dzieło. A kopiując jej część, rób to jedynie na użytek osobisty.

 Szanujmy cudzą własność i prawo.

 Więcej na www.legalnakultura.pl

 Polska Izba Książki



 SPIS TREŚCI

  		Część pierwsza  		Co to jest zasada jednego procenta? 

 		Dlaczego wyznaczenie celów jest takie ważne? 

 		Jak należy rozumieć drobne cele? 

 		Dlaczego nie osiągamy zamierzonych celów? 

 		Małe cele – duża siła  

 		Osiem podstawowych praw zasady jednego procenta 

 		Działanie zasady jednego procenta w życiu 

 		Zaczynamy: jaka jest nasza aktualna sytuacja życiowa? 

 

 

 		Część druga  		Cele osobiste 

 		Cele firmowe  

 

 

 		Część trzecia  		Jak sprawić, by zasada jednego procenta weszła w nawyk w ciągu trzydziestu dni? 

 		Dzień 1: Co jest moją pasją?  

 		Dzień 2: „Jeśli nie strzelamy, ; to nigdy nie trafiamy do celu!”  

 		Dzień 3: Siła wyobraźni 

 		Dzień 4: Bądźmy dobrej myśli 

 		Dzień 5: Siła koncentracji 

 		Dzień 6: Robimy sobie przerwy 

 		Dzień 7: Bądźmy wiarygodni 

 		Dzień 8: Staramy się zachować naturalność i mieć wizję siebie  

 		Dzień 9: Nie poddajemy się 

 		Dzień 10: Nie boimy się ryzyka 

 		Dzień 11: Jesteśmy zorganizowani 

 		Dzień 12: Rozwijamy swoje mocne strony  

 		Dzień 13: Staramy się postępować konsekwentnie 

 		Dzień 14: Jaka jest moja definicja sukcesu?  

 		Dzień 15: Nabieramy rozpędu 

 		Dzień 16: Uczymy się skuteczniejszej komunikacji 

 		Dzień 17: Cieszymy się z małych rzeczy 

 		Dzień 18: Doceniamy 

 		Dzień 19: Rozwijamy w sobie samodyscyplinę  

 		Dzień 20: Szansa – Program Osiągania Celów „Kompas” 

 		Dzień 21: Plan – program osiągania celów „Kompas” 

 		Dzień 22: Przystępujemy do działania – Program Osiągania Celów „Kompas” 

 		Dzień 23: Ewaluacja – program osiągania celów „Kompas” 

 		Dzień 24: Zwycięstwo – program osiągania celów „Kompas” 

 		Dzień 25: Sukces – program osiągania celów „Kompas” 

 		Dzień 26: Jesteśmy elastyczni i otwarci na zmiany  

 		Dzień 27: Okazujemy miłość rodzinie oraz przyjaciołom  

 		Dzień 28: Kim jestem? Kim chcę być? 

 		Dzień 29: Sprawy nie układają się po naszej myśli  

 		Dzień 30: Kto pyta, nie błądzi 

 		Zakończenie: Stosowanie zasady jednego procenta na co dzień 

 

 

 

 

 CZĘŚĆ PIERWSZA

Zasada jednego procenta

 Drobne działania, które są podejmowane regularnie i przez dłuższy czas, a zmierzają konsekwentnie do raz obranego celu, sprawiają, że marzenia stają się rzeczywistością. 

  [image: ]



 CO TO JEST ZASADA JEDNEGO PROCENTA? 

Książki o prowadzeniu własnej firmy i samodoskonaleniu się często kuszą czytelnika przekazaniem mu sekretnych mądrości już na okładce, ale dopiero po przebrnięciu setek stron okazuje się, jaki prezentują punkt widzenia. Siła małych celów jest inna pod tym względem. To książka, która już na wstępie podaje niezawodny sposób na sukces w życiu zarówno osobistym, jak i zawodowym, a zaraz potem dokładnie objaśnia, jak sprawić, by stał się rzeczywistością. 

 Niestety, ludzie w większości sądzą, że samodoskonalenie się oraz planowanie drogi życiowej dobre jest dla tych, którzy jeżdżą ferrari, a sami wolą rozmyślać o tym, jak ma wyglądać dzień ich ślubu lub czy warto kupić samochód z drugiej ręki. 

 Z tego powodu mniej niż jedna osoba na trzydzieści inwestuje w poradniki psychologiczne, bierze udział w treningach motywacyjnych, czy też zabiera się na poważnie do planowania swojego życia przez wyznaczanie konkretnych celów. Optymistycznie nastraja myśl, że należycie do tego nielicznego grona, skoro zainteresowała was ta pozycja. 

 Zasada jednego procenta skupia się na transformacji życia na lepsze i bardziej owocne. Cała filozofia jest tu bardzo prosta. Otóż realizując wiele drobnych celów w krótkim lub dłuższym czasie, można szybko podwyższyć poziom swoich osiągnięć, a zaraz potem – oczekiwań względem przyszłości. 

 Realizacja założeń zasady jednego procenta opiera się na postawieniu sobie następujących pytań: 

 Ja: „Co konkretnie mogę dziś zrobić, aby poprawić swoje życie o jeden procent?”. 

 Moje otoczenie: „Co konkretnie mogę dziś zrobić, aby poprawić życie kogoś z mojego otoczenia o jeden procent?”. 

 W przeciwieństwie do tradycyjnych programów osiągania celów zasada jednego procenta jest raczej filozofią życiową niż narzędziem czy techniką, z których korzysta się w wyznaczonym terminie. Jej fenomen polega na skutecznym zaintrygowaniu nas rozmiarem pozytywnych zmian, które wnosi do życia. Z czasem przenika na stałe do toku naszego myślenia i w sposób automatyczny pomaga wykorzystywać nasz rzeczywisty potencjał, a cały trud związany z tą transformacją zostawić poza obrębem naszej świadomości. 

EFEKT MOTYLA

 W 1961 roku amerykański matematyk i meteorolog Edward Lorenz był w trakcie ustalania prognozy pogody za pomocą równania liczbowego. Aby uprościć sobie wyliczenia, zrezygnował z ostatnich cyfr ułamka dziesiętnego i wpisał 0,506 zamiast 0,506127. W rezultacie scenariusz pogodowy okazał się zupełnie niespodziewany i różny od zakładanego. 

 To właśnie po tym wydarzeniu Lorenz stworzył określenie „efekt motyla”, które oznacza, że małe zmiany w środowisku (takie jak trzepot skrzydeł motyla) mogą przynieść niespodziewanie duże skutki (tornado w Teksasie).

 Efekt motyla wywodzi się z teorii chaosu i jest podobny do zasady jednego procenta, ponieważ opiera się na domniemaniu, że wstępne i drobne odchylenia od normy o pozornie niewielkim znaczeniu mogą dać pole dużo poważniejszym zmianom. 

 Na przykład wiele lat temu podjąłem decyzję o zrzuceniu kilku zbędnych kilogramów w celu poprawienia kondycji i zacząłem uprawiać jogging. Po sześciu miesiącach pierwszy raz uczestniczyłem w zawodach biegowych, choć przyznaję, że biegłem raczej wolno. A już po roku wziąłem udział w wyścigu drużynowym Oxfam Trailwalker, co wiązało się z przemierzeniem stu kilometrów w ciągu dwudziestu czterech godzin.

 Jeżeli pierwsze drobne decyzje okazują się trafne, a związane z nimi trudności udaje się konsekwentnie pokonywać, staje się to solidną podstawą do przejścia do kolejnego etapu dążeń i ukazują się przed nami nowe horyzonty, z których przedtem mogliśmy sobie nawet nie zdawać sprawy. Podejmowanie nowych wyzwań pomaga szybko się wspinać po kolejnych szczeblach rozwoju osobistego. 



 DLACZEGO WYZNACZENIE CELÓW JEST TAKIE WAŻNE? 

Codziennie wyznaczamy sobie jakieś cele. Kiedy jednak zastanawiamy się nad tym, którym autobusem jechać, by zdążyć do pracy na czas, albo czy znów odezwać się do przyjaciół, czy też przekopać grządkę w ogrodzie, nie myślimy o tym jak o wyznaczonych sobie celach, ponieważ jest to element naszej codziennej rzeczywistości, konieczny do normalnego funkcjonowania. 

 Często się słyszy, że trzeba mieć cel w życiu, prawda jednak jest taka, że mniej niż pięć procent ludzi precyzyjnie określa i starannie spisuje zamierzenia, które są regularnie aktualizowane i realizowane w miarę upływu czasu. 

 Trenerzy motywacyjni lubią przytaczać dane z badania naukowego, które zostało przeprowadzone na Uniwersytecie Yale w 1953 roku. Naukowcy zainteresowani ustalaniem celów przeprowadzili wtedy wywiady ze studentami ostatniego, czwartego roku studiów na temat ich przyszłych celów oraz aspiracji życiowych. Ustalili wtedy, że zaledwie trzy procent absolwentów ma swój plan na życie przygotowany w formie pisemnej. Kiedy naukowcy dotarli do tych osób w 1973 roku, wyniki, które otrzymali, wprawiły ich w zdumienie. Okazało się, że tym trzem procentom osób, które miały jasno sprecyzowane cele w chwili kończenia studiów w 1953 roku, wiodło się w życiu lepiej, również pod względem finansowym, niż pozostałym dziewięćdziesięciu siedmiu procentom osób. 

 Chociaż na wyniki tego badania można się natknąć w setkach renomowanych pism, wiele wskazuje na to, że w ogóle się ono nie odbyło. Stało się jednak inspiracją do przeprowadzenia innego, podobnego eksperymentu naukowego. Doktor Gail Matthews wykonał go na Uniwersytecie Dominican w Kalifornii i dowiódł, że istnieją trzy warunki skutecznego samodoskonalenia się: wiarygodność, zaangażowanie oraz spisanie celów, przy czym ten ostatni warunek ma decydujące znaczenie. 

 ZA TRUDNO…

 Niestety, tak już jest, że większość ludzi poświęca więcej czasu na zaplanowanie wakacji niż własnego życia. Według statystyk każdy Amerykanin spędza średnio ponad cztery godziny dziennie na oglądaniu telewizji lub na surfowaniu po Internecie. 

 – Kiciusiu z Cheshire – zaczęła drżącym głosem, ponieważ nie była pewna, czy taki zwrot przypadnie kotu do gustu, ale on uśmiechnął się jeszcze serdeczniej. „Ojej, chyba dobrze mi idzie – ucieszyła się w duchu Alicja i znów się odezwała. – Czy mógłbyś mi powiedzieć, którą drogą mam iść, żeby jakoś się stąd wydostać? 

 – To w dużym stopniu zależy od tego, dokąd chcesz dojść – rzekł Kot.

 – Wszystko mi jedno, gdzie… – zaczęła Alicja.

 – Wobec tego nieważne, którą drogą pójdziesz – stwierdził. 

 – …zależy mi tylko na tym, by DOKĄDŚ dojść – dokończyła Alicja celem uściślenia.

 – Och, na pewno ci się uda – odrzekł wtedy – musisz tylko wystarczająco długo iść. 

 Lewis Carroll, Alicja w Krainie Czarów

Ludzie uważają, że jeżeli robią cokolwiek lub czują, że się rozwijają, to znaczy, że wszystko jest w absolutnym porządku i nie ma potrzeby niczego zmieniać. Taki stan jednak ma miejsce tylko wtedy, gdy człowiek w sposób uporządkowany stara się osiągać cele, które sobie wyznacza. 

 Pamiętajmy, że próby osiągnięcia czegoś wielkiego w sposób chaotyczny prowadzą donikąd!

 Natomiast drobne działania, podejmowane regularnie i przez dłuższy czas, zmierzające konsekwentnie do raz obranego celu, sprawiają, że w pewnym momencie cel ten staje się rzeczywistością. 

 ŻYCIE TO JEDEN WIELKI WYBÓR 

 Osiemdziesiąt lat życia składa się z ponad dwudziestu dziewięciu tysięcy dwustu dni, które trwają ponad siedemset tysięcy godzin lub, rozkładając to na jeszcze mniejsze części, czterdzieści dwa miliony minut. W tym czasie człowiek podejmuje mnóstwo decyzji, ale ta, która będzie następna, okaże się najważniejsza, ponieważ zaważy na wszystkich pozostałych. 



 JAK NALEŻY ROZUMIEĆ DROBNE CELE? 

Drobny cel to zwykle (chociaż nie zawsze) określona decyzja, a zaraz za nią konsekwentne postępowanie, które powinno skutkować natychmiastową poprawą naszej lub cudzej sytuacji życiowej. Nie chodzi tu o przełomowe posunięcia, ale o drobne rzeczy, które, jeśli składają się na coś większego, mają wielką moc sprawczą – stajemy się bardziej wydajni, a nasze życie nabiera innego, głębszego wymiaru. 

 Za drobne cele można uznać na przykład: 

→ Wykonanie telefonu do członka rodziny, z którym, przypuszczalnie, kontakt ostatnio nieco się rozluźnił, aby zapytać, jak się miewa. 

 → Rezygnacja z napojów gazowanych lub fast foodów.

 → Wyjście na dwa dziesięciominutowe spacery w tym tygodniu.

 → Przeznaczenie dwudziestu minut na zakończenie nieciekawego zadania w pracy lub w domu, którego realizacja ciągnie się tygodniami. 

 → Wyjście na zakupy po świeże składniki oraz ugotowanie posiłku dla siebie i rodziny. 

 → Wykonanie telefonu w sprawie kursu salsy, który niedawno zwrócił naszą uwagę. 

Kiedy poczujemy się pewniej w zakresie wyznaczania i osiągania drobnych celów i zaczniemy to robić regularnie, być może zechcemy też utworzyć z nich bardziej zaawansowaną strukturę i połączyć je w krótko-, średnio- i długoterminowe przedsięwzięcia. Dzięki temu będziemy mogli uświadomić sobie, do czego w ogóle dążymy w życiu oraz jaką mamy wizję przyszłości. Mój autorski Program Osiągania Celów „Kompas”, który zostanie szczegółowo przedstawiony w dalszej części tej książki, pokazuje w przystępny sposób, jak sprawić, by drobne cele stały się częścią dużego planu. 

 SIŁA DROBNYCH CELÓW

 Drobne cele to wyjątkowa materia z następujących powodów: 

 Są osiągalne

 Łatwo osiąga się drobne cele, dzięki nim można więc się dowiedzieć, jak wspaniałym uczuciem jest sukces. Kiedy ludzie wyznaczają sobie zbyt duże zadania, a dzieje się tak bardzo często, nie są w stanie im sprostać i ogarnia ich zniechęcenie. 

 Na przykład wyobraźmy sobie sytuację, w której postanowiliśmy zrzucić kilka zbędnych kilogramów. Wtedy drobnym celem mogłoby być schudnięcie (i utrzymanie wagi) o jeden kilogram w ciągu dwóch tygodni, ponieważ jest to wysiłek, który można osiągnąć przy niewielkim nakładzie samodyscypliny. Natomiast decyzja o stracie czterech kilogramów w dwa tygodnie będzie się wiązała z większym stresem oraz groźbą zakosztowania gorzkiego smaku porażki, gdyby się nie powiodło. Poza tym prościej jest wytrwać przy łatwo osiągalnych celach i zyskać przy tym na przyszłość elementarne poczucie wiary we własne siły, kiedy znów w grę zacznie wchodzić walka z niechcianymi kilogramami. 

 Nadają sens staraniom oraz skupiają uwagę 

 Kiedy nasz pierwszy mały cel zostanie osiągnięty, poczujemy się z tym dobrze i od tej chwili realizacja małych celów stanie się naszym wzorem postępowania, a z czasem też – sposobem na życie. Ten stan wzbudzi nasze zainteresowanie oraz wyzwoli energię do podejmowania coraz bardziej wymagających wyzwań. W dalszej kolejności nastąpi wzrost poczucia własnej wartości, a w konsekwencji – podniesie się poziom zadowolenia z życia rodzinnego, zawodowego i duchowego. 

 Kiedy byłem młody, powiedziano mi, że jeśli chcę, by moja wiara stała się dostatecznie głęboka, powinienem modlić się godzinę dziennie. Już czwartego dnia nie udało mi się tego dokonać. Załamałem się z przekonaniem, że wina leży po mojej stronie, i poznałem gorycz porażki. Z powodu takich przeżyć w ogóle zrezygnowałem z odmawiania modlitwy oraz zarzuciłem wszelkie dociekania religijne na tamtym etapie życia. 

 Wkrótce potem mój dobry przyjaciel, pastor Aaron Roberts, doradził mi, by poświęcić się modlitwie jedynie przez dwie minuty dziennie. Gdy mi to mówił, pomyślałem sobie w duchu: „Modlitwa przez dwie minuty dziennie? To niepoważne”. Jednak spróbowałem i stwierdziłem, że przychodzi mi to z łatwością. Stopniowo zwiększałem liczbę minut przeznaczonych na modlitwę, by wreszcie uczynić ją stałym elementem mojego życia już od niemal dwudziestu lat. 

 Uważam, że w tej historii rolę pierwszoplanową gra cierpliwość. Nie nauczono nas czekania, jesteśmy przyzwyczajeni do tego, by od razu dostawać to, czego chcemy. Łatwe kredyty, wszechogarniająca konsumpcja i wyroby jednorazowego użytku karmią w nas tę nienasyconą potrzebę, by chcieć i dostawać więcej i więcej, często za cenę rosnących długów. 

 Małe cele są doskonałe, ponieważ błyskawicznie wprawiają nas w stan samozadowolenia, a wraz z upływem czasu, gdy na swoim koncie mamy ich coraz więcej, znacznie poprawiają jakość życia. 

 Wyzwalają energię 

 Realizacja małych celów wyzwala energię oraz daje odwagę, by wyobrazić sobie przyszłość w kategoriach krótko-, średnio- i długoterminowych osiągnięć. Kiedy człowiek zaczyna odnosić sukcesy w wybranych dziedzinach życia, staje się bardziej świadomy swojego potencjału i rzeczywistych możliwości, pod warunkiem poświęcenia im swojej uwagi. 

 Jest pewne, że jeżeli postaramy się poprawiać swoje życie o jeden procent przez kolejne sto dni, wyniki okażą się nadzwyczajne. 

 „Jesteśmy tym, co częstokroć robimy. Z tego powodu doskonałość to nie czyn, ale nawyk”.

 Arystoteles

 UŁATWIĆ DROGĘ DO SUKCESU… 

 Jeśli dobrze się postaramy i wprowadzimy codzienne jednoprocentowe zmiany do naszego życia, już dziś może się dokonać wielki postęp w kierunku realizacji naszej wizji. 

 Przykładowo, rzucenie palenia to duże zamierzenie, ale jego małym odpowiednikiem mogłoby być palenie o trzy papierosy dziennie – czyli paczkę tygodniowo – mniej. Paczka tygodniowo mniej, to pięćdziesiąt dwie paczki rocznie mniej, co jest równoznaczne z zaoszczędzeniem ponad tysiąca dolarów naszej rocznej pensji brutto. Jeśli zarabiamy 40 000 dolarów rocznie, to właśnie zaoszczędziliśmy trzy procent dochodu brutto przez zwykłe zmniejszenie liczby wypalanych papierosów… 

 Po pewnym czasie warto wyznaczyć sobie kolejny mały cel i ponownie zmniejszyć liczbę wypalanych papierosów, aby stopniowo doprowadzić do całkowitej ich eliminacji z życia. Oto i cała filozofia. A wystarczy zacząć od postawienia sobie jednego prostego pytania: „Co mogę dziś zrobić, aby żyło mi się lepiej o jeden procent?”.

 „Każdego dnia zróbcie coś, by znaleźć się choć odrobinę bliżej lepszego jutra”. 

 Doug Firebaugh, pisarz, trener rozwoju osobistego, prelegent

  

„Drobne, szybko dokonujące się zmiany

=

duże, długofalowe zmiany”.

 Chris Knox, ekspert biznesowy i strategiczny 

 

 DLACZEGO NIE OSIĄGAMY ZAMIERZONYCH CELÓW? 

Porażka to naturalna część naszej egzystencji. Jednak w ostatecznym rozrachunku nie liczy się to, ile razy upadliśmy, ale to, ile razy podźwignęliśmy się z upadku. 

 „Sukces nie trwa wiecznie, porażka to jeszcze nie koniec świata; odwaga, by brnąć dalej – oto jest prawdziwa wartość”. 

 Winston Churchill 

 Jeżeli doświadczymy niepowodzenia, wskutek czego zniechęcimy się do dalszej walki o dany cel, istnieje wiele przeszkód, które mogły stanąć nam na drodze. Oto niektóre z nich:

 ZA DUŻO NARAZ I ZA SZYBKO 

 Zwykle, kiedy postanawiamy czegoś dokonać, mamy mnóstwo zapału, następnie układamy plan realizacji etapów, który jest niewystarczająco przemyślany zarówno w stosunku do własnych możliwości (na przykład brak czasu czy pieniędzy), jak i tempa realizacji. Wskutek tego nie zdążamy z wywiązywaniem się z zamierzeń zgodnie z harmonogramem i cały złożony proces zaczyna powoli chylić się ku upadkowi. Po kilku następnych niedotrzymanych terminach mówimy sobie w duchu: „To za trudne. Nie umiem ani wyznaczać, ani osiągać żadnych celów – jestem do niczego”. 

 Niestety, powszechny problem jest taki, że podczas opracowywania rozkładu osiągania celów na krótszą, średnią i dłuższą perspektywę ludzie planują zrobić zbyt wiele w zbyt krótkim czasie, co od początku skazuje na niepowodzenie cały ich plan. I właśnie w tym miejscu zasada jednego procenta może okazać się bardzo pomocna. Zmniejsza bowiem do minimum ryzyko poniesienia porażki, zakładając realizację planu małymi kroczkami przy utrzymaniu jednakowego poziomu zaangażowania i uwagi. 

 BRAK PASJI DLA OBRANEGO CELU

 Niedawno prowadziłem sesję coachingową dla grupy prezesów i znanych biznesmenów, podczas której dokonywałem prezentacji mojego Programu Osiągania Celów „Kompas”. Mniej więcej po upływie dwóch godzin nagle pewien mężczyzna odezwał się na cały głos, zatrzymując mnie w pół słowa: „Ta twoja sesja jest do niczego, Tom!”. 

 Serce podeszło mi do gardła. Kiedy zapytałem, dlaczego nie podoba mu się moja sesja, powiedział: „Ponieważ mi uświadomiłeś, że przez całe życie inni ludzie mówili mi, co mam robić! A ja sam nigdy nie pomyślałem, czego naprawdę chcę od życia”. 

 Tego olśnienia doznał mężczyzna, który sprawiał wrażenie człowieka sukcesu, doskonałego menedżera. Takie życie jednak było bardziej spełnieniem oczekiwań innych ludzi niż jego własnym, ponieważ nie był dobrze skontaktowany z samym sobą. 

 W kolejnym przykładzie psycholog rodzinny doktor James Dobson opowiada o pewnym mężczyźnie, którego ojciec i dziadek byli chirurgami. Łatwo się domyślić, jakie ta rodzina miała oczekiwania względem wyboru jego drogi życiowej. Z całą sumiennością oddał się więc studiowaniu medycyny, a potem uczył się dalej, by zostać w pełni wykwalifikowanym chirurgiem. Rodzina była z niego dumna, jego kariera rozwijała się znakomicie. Jednak w dniu śmierci ojca rzucił dobrą posadę w szpitalu i został robotnikiem na budowie. Jego prawdziwą i wielką pasją od zawsze było budownictwo, a nie chirurgia. 

 To może wydać się oczywiste, ale upewnijmy się, czy cele, które sobie wyznaczamy, są  n a s z y m i  celami – a nie celami rodziców, przyjaciół, doradców zawodowych czy profesorów uniwersyteckich. Sami musimy się dowiedzieć, co nam w duszy gra i czego pragniemy od życia. 

 ODKŁADANIE SPRAW NA PÓŹNIEJ/BRAK SKUPIENIA

 Skłonność do odkładania spraw na później oraz brak skupienia z powodu wielu błahostek mogą nam bardzo szkodzić, zwłaszcza gdy do przejścia do kolejnego etapu jest jeszcze daleko. W takich chwilach sprzątanie biurka czy mycie samochodu stają się sprawami wielkiej wagi. Tracąc czas na drobiazgi, wpadamy we własną pułapkę, ale dowiadujemy się o tym, gdy już jest za późno, by zdążyć z realizacją naszych planów. 

 Pamiętajmy, by nieustannie wyobrażać sobie moment finalizowania naszego celu i codziennie przybliżać tę chwilę o jeden procent. Liczy się nawet najmniejszy krok. 

 LĘK PRZED PORAŻKĄ 

 Często tak się dzieje, że nie realizujemy swoich celów, ponieważ obawiamy się, że w wypadku niepowodzenia zostanie nam przypięta łatka niepoprawnego marzyciela lub też naciągacza. To może doprowadzić do swoistego „paraliżu rozwojowego” – stanu, w którym nie walczymy o swoje cele i zaczynamy żyć bez planu. 

 Nie powinniśmy sobie zaprzątać głowy tym, co pomyślą inni ludzie, tylko skoncentrować się na postawieniu kolejnego kroku o wartości jednego procenta w kierunku naszego celu. Dołóżmy wszelkich starań do tego, by dopiąć swego – inne rzeczy nie mają znaczenia. 

 „Tym, kto się liczy, nie jest krytyk, który wytyka ludziom błędy i poucza, jak lepiej mogli wykonać powierzoną im pracę. Ważny jest ten, kto znajduje się na scenie, twarz ma zalaną potem i krwią, ale mężnie dąży do celu, wielokroć przy tym upada, ale za każdym razem wstaje i brnie dalej…”.

Theodore Roosevelt

 

„Lepiej coś małego zrobić,

 niż dużego planować”. 

 Peter Marshall, filozof i historyk



 MAŁE CELE – DUŻA SIŁA 

„Przeszkody to nic innego jak wszystkie te przerażające rzeczy, które się widzi, gdy oderwie się wzrok od swojego celu”. 

 Henry Ford

 Możemy diametralnie odmienić nasze życie za pomocą małych celów. Jak już wcześniej zostało wspomniane, drobne, szybko dokonujące się zmiany równają się dużym, długofalowym zmianom. 

 Jak to jest stopniowo odmieniać swoje życie? Jakie codzienne nawyki powinniśmy sobie przyswoić i jakie poznać zasady, by nasze starania odniosły pożądany skutek? 

 Jeżeli chodzi o małe cele, przyjemnie jest wiedzieć, że pierwszy taki cel podjęty „na próbę” to naprawdę prosta sprawa. To może być, na przykład, zebranie płyt DVD i zwrócenie ich do wypożyczalni, aby uniknąć ponoszenia dalszych kosztów za zwłokę. Kolejnym drobnym celem mógłby być mały, dziesięciominutowy spacer, ale bez całej tej otoczki z wkładaniem dresów czy legginsów – wystarczy wskoczyć w wygodne buty. Na trzeci dzień moglibyśmy, na przykład, wykonać telefon do swojego agenta ubezpieczeniowego, by przedłużyć polisę zdrowotną, która się przedawniła. 

 Jaki sobie wybierzemy cel – to nie ma większego znaczenia, ważniejsze jest, by zależało nam na wniesieniu do naszego życia (lub życia innej osoby) małej, pozytywnej zmiany, której wartość będzie wynosić jeden procent. Jeżeli uda nam się wytrwać w tym postanowieniu przez sto dni, nasza sytuacja życiowa ulegnie znacznej poprawie, będziemy mieli lepsze relacje z otoczeniem, wzrośnie nasze zabezpieczenie finansowe oraz poprawi się stan zdrowia. Poczujemy jasność umysłu i pewność siebie, które pozwolą nam odważniej spojrzeć w przyszłość. Dzięki zmianie nastawienia zaczniemy lepiej radzić sobie ze stresem i presją, a to z kolei wpłynie na jakość i długość życia. 

 To właśnie dzięki małym sukcesom nasza motywacja utrzymuje się na stałym poziomie. 

 

 „Siedemdziesiąt procent sukcesu w życiu to zjawić się tam, gdzie trzeba”. 

 Woody Allen



 OSIEM PODSTAWOWYCH PRAW ZASADY JEDNEGO PROCENTA 

Jest osiem podstawowych praw zasady jednego procenta, których przestrzeganie pomoże nam w pełni ją wykorzystać. Właściwe ich zrozumienie i zastosowanie w życiu sprawią, że nasze drobne decyzje będą miały duży i trwały efekt. 

 Nie zapominajmy jednak o tym, że korzystne i stałe zmiany nie dokonują się błyskawicznie. 

 „Aby osiągnąć coś znaczącego, musimy przedtem angażować się w niezliczoną ilość drobnych przedsięwzięć, których nikt nawet nie zauważy ani nie doceni”.

 Brian Tracy, pisarz, prelegent o światowej sławie

 PRAWO WAGI RZECZY DROBNYCH 

 Ludzie w większości mają tendencję do lekceważenia drobiazgów, ale, jak niektórym wiadomo: „jeśli zatroszczymy się o drobne sprawy, to te duże same się o siebie zatroszczą”[1]. 

 Wiele z naszych decyzji oraz czynności to drobnostki, które trwają kilka sekund. Niemniej jedna błyskawiczna decyzja może pociągać za sobą gigantyczne konsekwencje, zarówno pozytywne, jak i negatywne, dla całej naszej przyszłości. 

 O tym, jak małe rzeczy mogą wpływać na bieg historii, świadczy przykład małej, zwykłej pchły. W 542 roku te zakażone dżumą stworzenia przybyły do Konstantynopola, a następnie rozpierzchły się po całym cesarstwie bizantyjskim i dotarły do Rzymu. Plaga, według szacunków, zabiła około dwudziestu pięciu milionów ludzi w samym tylko cesarstwie rzymskim, przy czym jeszcze większa epidemia, zwana czarną śmiercią, miała nadejść dopiero w XIV wieku. Przyczyniła się do zmniejszenia całej światowej populacji z mniej więcej czterystu pięćdziesięciu do trzystu sześćdziesięciu milionów osób. 

 Kolejny przykład na wielkie znaczenie małych rzeczy to Tour de France w 1989 roku. Wyścig trwał ponad dwadzieścia trzy dni i przebiegał trasą przez Pireneje i Alpy – rozciągał się na przestrzeni około 3285 kilometrów (2041 mil). Pomiędzy dwoma głównymi rywalami, Gregiem LeMondem (Stany Zjednoczone) i Laurentem Fignonem (Francja), rozwinęła się silna rywalizacja. Na końcowym etapie LeMond spóźniał się w stosunku do Fignona o pięćdziesiąt sekund, ale to on dojechał do mety pięćdziesiąt osiem sekund przed swoim rywalem. Ostatecznie w klasyfikacji generalnej okazało się, że ma osiem sekund przewagi nad Fignonem i jemu należy się tytuł zwycięzcy. 

 To zdumiewające, ale osiem sekund mniej na tak profesjonalnym poziomie to na przykład ześlizgnięcie się nogi z pedała, zbyt mocne przyhamowanie na zakręcie czy za słabe naciśnięcie na pedał podczas jazdy pod górkę. I taka odrobina energii może decydować o tym, kto jest zwycięzcą, a kto pokonanym. A wszystko to na odcinku odpowiadającym odległości, jaka jest między Kalifornią a Florydą czy Londynem a Petersburgiem przez Moskwę… 

 Niektórzy eksperci uważają, że w ostatnim etapie wyścigu LeMond zyskał szesnaście sekund przewagi z powodu nowoczesnego, aerodynamicznego kasku, podczas gdy Fignon był z gołą głową, a jego kucyk falował na wietrze. Czy komuś przyszłoby do głowy, że fryzura może zdecydować o zwycięstwie w Tour de France?

 Również na scenie politycznej sprawy małej wagi okazały się wielokrotnie brzemienne w skutki. Podczas wyborów prezydenckich z 2000 roku w Stanach Zjednoczonych miała miejsce zacięta rywalizacja pomiędzy kandydatem republikanów George’em W. Bushem a demokratą, wiceprezydentem Alem Gore’em. Kiedy głosowanie dobiegało końca, wszystkie oczy były zwrócone na Florydę, ponieważ wygrana w tym najważniejszym z punktu widzenia systemu wyborczego stanie oznacza zwycięstwo w całych wyborach. Na koniec, gdy już opadła wyborcza zawierucha i wszelkie wątpliwości natury prawnej zostały wyjaśnione, okazało się, że Bush wygrał na Florydzie pięciuset trzydziestoma siedmioma głosami i został nowym prezydentem Stanów Zjednoczonych. Ujmując rzecz w kategoriach statystycznych, wygrana Busha na Florydzie równała się 0,0092 procenta. Z ogólnej liczby ponad dziewiętnastu milionów ludzi w całym stanie głosy pięćset trzydziestu siedmiu osób zdecydowały o takim, a nie innym wyniku wyborów i dalszym kierunku polityki zarówno amerykańskiej, jak i ogólnoświatowej (co dziwniejsze, w wyborach bezpośrednich to Al Gore został zwycięzcą z przewagą ponad pięćset czterdziestu głosów, jednak w wyniku złożonego systemu wyborczego ostatecznie przegrał).

 Jaki z tego wniosek? Rzecz mała może mieć naprawdę kolosalne znaczenie. 

 PRAWO EFEKTU KUMULACJI

 Wyobraźmy sobie kulę śniegową, która toczy się po zboczu. Na początek potrzebna jest niewielka ilość energii na utworzenie się śniegowej kulki. Jeśli tylko ma odpowiednią masę, to dzięki sile grawitacji zaczyna się toczyć. W miarę nabierania masy pędzi w dół zbocza, wciąż prędzej i prędzej. Każdorazowe pełne przetoczenie się kuli powoduje zwiększanie się masy śniegowej i w ten oto sposób, w ciągu kilku sekund, śnieżka staje się dużym pędzącym przed siebie obiektem, którego nie sposób zatrzymać! 

 Pod wieloma względami zasada jednego procenta działa podobnie. Każda drobna, a zarazem pozytywna decyzja w określonym obszarze życiowym jest jak śnieżka, która się toczy i szybko rośnie, a nas samych pcha do przodu ku intensywnemu rozwojowi. 

 Jestem o tym głęboko przekonany, że udane życie to nie jakiś złożony proces. Chodzi o to, że im więcej dobrych i rozsądnych wyborów, tym większe szanse na powodzenie w życiu. Na przykład jeżeli na jedną złą czy destrukcyjną decyzję przypadnie aż tysiąc dobrych, liczby zawsze przemówią na korzyść tych pozytywnych. Kiedy jednak na jedną złą lub destrukcyjną decyzję przypadnie tylko sto dobrych, wówczas negatywne konsekwencje rozmnożą się już dziesięć razy szybciej niż w poprzednim przykładzie i sprowadzą na nas więcej kłopotów. 

 Każda podjęta przez nas decyzja pociąga za sobą serię kolejnych. Dobre wywołują kolejne dobre, a dzięki temu ścieżka naszego rozwoju pnie się prostą drogą ku górze i uwalnia nasz potencjał. 

 Słynny naukowiec sir Isaac Newton w liście do przyjaciela Roberta Hooke’a napisał, że jego sukces naukowy w dużej mierze zależny jest od wiedzy i ciężkiej pracy jego poprzedników: „Jeżeli ujrzałem więcej, to tylko dlatego że stanąłem na ramionach gigantów”.

 Istnieje podobna zależność w zasadzie jednego procenta. Otóż to, czy aktualnie powodzi nam się w życiu lepiej (czy gorzej), zależy od rozważnych (lub – adekwatnie – nie) decyzji, które już podjęliśmy wcześniej. 

 Pewna stara hinduska legenda również odwołuje się do efektu kumulacji. Otóż był kiedyś pewien król, który miał zwyczaj proponować swoim gościom partię szachów. Pewnego razu jednemu ze swoich przeciwników, którym okazał się niezwykle mądry podróżnik, król powiedział, że spełni jedno jego życzenie, jeśli tamten wygra. Gość zastanowił się chwilę, a potem powiedział, że chce, by król położył jedno ziarnko ryżu na pierwszym polu szachownicy, a potem podwajał liczbę ziaren na każdym następnym. Król, nie podejrzewając, że jest poddawany prowokacji matematycznej, i nie namyślając się wiele, przystał na ten pomysł. Dopiero gdy przegrał i przyszło do wydania podróżnikowi należnej mu nagrody, zdał sobie sprawę, że chodzi o 18 446 744 073 709 551 615 ziaren ryżu – stos większy niż Mount Everest!

 Złe wybory również się kumulują i szybko mogą nam zaszkodzić. Oto jesteśmy na plaży i nagle przychodzi nam ochota zaciągnąć się „skrętem” z marihuany. Niestety, zostajemy na tym przyłapani przez policję, następnie postawieni przed sądem i, w efekcie, stajemy się przestępcą. W związku z tym granice niektórych państw zamykają się przed nami, nie wolno nam wykonywać pewnych zawodów, tym samym spada tempo naszego rozwoju zawodowego, a to na pewno nie pozostaje bez wpływu na całokształt naszej sytuacji finansowej. A są kraje, w których decyzja spróbowania marihuany niesie ze sobą dużo poważniejsze konsekwencje! 

 Jeżeli chodzi o naszą dietę – tu również przeważają negatywne, choć może nie aż tak dramatyczne w skutkach wybory. W kulturze fast foodów i napojów gazowanych decyzja o zjedzeniu porcji frytek zamiast jabłka nie wydaje się jakimś poważnym problemem. Jednak wystarczy pomnożyć kalorie frytek (trzysta sześćdziesiąt w średniej porcji o wadze stu trzydziestu pięciu gramów) jedzonych codziennie przez dziesięć lat (1 314 871 kalorii) i zestawić to z jabłkiem (siedemdziesiąt dwie kalorie) spożywanym codziennie przez dziesięć lat (262 974), a różnica jest powalająca!

 Biorąc pod uwagę fakt, że przez godzinę lekkiego joggingu spalamy około czterystu kalorii, trzeba 3287 godzin (to jest dwanaście godzin dziennie przez dwieście siedemdziesiąt trzy dni) albo, jeśli ktoś woli, bieg z Londynu do Singapuru i… z powrotem, inaczej frytki pójdą nam prosto w biodra. 

 Jeżeli wypijamy puszkę coca-coli o pojemności trzystu pięćdziesięciu mililitrów (czterdzieści trzy kalorie w stu mililitrach) codziennie przez dziesięć lat, to tym samym konsumujemy 549 719 kalorii. Wystarczy porównać to do codziennego picia tej samej ilości wody (zero kalorii), a dalsze wyliczenia to rzecz zbędna. 

 Efekt kumulacji złych wyborów dotyczących odżywiania może doprowadzić do cukrzycy, chorób serca i pogorszenia ogólnego stanu zdrowia, natomiast dobre decyzje żywieniowe pozwolą nam cieszyć się dobrym zdrowiem i dłuższym życiem w gronie rodziny. 

 PRAWO DOBREGO I ZŁEGO 

 Właściwie nie istnieją wybory o neutralnych następstwach. Decyzja oraz jej rezultaty mogą być albo dobre, albo złe. Ich moc sprawcza – konsekwentnie – uczyni nasze życie lepszym lub gorszym, przybliżając nas do naszych celów oraz wyobrażeń związanych z własną osobą lub oddalając. 

 „Jeżeli to, co robimy, nie przybliża nas do celu, to znaczy, że nas od niego oddala”. 

 Brian Tracy

 Jeżeli poważnie rozważamy wprowadzenie konkretnych zmian do swojego życia w określonych, krótszych lub dłuższych ramach czasowych, będzie to elementarna zasada do opanowania. 

  

 „Codziennie zrób coś, co przybliży cię do celu”. 

 Bruce Lee

 Na prowadzonym przez siebie blogu Brian Tracy dzieli się pewnym przemyśleniem ilustrującym tę koncepcję. Otóż podczas lotu z Los Angeles do Tokio zdał sobie sprawę, że samolot zbaczał z właściwego toru przez dziewięćdziesiąt dziewięć procent czasu podróży. Z powodu nieprzewidzianych okoliczności, takich jak prądy wstępujące, zstępujące czy niesprzyjające warunki pogodowe, piloci byli zmuszeni korygować lot, tak aby ostatecznie znaleźć się u celu podróży – na lotnisku Narita w Tokio. 

 Nawet nieznaczne zmiany prędkości czy kierunku mogą zdecydować o tym, gdzie samolot zakończy swój lot. Mechanizm działania zasady jednego procenta pokieruje nas w stronę upragnionego przeznaczenia, jeśli naniesiemy do swojego życia drobne zmiany i poprawki. 

 Druga strona medalu to złe wybory (zarówno małe, jak i duże). Błędne decyzje mogą spowodować duże zmiany parametrów, jak kąt pochylenia samolotu oraz jego szybkość, a to może się odbić na zwiększonym zużyciu paliwa podczas powrotu do linii kursowej. Przenosząc to na sferę życia człowieka, paliwo odpowiada takim zjawiskom jak pasja i energia, które są ulotne i wymagają systematycznego uzupełniania. Z tego powodu im rzadziej zdecydujemy o niekorzystnych korektach naszego kursu, tym mniejsze poniesiemy straty energii własnej podczas powrotu na właściwy tor. 

 Pamiętajmy o jednym: każda decyzja albo nas przybliża do obranego celu, albo od niego oddala, innej możliwości nie ma. Kiedy siadamy za sterami i sami zaczynamy kierować własnym życiem, okazuje się, że nasze cele lubią wymykać się spod kontroli. A kiedy zaczniemy się z nimi mocować, one zaczną mocować się z nami. 

 PRAWO STOPNIOWEJ ZMIANY 

 Prawo Stopniowej Zmiany zwraca uwagę na fakt, że dziś nie ciągnie się w nieskończoność, ale ma ograniczone ramy czasowe i jeżeli chcemy czegoś dokonać dla siebie i innych, to musimy o tym pamiętać. 

 Jak lodowiec, który wolno sunie do przodu, zostawiając po sobie dolinę, tak samo nieubłaganie upływa nam życie – skromnie lub z siłą lodowca. Nasza wewnętrzna energia i śmiałość przekładają się bezpośrednio na drobne, codzienne decyzje. Jeżeli będziemy wprowadzać je stopniowo, na stałe wejdą nam w nawyk. Natomiast momentalne zmiany bywają nieuchwytne, trudno za nimi nadążyć i często zupełnie nam umykają. 

 W 1996 roku profesorowie psychologii Diener, Fujita i Suh z Uniwersytetu Illinois przeprowadzili badanie Wydarzenia i subiektywne poczucie szczęścia: tylko ostatnie wydarzenia mają znaczenie. Po przebadaniu stu piętnastu osób w ciągu dwóch lat okazało się, że na ogólne poczucie satysfakcji z życia wpływają wydarzenia z trzech ostatnich miesięcy. 

 Prawdopodobnie z tego powodu wielu zwycięzców totolotka najpierw popada w euforię na wieść o dużej wygranej, a później szybko wraca do normalności. Warto przy tej okazji wspomnieć, że, jak dowodzą różnorodne badania naukowe, wygrani w totolotka nie są szczęśliwsi od innych ludzi, ponieważ codzienność stanowi dla nich znacząco mniejsze źródło przyjemności. 

 Działanie prawa stopniowej zmiany można również zaobserwować podczas odchudzania się. Doktor Donald Hensrud z Mayo Clinic uważa, że „szybka utrata wagi wiąże się zwykle z ostrą dietą i intensywnym wysiłkiem fizycznym, przy których trudno wytrwać, a które mogą zrujnować nam zdrowie”. Na początku błyskawiczny spadek wagi może się wydać zjawiskiem pożądanym, ale wprowadzenie zbyt restrykcyjnych nawyków na stałe do życia z góry jest skazane na niepowodzenie. Gdy tylko zrzucimy niepotrzebne kilogramy, stare przyzwyczajenia zaczynają brać górę. Jeżeli jednak zdecydujemy się na metodę, która jest bardziej umiarkowana i rozłożona w czasie, a my sami – bardziej skupieni, mamy większe szanse sprostać wyzwaniu. A dzieje się tak dlatego, że drobne pozytywne zmiany dobrze wkomponowują się w dotychczasowy tryb życia i jego tempo, lekko tylko je korygując. 

 Zasada jednego procenta jest tak potężna, że na bieżący dzień wystarczą tylko jedna rzetelna poprawka i płynące z niej poczucie sukcesu. A jeżeli w sposób systematyczny zaczniemy wprowadzać pożądane zmiany do naszego życia, poczujemy znaczny przypływ energii i osłabienie chęci do odkładania spraw na później. 

 Drobne, stopniowe zmiany są głęboko osadzone i jak najbardziej rzeczywiste. Niczym lodowiec, który rzeźbi zbocze góry, nasze życie wpływa na otaczające nas osoby. A one mogą je postrzegać pozytywnie bądź negatywnie – wszystko ostatecznie będzie zależało od naszych codziennych małych wyborów, decyzji i posunięć. 

 PRAWO NIEUSTANNEJ POPRAWY 

 Po wprowadzeniu w życie zasady jednego procenta okazuje się, że drobne zmiany stopniowo pociągają za sobą kolejne drobne zmiany i ten proces stale się powiela, prowadząc do dużych osiągnięć. Tak właśnie działa prawo nieustannej poprawy. 

 W sferach biznesowych prawo nieustannej poprawy znane jest jako kaizen. Określenie zostało zaczerpnięte z języka japońskiego, a oznacza „poprawę” lub „zmianę na lepsze”. Toyota, największy światowy producent samochodów – w 2011 roku właściciel jednego na każde dziewięć aut na całym ziemskim globie – wprowadził tę metodę do procesu produkcji. Wskutek tego wysoka jakość i wydajność gwarantowane są na wszystkich etapach produkcji. 

 Toyota działa według następującego wzoru: 

→ standaryzacja operacji, 

 → pomiar operacji, 

 → porównanie przeprowadzonych pomiarów z założeniami produkcyjnymi,

 → wymyślanie lepszych, nowatorskich sposobów na zwiększenie wydajności, 

 → standaryzacja ulepszonej operacji.

Metoda wyrażająca się w stałej czujności na punkcie wprowadzania drobnych poprawek na wszystkich etapach produkcji przynosi duże efekty w całym złożonym systemie wytwórczym. 

 Jeśli przenieść tę ideę na grunt życia ludzkiego, tak wyglądałby wzór na poprawę własnej skuteczności: 

→ Wyodrębniamy najważniejsze obszary swojego życia. 

 → Mierzymy swoją wydajność w każdym z nich. 

 → Codziennie wymyślamy jeden nowy sposób na nieznaczne zwiększenie wydajności w jednym z tych obszarów. 

 → Powtarzamy cały cykl, codziennie stosując zasadę jednego procenta. 

Drobne codzienne zmiany na lepsze pozwalają nam wspiąć się po kolejnym „szczebelku” drabiny, na której szczycie pragnęlibyśmy się kiedyś znaleźć. Każdy z tych szczebli pociąga za sobą konieczność podejmowania poważniejszych decyzji, których realizacja będzie stopniowo zwiększać naszą skuteczność w różnych sferach życia. 

 PRAWO ZASIEWU I ZBIORU PLONÓW

 W Nowym Testamencie, w Liście do Galatów, apostoł Paweł mówi: „Co człowiek zasadzi, to i zbierał będzie”. Przesłanie zawarte w tych słowach jest prawdziwe również dla zasady jednego procenta. Kiedy poświęcamy się realizacji określonego zadania lub zdobyciu pewnej umiejętności, jednocześnie zwiększamy szanse na to, aby tak właśnie się stało. Zaczynamy dostrzegać wokół siebie więcej możliwości, których wcześniej nie byliśmy świadomi, a nasz rozwój osobisty nabiera tempa. 

 Na przykład nastąpił taki splot wydarzeń, że mój artykuł został opublikowany na blogu „Harvard Business Review”. Wszystko zaczęło się od tego, że czytając kiedyś przypadkowy artykuł z „HBR” opublikowany na LinkedIn, natknąłem się na wpis, w którym zapraszano trenerów rozwoju zawodowego i osobistego do zamieszczania swoich artykułów. Niezwłocznie skontaktowałem się z wydawcą i przedstawiłem pomysł na tekst, który został przyjęty. W ten oto sposób artykuł mojego autorstwa znalazł się w samym „Harvard Business Review”. Dzięki temu zyskałem na wiarygodności, gdy później starałem się o możliwość napisania innego artykułu do magazynu „The Economist”. Udało mi się zrealizować również ten zamiar, a dodatkowo poprowadziłem przez tydzień własne forum typu „pytanie – odpowiedź” na stronie internetowej magazynu. 

 Tak się fantastycznie złożyło, że rok później „The Economist” zwrócił się do mnie z propozycją, bym został głównym prelegentem na organizowanych przez nich międzynarodowych targach karier. Tydzień po tym wystąpieniu skontaktowała się ze mną organizacja Harvard Publishing[2] z pytaniem, czy byłbym zainteresowany napisaniem rozdziału do przewodnika motywacyjnego na temat rozwoju zawodowego i osobistego, który wtedy opracowywali. 

 Jest to obszar, w którym zasada jednego procenta może objawić się w całej okazałości. Zaczęło się od pierwszej decyzji o skontaktowaniu się z „Harvard Business Review”, potem z „The Economist”, a skończyło – bez moich starań – na zaistnieniu na całym świecie jako ekspert promowany przez „The Economist”. Dodatkowo mój tekst został wykorzystany w publikacji jednego z największych światowych uniwersytetów. 

 Jeżeli wprowadzanie zmian na lepsze na stałe zagości w naszym życiu, zasada jednego procenta zintensyfikuje te działania, pomagając zebrać prawdziwe żniwo płynących z tego korzyści i szybciej osiągnąć wyższy poziom rozwoju. 

 PRAWO DECYZJI I WPROWADZANIA JEJ W CZYN

 „Zawsze, gdy przychodzi do podejmowania decyzji, pamiętajmy, że najlepsza decyzja to ta właściwa, druga najlepsza to ta niewłaściwa, a najgorsza to – żadna”.

 Theodore Roosevelt

 Jeżeli nie ma decyzji ani postępującego za nią działania – nic się nie dzieje. Większość osób nie osiąga pełni swojego potencjału, ponieważ nie podejmuje żadnych decyzji, a w związku z tym niewiele robi. 

 Podczas gdy trudno poradzić sobie z realizacją dużych przedsięwzięć, metoda małych kroczków pozwala wyobrazić sobie cel, do którego dążymy, a potem – sięgnąć po niego. Każdy mały kroczek oznacza decyzję oraz spójne z nią działanie lub, ujmując to inaczej, „przyczynę i skutek”. Przyczyna w tym wypadku odpowiada naszej decyzji o dokonaniu zmian, skutek to realizacja – tak samo ważna dla nas, jak i dla całego otoczenia. 

 Nie ma znaczenia, czy nasze cele są duże, czy małe, chodzi o to, by widzieć i wiedzieć, gdzie się stawia następny krok. Dzięki podejmowaniu decyzji i małym, dobrze przemyślanym kroczkom – jednemu za każdym razem – w końcu dotrzemy do celu swojej podróży bez względu na to, jak odległy może się wydawać dzisiaj. 

 PRAWO PARADOKSU

 „Aby żyć pełnią życia, trzeba najpierw otrzeć się o śmierć”. 

 Robert Lewis (z serii DVD Authentic Manhood: Winning at Work and Home)

 Ustalanie celów wymaga poświęceń. Aby coś zyskać jutro – dziś musimy z czymś skończyć. 

 Doktor Robert Lewis, autor serii prezentacji o rozwoju osobistym Winning at Work and Home, użył określenia „Zasada Paradoksu” na zjawisko konieczności poświęcenia czegoś na rzecz osiągnięcia czegoś ważniejszego. Inne ujęcie Zasady Paradoksu brzmi: „Trzeba umrzeć, żeby żyć”. Podczas gdy w pierwszej chwili może się to wydać sprzeczne z naszym instynktem samozachowawczym, okazuje się, że stanowi fundament dla wszystkich krótko-, średnio- i długoterminowych planów. 

 Na co dzień konfrontujemy się z niezliczoną ilością sytuacji, w których musimy wybierać między działaniem na krótką metę, aby zaspokoić nagłe pragnienie (na przykład zakup drogiego cappuccino w drodze z pracy do domu), a trzymaniem się długoterminowego planu (zakup łodzi).

 Sukces w każdym aspekcie życia ma swoją cenę, która musi zostać uregulowana w pierwszej kolejności. Tą ceną bywa poświęcenie „tu i teraz”, na przykład czasu, pieniędzy, prestiżu czy wygody. Aby zainwestować w przyszłość swoją i innych, musimy czasami zrobić kilka trudnych, ponurych i, na pozór, skierowanych przeciwko sobie rzeczy dziś, abyśmy mogli jutro zakosztować smaku naprawdę wartościowych osiągnięć. 

  

 „I podróż tysiąca mil zaczyna się od pierwszego kroku”. 

 Laozi, chiński filozof



 DZIAŁANIE ZASADY JEDNEGO PROCENTA W ŻYCIU 

GRAND PRIX WŁOCH 1971 

 Ponieważ w sezonie 1971 Formuły 1 już było przesądzone, kto zostanie mistrzem świata kierowców, nadarzała się okazja, by podczas Grand Prix Włoch 1971 na torze wyścigowym w Monzy inni kierowcy pokazali, co potrafią. Nowozelandczyk Chris Amon występujący w barwach koncernu Matra zdobył najlepszą pozycję startową na rodzimym torze Ferrari, drugą pozycję zajął zespół British Racing Motors. Wkrótce po rozpoczęciu wyścigu na prowadzenie wyszedł Clay Regazzoni jadący w barwach Ferrari, który zajmował czwartą pozycję startową. 

 W miarę trwania wyścigu wyodrębniły się dwie grupy, a przed ostatnim okrążeniem aż sześciu kierowców miało olbrzymie szanse na zwycięstwo. Na ostatnim okrążeniu Peter Gethin (raczej mało znany Brytyjczyk) wykonał agresywny manewr wyprzedzania, przemykając obok reszty samochodów jak błyskawica, i to jemu pierwszemu pokazano flagę w kratkę na znak ukończenia wyścigu. Między nim a kierowcą, który zajął drugie miejsce, różnica wynosiła 0,01 sekundy. Wyobraźmy sobie tę różnicę, biorąc pod uwagę fakt, że mrugnięcie powiekami trwa 0,3 sekundy. Brnijmy dalej – otóż różnica pomiędzy pierwszym a piątym miejscem w tym wyścigu wyniosła 0,61 sekundy – ponad dwa mrugnięcia…

 Wyścig na torze w Monzy w 1971 roku pozostał przez wiele lat najszybszym wyścigiem od początku Formuły 1, o średniej prędkości dwustu czterdziestu dwóch kilometrów na godzinę (sto pięćdziesiąt mil na godzinę). Ten wspaniały rekord został pobity dopiero po trzydziestu dwóch latach. Stało się to ponownie na torze wyścigowym w Monzy podczas Grand Prix Włoch w 2003 roku. 

 Najważniejszym motywem tej historii jest fakt, że rzeczy drobne (a czasami całkiem znikome) mogą mieć olbrzymie znaczenie. Na torze o długości trzystu szesnastu kilometrów (sto dziewięćdziesiąt sześć mil) zbyt mocne trącenie hamulców przy wejściu w zakręt, za słabe przyspieszenie na prostej lub nieodpowiednio ustawione lusterka boczne, utrudniające przepływ powietrza, mogą wpłynąć na ostateczny wynik, który znacząco odróżni miejsce piąte od dożywotniego tytułu „zwycięzcy Formuły 1”. 

 Ostra rywalizacja sprawia, że małe rzeczy nabierają wielkiego znaczenia. 

 „NIE UDAŁO SIĘ…”

 W sporcie jest mnóstwo przykładów na to, jak krótka chwila nieuwagi pociąga za sobą przegraną w pojedynczych rozgrywkach, serii, a nawet – w mistrzostwach. 

 Jeżeli chodzi o krykiet na najwyższym poziomie, 28. rozgrywki w kategorii Jednodniowych Meczów Międzynarodowych zostały rozstrzygnięte zaledwie jednym punktem krykietowym, tak zwanym runem. Na tablicy wyników, w zależności od tego, ile razy zawiozły do kraju upragniony tytuł mistrza, znalazły się następujące kraje: 

→ Australia – pięciokrotnie,

 → Nowa Zelandia – czterokrotnie,

 → Indie – czterokrotnie,

 → Indie Zachodnie – trzykrotnie,

 → Republika Południowej Afryki – trzykrotnie.

W jednodniowym meczu krykieta każda drużyna ma pięćdziesiąt „overów”, przy czym każdy „over” składa się z sześciu kolejnych rzutów wykonanych przez tego samego rzucającego, tak zwanego bowlera – razem więc trzysta rzutów. Jeżeli jednak piłka jest rzucona niezgodnie z zasadami (na przykład źle wycelowana do bramki lub rzucona zbyt słabo, by do niej dolecieć), drużyna traci jeden punkt, a „bowler” musi wykonać rzut jeszcze raz. 

 W 2011 roku podczas meczu między Indiami Zachodnimi a Pakistanem na boisku Kensington Oval na Barbadosie pakistański „bowler”, Junaid Khan, stracił koncentrację na ułamek sekundy i niecelnie rzucił do bramki. Potem, podczas tego samego meczu, inny zawodnik, Tanvir Ahmed, wykonał rzut, który nie został zaliczony z powodu nieprzepisowego wykonania tak zwanego no ball. Z tego powodu Pakistan stracił dwa „runy” – jeden za każde naruszenie przepisu. Te dwie krótkie chwile nieuwagi stały się powodem przegranej Pakistanu z reprezentacją gospodarzy – Indii Zachodnich. 

 Działanie zasady jednego procenta można równie dobrze dostrzec w golfie, który jest sportem wybitnie indywidualnym, niepociągającym za sobą obciążenia psychicznego poza wynikami innych zawodników. 

 Podczas turnieju Masters w 2011 roku w Auguście w Georgii Rory’emu McIlroyowi od początku szło znakomicie: na neutralną liczbę uderzeń (72) udało mu się umieścić piłkę w dołkach pola aż siedmioma uderzeniami mniej (65). W połowie czwartej, a zarazem finałowej rundy wciąż był na prowadzeniu i wszystko wskazywało na to, że to jemu przypadnie pierwsza nagroda, w wysokości 1,44 miliona dolarów. Ale zaprzepaścił swoje szanse na zwycięstwo, kończąc ostatnią rundę z liczbą uderzeń o osiem większą (80) od neutralnej (72). Tym samym stracił pozycję lidera i zajął ex aequo dopiero piętnaste miejsce. 

 Później powiedział: „Już pierwsze uderzenie do dziesiątego dołka w ostatniej rundzie poszło mi źle, stałem się niepewny, a potem było już tylko gorzej”. Niesłychane powodzenie przez dziewięćdziesiąt procent czasu zostało przesłonięte przez słabszy końcowy występ, a ten stał się bezpośrednim powodem przegranej. I tak oto prestiżowy turniej golfowy Masters 2011 zostanie zapamiętany bardziej z powodu porażki McIlroya niż zwycięstwa Charla Schwartzela. 

 Nawet najwięksi światowi gracze mieli okazję zapoznać się z działaniem zasady jednego procenta na własnej skórze. W 1984 roku legendarna gwiazda koszykówki Magic Johnson otrzymał dwukrotnie tytuł najbardziej wartościowego zawodnika – MVP (Most Valuable Player), a jego drużyna LA Lakers trzeci raz z rzędu miała grać o mistrzostwo. Wszyscy pokładali w nim ogromne nadzieje, licząc na to, że będzie grał najlepiej, ale drobne rzeczy sprawiły, że całe przedstawienie z nim w roli głównej okazało się katastrofą. 

 W drugim meczu, który kończył się remisem, z niewiadomych powodów zbyt długo kozłował, a w dogrywce drużyna Lakers przegrała. W ostatniej minucie czwartego meczu stracił piłkę, a potem, w dogrywkach, mimo dogodnych warunków (brak obrony) dwukrotnie spudłował do kosza i spotkanie znów dla jego drużyny skończyło się porażką. Na domiar złego w siódmym meczu, gdy jego drużyna i tak już przegrywała trzema punktami, w ostatniej minucie ponownie stracił piłkę, czym ostatecznie przypieczętował mistrzostwo drużyny Celtics. Z powodu tak słabej gry otrzymał (na szczęście na krótko) przydomek „Tragiczny Johnson”.

 Ostatecznie jednak i w takich wypadkach zasada jednego procenta może zacząć działać na naszą korzyść, musimy tylko być gotowi uczyć się na własnych błędach. 

 „Spudłowałem dziewięć tysięcy razy w mojej karierze. Przegrałem niemal trzysta meczów. Dwadzieścia sześć razy powierzono mi oddanie zwycięskiego strzału, a ja chybiłem. W życiu zawiodłem naprawdę wiele razy, ale właśnie dlatego odniosłem sukces”. 

 Michael Jordan, koszykarz, wielokrotny zdobywca tytułu najbardziej wartościowego zawodnika (MVP)

 Jeśli tylko zdołamy potraktować małe rozczarowania i porażki jako swoistą skarbnicę wiedzy o życiu, następnym razem lepiej będziemy wiedzieć, co robić, gdy ktoś poda nam piłkę, byśmy oddali zwycięski strzał. 



 ZACZYNAMY: JAKA JEST NASZA AKTUALNA SYTUACJA ŻYCIOWA? 

Przychodzi taki czas, że ogarnia nas pragnienie, aby coś osiągnąć w życiu i zaprowadzić w nim pewien ład i porządek. Wtedy myśli krążą wokół celów, które zarysowują się w naszej głowie, i od nich zaczynamy budować plan. Tymczasem, aby osiągnąć zamierzony cel, powinniśmy znać punkt wyjścia – nasze aktualne położenie. Zastanówmy się więc jeszcze dziś: na jakim jesteśmy etapie? Osądźmy szczerze! 

 Najpierw postawmy sobie następujące pytania: 

→ Jakie są najważniejsze obszary mojego życia?

 → W których z tych obszarów radzę sobie dobrze, a w których źle? 

 → Jaka jest moja sytuacja wyjściowa? 

 → W jakim stopniu udaje mi się utrzymać kontrolę nad własnym życiem? 

Głębokie zrozumienie odpowiedzi na powyższe pytania to elementarna sprawa. Jeżeli za naszą motywacją nie podąża konkretna informacja o tym, jaka jest sytuacja wyjściowa dla zmian – wszystko może skończyć się fiaskiem, zanim jeszcze się zacznie. 

 ĆWICZENIE „ŻYCIOWY KOMPAS”

 Zastanówmy się, jakie wartości stanowią dla nas życiowy kompas, jakie obszary naprawdę się dla nas liczą. Mogą one mieć bardzo wyrazisty zarys, jak na przykład „dzieci”, średnio wyrazisty, na przykład „małżeństwo”, lub też mogą być nieokreślone, na przykład: „wyzwania”. 

 Krok pierwszy

 Aby wykonać to ćwiczenie, należy wybrać pięć, sześć, siedem lub osiem najważniejszych dla nas obszarów życia. Pamiętajmy, że chodzi o takie obszary, które są naszą właściwą i pełną reprezentacją. Oto kilka przykładów: 

→ Pieniądze

 → Zdrowie

 → Kariera

 → Dzieci

 → Wiara

 → Przyjaciele

 → Poczucie własnej wartości

 → Styl życia

 → Zabawa

 → Rodzina

 → Małżeństwo

 → Wyzwania

Według mnie najważniejsze obszary życia to: 

 1 …………………………………………………………………

 ……………………………………………………………………

 2 …………………………………………………………………

 ……………………………………………………………………

 3 …………………………………………………………………

 ……………………………………………………………………

 4 …………………………………………………………………

 ……………………………………………………………………

 5 …………………………………………………………………

 ……………………………………………………………………

 6 …………………………………………………………………

 ……………………………………………………………………

 7 …………………………………………………………………

 ……………………………………………………………………

 8 …………………………………………………………………

 ……………………………………………………………………

 Krok drugi

 Każdy z wybranych przez nas obszarów umieszczamy na okręgu (diagram 1) w takiej samej odległości jeden od drugiego. Na stronie 70 znajduje się pusty arkusz przeznaczony do wykonania tego ćwiczenia. 

Diagram 1

 [image: ]

 Krok trzeci

 Teraz musimy zdecydować, jak ważne są dla nas te obszary w skali od 1 do 10 (10 = najważniejszy). Przyjmujemy, że w środku koła znajduje się punkt o wartości 0, a każdy punkt leżący na okręgu ma wartość 10. Od środka koła w stronę kluczowych obszarów na okręgu prowadzimy odcinki – ich długości mają reprezentować znaczenie, które przypisujemy każdemu z obszarów. W ten sposób nasza hierarchia ważności zyskała graficzny wymiar (diagram 2).

 Diagram 2

  [image: ]

 Krok czwarty

 Zastanówmy się przez chwilę nad każdym z odcinków. Jak wypadamy w odpowiadających im obszarach? Dobrze czy źle? Równolegle do każdego z już istniejących odcinków stawiamy kropki, tak aby powstałe z nich linie reprezentowały naszą skuteczność w danym obszarze w skali od 1 do 10 (wykropkowane linie na diagramie 3). Teraz dobrze widać, co jest dla nas ważne, a gdzie powinniśmy jeszcze popracować. 

 Diagram 3

  [image: ]

 Krok piąty

 Rysujemy pętelki w miejscach, w których odcinki mają różną długość, co oznacza, że istnieje dysproporcja pomiędzy rolą, którą przypisujemy danemu obszarowi, a naszą w nim skutecznością. Rysujemy gwiazdę tam, gdzie odcinki reprezentujące jedną i drugą wartość są tej samej długości (diagram 4).

 Diagram 4

  [image: ]

 A oto interpretacja wyników tego przykładu: 

→ Wiara Ta osoba jest prawdopodobnie bardzo religijna, ale zdająca sobie sprawę, że w innych obszarach czeka ją wiele pracy. Należy pamiętać, że obszar wiary jest obszerny i ma holistyczny charakter – trudno tu o poczucie, że osiągnęło się idealny stan. Należy to zaakceptować i starać się podążać właściwą drogą. 

 → Małżeństwo Jest dobrze, ale mogłoby być lepiej. A może zawieźć dzieci do dziadków i wyjść razem na romantyczne spotkanie lub na wspólną kolację?

 → Pieniądze Wszystko jest na dobrej drodze. Ta osoba dobrze rozumie kwestie finansowe: tak rozporządza pieniędzmi, by wydatki nie przewyższały przychodów, dba o budżet domowy i nie zaciąga długów. 

 → Zdrowie Tu nie jest dobrze. Zbyt dużo dań na wynos, burgerów i telewizji. Czas pomyśleć o własnym zdrowiu: zacząć stosować zbilansowaną dietę o mniejszej zawartości tłuszczu i kupić karnet na siłownię. 

 → Kariera Linia z kropek jest dużo dłuższa od linii ciągłej, co oznacza, że ta osoba dużo pracuje, niewspółmiernie do znaczenia kariery w jej życiu. Jest to niepokojący stan, dodatkowo może zaszkodzić innym obszarom. 

 → Zabawa Jak wynika z powyższej analizy, ta osoba całkiem dobrze funkcjonuje w większości obszarów, ale jej życie raczej nie upływa w pełnym szczęściu i radości. Należałoby mniej poświęcać się pracy, znaleźć sobie hobby i rozwijać nowe zainteresowania (w tym również aktywność fizyczną). 

 

 To ważne ćwiczenie stanowi niejako podwalinę informacyjną o sobie samym. Nie powinno się przystępować do przeprowadzania życiowych zmian bez odpowiedniej wiedzy na temat tego, kim jesteśmy, co jest dla nas ważne i jak, na tę chwilę, radzimy sobie z najważniejszymi sprawami w życiu. Pamiętajmy też, że wyniki tego ćwiczenia mogą się zmieniać niemal codziennie, dlatego powinniśmy wykonywać je regularnie, aby mieć graficzne odwzorowanie tego, jaką osobą jesteśmy w danej chwili oraz jaki jest rozmiar naszego sukcesu. 

 ĆWICZENIE „ŻYCIOWY KOMPAS”

  [image: ]

 Przemyślenia

 Co czuję po wykonaniu tego ćwiczenia? Szczęście, smutek, zachwyt czy rozczarowanie? 

 …………….

 …………….

 W jakich obszarach dobrze sobie radzę? 

 …………….

 …………….

 W jakich obszarach muszę coś zmienić? 

 …………….

 …………….



 CZĘŚĆ DRUGA

Przykłady działania zasady jednego procenta w życiu, pracy i firmie

 Jeżeli uważamy, że nasze życie nie jest tak udane, jak byśmy sobie tego życzyli – sami powinniśmy wziąć odpowiedzialność za taki stan rzeczy i przystąpić do przeprowadzania zmian. 

  [image: ]



 CELE OSOBISTE 

Jeżeli nie jesteśmy zadowoleni z warunków, w jakich przyszło nam żyć, sami powinniśmy wziąć za to odpowiedzialność i rozpocząć dokonywanie zmian. Po co dłużej z tym zwlekać? Najlepiej zacząć stosowanie zasady jednego procenta już dziś. 

 PIENIĄDZE

→ Ustawiamy automatyczny tygodniowy przelew wybranej kwoty na specjalne konto tytułem emerytury. 

 → Podejmujemy decyzję o przeanalizowaniu stanu naszego konta oraz wszystkich operacji finansowych. 

 → Sprawdzamy, czy nasze polisy ubezpieczeniowe są aktualne. 

 → Prosimy szefa o podwyżkę. 

 → Układamy plan systematycznego oszczędzania na większy cel. 

 → Przed większymi zakupami przeczesujemy Internet w poszukiwaniu najniższych cen. (Zrobiłem to ostatnio, kiedy kupowałem lodówkę, dzięki temu zaoszczędziłem 200 dolarów).

 → Aby uprościć sobie życie, ustawiamy automatyczną spłatę podstawowych rachunków za utrzymanie domu. 

 → Zakładamy konto pod tytułem „Przyjemności”. Dzięki temu wydatki na przyjemności nie będą w stanie zachwiać naszym budżetem domowym. 

 → Postanawiamy sobie zaoszczędzić dziś 10 dolarów.

 → Przygotowujemy w domu lunch do pracy, dzięki czemu nie wydamy pieniędzy na drogie (i niezdrowe) przekąski w kawiarni czy barze. 

 → Wybieramy najtańsze środki transportu do pracy (bierzemy pod uwagę komunikację miejską, rower, ale również pieszą wędrówkę) i obiecujemy sobie wypróbować każdy z nich, aby przekonać się, jak to wygląda w praktyce. 

 → Wymyślamy nowy sposób na pomnażanie pieniędzy, dzięki któremu zyskamy od 50 do 100 dolarów tygodniowo. 

 → Zbieramy przez tydzień wszystkie paragony, aby sprawdzić, na co wydajemy pieniądze. Analizujemy wyniki i postanawiamy zmniejszyć wydatki tam, gdzie to możliwe. 

 → Dokonujemy zakupów przez Internet. Obecnie niemal wszystko można kupić w ten sposób. Dzięki temu nie ulegniemy pokusie kupowania niepotrzebnych rzeczy, które potem zajmują miejsce w domu. 

 → Oboje z partnerem analizujemy sytuację finansową, aby dokładnie wiedzieć, ile mamy pieniędzy. To może okazać się nieco stresujące, ale na długo zlikwiduje napięcia na tle finansowym. 

 → Dystansujemy się względem swoich potrzeb i pragnień, traktując je jako przyjemne wyobrażenia i fantazje. Większość rzeczy, których pragniemy w życiu – to nie prawdziwe potrzeby, ale zwykłe zachcianki. 

 → Przeznaczamy dziesięć minut na sprawdzenie wyciągu z karty kredytowej i konta bankowego. Ustalamy, czy wszystkie wypływy są zgodne ze stanem faktycznym, zwracając przy tym uwagę na niepotrzebne zakupy. 

 → Kupujemy takie towary, które posłużą dłużej niż opłata przy kasie. 

 → Urządzamy w domu przegląd wartościowych rzeczy i pozbywamy się części z nich. Czy w czteroosobowej rodzinie potrzebne są aż trzy telewizory i sześć laptopów? Można żyć dużo oszczędniej, jeśli tylko zrozumiemy, jak wielu przedmiotów, których obecność wydaje nam się niezbędna – w ogóle nie potrzebujemy. 

 → Pamiętajmy, że wraz z poczuciem kontroli nad własną sytuacją finansową spływa na nas wewnętrzny spokój, a ten w dużej mierze jest warunkiem dobrego zdrowia, zarówno fizycznego, jak i psychicznego, oraz satysfakcjonujących kontaktów interpersonalnych. 

ZDROWIE

→ Umawiamy wizytę u lekarza, aby sprawdzić stan swojego zdrowia. 

 → Idziemy na siłownię, aby ocenić swoją kondycję fizyczną. 

 → Wychodzimy z domu na dziesięciominutowy spacer. 

 → W tym tygodniu rezygnujemy z napojów gazowanych lub alkoholowych. 

 → Zamiast dania na wynos – dziś zielona sałata na obiad. 

 → Uczymy się wykonywać resuscytację krążeniowo-oddechową. 

 → Dziś słodzimy kawę i herbatę pół łyżeczki mniej niż zwykle. 

 → Dziś nie smarujemy kanapek masłem ani margaryną. 

 → Jeszcze dziś próbujemy nowego dania, aby się przekonać, czy nam smakuje. 

 → Robimy po dziesięć pompek i brzuszków.

 → Po analizie listy zakupów spożywczych rezygnujemy z produktów o wątpliwych walorach zdrowotnych, aby następnie zastąpić je zdrowymi odpowiednikami, na przykład zamiast ciastek – pomarańcze. 

 → Kupujemy nasiona i zaczynamy uprawiać warzywa w ogródku. 

 → Sprawdzamy aktualność i zakres naszego ubezpieczenia zdrowotnego. 

 → Idziemy spać pół godziny wcześniej, aby się lepiej wyspać. 

 → Jeżeli możemy – spędzamy dużo czasu na świeżym powietrzu – chłoniemy w ten sposób cenną witaminę D, ale unikamy celowego opalania! 

 → Wyłączamy budzik w weekendy, aby się dobrze wyspać. 

 → Analizujemy skład artykułów spożywczych. Zwracamy uwagę na zawartość soli, cukru i konserwantów. 

 → Przez jeden tydzień spożywamy tylko nieprzetworzoną żywność. 

 → Wypijamy dziś osiem szklanek wody. Jeżeli dobrze nawodnimy nasz organizm, będziemy mieć więcej siły i ochoty do pracy. 

 → Zastanawiamy się, czy jest jakaś sprawa w życiu, z którą nie możemy sobie poradzić. To może być problem natury psychicznej, fizycznej, emocjonalnej lub duchowej. Zwracamy się do zaufanej osoby z prośbą o pomoc i wsparcie, które są nam teraz bardzo potrzebne. 

ROZWÓJ OSOBISTY

→ Czytamy pierwsze trzy strony książki o rozwoju osobistym, której lekturę, być może, od dawna odkładaliśmy na później. 

 → Odszukujemy stare płyty CD z nagraniami motywacyjnymi i odsłuchujemy jedną z nich. 

 → Idziemy na kurs wieczorowy, aby nauczyć się czegoś nowego. 

 → Zastanawiamy się nad jednym takim posunięciem, które sprawi, że będziemy bardziej skuteczni w życiu prywatnym i zawodowym. Układamy tygodniowy plan zajęć – od tej pory sporządzanie go powinno stać się normą. 

 → Wprowadzamy zdrowe nawyki do naszego życia, zastanawiamy się, skąd się u nas wzięła skłonność do odkładania spraw na później i do bałaganiarstwa. 

 → Każdy chciałby coś robić dla zwykłej przyjemności. A my – czego chcielibyśmy się nauczyć? Szukamy kursu prowadzonego w sposób tradycyjny lub drogą internetową i realizujemy to marzenie. 

 → Uczymy się zmieniać koło i sprawdzać poziom oleju w samochodzie. 

 → Odkrywamy na nowo stare, porzucone dawno hobby. 

 → Uczymy się ustawiać odtwarzacze DVD, Blu-ray, nagrywarkę telewizyjną. 

 → Uruchamiamy w domu router do bezprzewodowego Internetu. 

 → Poświęcamy dziesięć minut na czytanie koncepcji motywacyjnych w Internecie. 

 → Przez dziesięć minut oglądamy prezentera motywacyjnego na YouTube.

 → Dokonujemy weryfikacji kontaktu z osobami, które mają negatywny stosunek do świata. 

 → Ściągamy z Internetu trzy podcasty na temat, który nas interesuje, i odsłuchujemy je w drodze do pracy. 

 → Zastanawiamy się, jak spożytkować czas na dojeżdżanie do pracy. Może uczyć się nowego języka za pomocą MP3 lub odtwarzacza CD? 

 → Przypominamy sobie taką informację, której nigdy do końca nie byliśmy pewni, a następnie wchodzimy do Internetu i dokładnie ją sprawdzamy. 

 → Zrywamy od zaraz ze starym, destrukcyjnym nawykiem. Dzielimy ten zabieg na etapy, a potem, małymi kroczkami, pracujemy nad całkowitym usunięciem z naszego życia tego niechcianego przyzwyczajenia. 

 → Zwracamy się z prośbą do bliskiego i zaufanego przyjaciela, aby wypowiedział swoją szczerą i obiektywną opinię na nasz temat. Może ta osoba mogłaby to zrobić według wzoru proponowanego przez organizację Toastmasters[3]: jedna lub dwie pochwały, potem jedna lub dwie wady i na koniec – jeszcze raz – pochwała. Wysłuchujemy tej opinii i zastanawiamy się nad wszystkim, co zostało powiedziane. Jeżeli uważamy, że nasz przyjaciel ma rację – zapamiętajmy to i zacznijmy uwzględniać w życiu. 

 → Skupiamy się na problemie, z którym borykamy się od dłuższego czasu, i podejmujemy decyzję o wykonaniu jednego małego posunięcia, dzięki któremu łatwiej będzie go rozwiązywać. 

KARIERA

→ Uaktualniamy swoje CV/résumé, dodając kilka najnowszych osiągnięć, na przykład:

– Dostaliśmy awans na menedżera lub zastępcę menedżera. 

 – Zapoznaliśmy nowy personel z zakresem obowiązków w firmie. 

 – Zastosowanie naszego pomysłu sprawiło, że jakiś system stał się bardziej wydajny, a jakiś proces – bardziej efektywny. 

 – Otrzymaliśmy pochwały lub maile z podziękowaniami od klientów lub współpracowników. 

 – Byliśmy odpowiedzialni za przeprowadzenie określonego przedsięwzięcia lub braliśmy w nim udział. 

 – Wytypowaliśmy pracowników do awansu. 

 – Byliśmy członkami komisji lub im przewodniczyliśmy (na przykład byliśmy przewodniczącymi komisji socjalnej, a przy okazji posiedzenia innej komisji zabieraliśmy głos na temat zdrowia i bezpieczeństwa pracy). 

 – Mieliśmy ponadplanową sprzedaż. 

 – Zdobyliśmy nowych lub stałych klientów. 

 – Zyskaliśmy dla firmy najważniejszych klientów.

 – Uzyskaliśmy nowe tytuły dzięki ukończonym niedawno studiom. 

 – Otrzymaliśmy stypendium naukowe na studiach. 

 – Przyznano nam nagrody za wysoką sprzedaż. 

 – Mieliśmy nowe pomysły na sprzedaż lub promocję. 

 – Obsługiwaliśmy dział reklamacji.

 – Zajmowaliśmy się przyjmowaniem dużych dostaw. 

 – Braliśmy udział w przeprowadzce firmy. 

 – Zajmowaliśmy się organizacją wydarzeń firmowych lub konferencji. 

 – Osiągnęliśmy lub przekroczyliśmy poziom najwyższej skuteczności. 

 – Prowadziliśmy działalność gospodarczą. 

 – Byliśmy odpowiedzialni za budżet firmy.

 – Staliśmy na czele grupy.

 – Byliśmy odpowiedzialni za systemy, oprogramowanie lub sprzęt.

 – Wykonaliśmy pracę w ramach wolontariatu.

 – Nasze artykuły, referaty lub felietony ukazały się w różnego rodzaju magazynach, czasopismach lub książkach. 

 – Występowaliśmy z prelekcją na konferencji. 

 – Wypowiadaliśmy się publicznie.

→ Zbieramy informacje na temat szkoleń, których odbycie mogłoby zwiększyć nasze szanse na zatrudnienie.

 → Znajdujemy skuteczny i opłacalny sposób na usprawnienie określonego procesu lub systemu w naszym dziale firmy. 

 → Przeprowadzamy sondaż online, aby dowiedzieć się, ile zarabiają inni pracownicy na podobnych do naszego stanowiskach. 

 → Przez dziesięć minut myślimy o etapie pracy zawodowej, na którym chcielibyśmy się znaleźć za dziesięć lat. 

 → Zastanawiamy się, jak sprawić, aby inni współpracownicy postrzegali nas jako osobę o cechach przywódczych. Co moglibyśmy zrobić już dziś, by ta wizja stała się rzeczywistością? 

 → Znajdujemy trzy pozytywne aspekty naszej pracy. 

 → Mówimy zaprzyjaźnionemu koledze z pracy, że dobrze nam się z nim pracuje. 

 → Rozpoczynamy prowadzenie bloga o sprawach związanych z naszą pracą zawodową. Z czasem znajdą się naśladowcy, a my zaczniemy być postrzegani jako eksperci w swojej firmie. Musimy jednak pamiętać, aby nie naruszać zasad prywatności i poufności. Być może trzeba będzie poprosić o zgodę dyrektora. 

 → Nanosimy poprawki na swoich profilach internetowych (na przykład: LinkedIn, Twitter i Facebook) – powinny robić profesjonalne wrażenie. 

 → Przeglądamy garderobę, w której uczęszczamy do pracy. Czy ma profesjonalny charakter, adekwatny do zajmowanego stanowiska? 

 → Wyobrażamy sobie, że możemy wybierać jeszcze raz – jaki zawód dziś chcielibyśmy wykonywać? 

 → Sprzątamy bałagan na biurku i przestawiamy meble, aby sprawniej poruszać się po swoim miejscu pracy. 

 → Zastanawiamy się nad kolorem ścian w naszym miejscu pracy. Co moglibyśmy zmienić, aby nasze otoczenie sprawiało przyjemne wrażenie? 

 → Podczas podejmowania decyzji w pracy najpierw stawiamy sobie następujące pytanie: „Czy postąpiłbym w ten sam sposób, gdybym był właścicielem tej firmy?”.

 → Całym sercem popieramy wprowadzanie szeroko rozumianych zmian. Chętnie poświęcamy czas na naukę nowego oprogramowania, obsługi urządzenia biurowego czy na zapoznanie się z nowym pracownikiem firmy. Im szybciej ktoś się zapozna z nowym elementem swojej rzeczywistości, tym pewniej się w niej porusza. Tak otwartą postawę na pewno zauważy nasz dyrektor, który, być może, zechce nas za to pochwalić przed całym gronem pracowników. 

MAŁŻEŃSTWO/PARTNERSTWO

→ Zostawiamy karteczkę z napisem „Kocham Cię” w miejscu, w którym nasza „druga połowa” na pewno ją znajdzie; możemy też wysłać maila o podobnym charakterze. 

 → Mówimy swoim partnerom szczery i miły komplement, jakiego jeszcze od nas nie usłyszeli, na przykład: „Masz doskonały gust!” albo „Bardzo ci ładnie w tej bluzce”. 

 → Przeprowadzamy ze sobą szczerą, uczciwą i otwartą rozmowę dotyczącą spraw, które wywołują kłótnie w naszym związku (przykładowo mogą to być pieniądze, seks czy dzieci). Jakie jedno posunięcie moglibyśmy oboje zrobić, aby ten problem nie wywoływał aż takich emocji? 

 → Kładziemy się na łóżku i patrzymy sobie w oczy przez jedną minutę bez słów. Na koniec – przytulamy się. 

 → Rzucamy do swoich partnerów pozytywną uwagę na dowolny temat. Badania pokazują, że szczęśliwe pary komentują zjawiska otaczającego świata częściej pozytywnie niż negatywnie, a dzieje się to w stosunku 5:1. 

 → Pytamy naszych partnerów, jak oceniają swoje dzieciństwo: jakie były ich ulubione sekretne miejsca, jakie mieli zwierzątka i jakie były ich najbardziej udane wakacje. 

 → Zastanawiamy się nad obszarem życia, w którym nasi partnerzy borykają się z problemami. Staramy się podnieść ich na duchu, chwalimy i zapewniamy, że jesteśmy z nich dumni. 

 → Przypominamy sobie chwile, gdy między nami a naszymi partnerami powstał konflikt. Zadajemy sobie następujące pytania: „Jak inaczej mogłem postąpić w tamtej sytuacji? Jak inaczej oboje mogliśmy postąpić w tamtej sytuacji? Jakie wnioski nasuwają się w związku z tym?”. Rozmawiamy o tym ze swoimi partnerami, a zaczynamy od tego, co m y mogliśmy zrobić inaczej. 

 → Gotujemy razem obiad. Może się to odbywać na dwa sposoby: albo oboje go przygotowujemy, albo jedno przygotowuje, a drugie rozmawia i sączy wino. 

 → Przygotowujemy partnerowi smaczne śniadanie niespodziankę. 

 → Przygotowujemy partnerowi smaczny lunch do pracy. Do środka wsuwamy karteczkę z napisem: „Kocham Cię!”. 

 → Następnym razem, gdy nasi partnerzy wspomną o czekającym ich spotkaniu (na przykład służbowym, z krewnym lub z przyjacielem podczas lunchu), pamiętajmy, aby zapytać ich później o wrażenia na ten temat. 

 → Trzymamy w ukryciu drobny prezent, którym sprawimy naszym partnerom miłą niespodziankę, gdy będą mieli zły dzień. 

 → Kopiujemy do maila słowa ulubionej piosenki miłosnej naszego partnera i wysyłamy. 

 → Przypominamy sobie, co kiedyś chcieliśmy umieć razem robić. Być może materiały informacyjne na temat wykonywania tej umiejętności znajdują się na płycie DVD lub na stronach internetowych. Planujemy nocną randkę, podczas której razem obejrzymy przygotowane materiały. 

 → Zamiast oglądania telewizji czytamy książkę lub gramy w karty. 

 → Włączamy muzykę, którą oboje lubimy, i tańczymy w salonie. 

 → Wykonujemy test Gary’ego Chapmana „Five Love Languages” (odsyłam na stronę 5lovelanguages.com) i rozmawiamy ze sobą o sposobach przyjmowania oraz okazywania miłości. 

DZIECI

→ Wprowadzamy nowy, cotygodniowy zwyczaj wieczorów z grą planszową. 

 → Zastanawiamy się, jaka nowa tradycja miałaby szansę przyjąć się w naszej rodzinie. 

 → Opowiadamy swoim dzieciom o historii naszej rodziny. 

 → Tak układamy plan najbliższego tygodnia, aby spędzić trochę czasu z każdym ze swoich dzieci sam na sam. 

 → Staramy się nie poddawać presji czasu, gdy w grę wchodzą nasze dzieci. Za rok w naszej pamięci nie pozostanie nawet ślad po sprawozdaniu, które piszemy „na wczoraj”, natomiast dzieci dobrze zapamiętają wspólny spacer. 

 → Pokazujmy swoim dzieciom coś, na czym dobrze się znamy. Możemy je zabrać na ryby, pokazać, jak malujemy obraz, jak robimy grządki w ogródku czy jak wygląda nasza praca na komputerze. 

 → Wymyślamy razem tajny gest lub znak, oznaczający „kocham cię”. Często używamy go w obecności innych. 

 → Ustawiamy w ogrodzie specjalny wodoodporny pojemnik służący do siadania i przechowywania w nim zabawek naszych dzieci. 

 → Uczymy dzieci rozpalać ognisko i rozbijać namiot. 

 → Szukamy pasji, która wciągnie nas i nasze dzieci.

 → Całą rodziną bierzemy się do pracy w domu. W ten sposób uczymy nasze pociechy cennych umiejętności życiowych, a przy okazji możemy odbyć z nimi pogawędkę o tym, jakie sprawy aktualnie zaprzątają im głowę. 

 → Przekładamy płatki zbożowe, miski i kubki na dolną półkę, aby dzieci mogły po nie sięgnąć. 

 → Staramy się nie opuszczać żadnych uroczystości szkolnych z udziałem naszych dzieci (na przykład przedstawienia, zawody sportowe). Dla nich każde z takich wydarzeń wiąże się z wielkimi przeżyciami i na pewno zawsze będą pamiętać, czy byliśmy przy nich w tak ważnej dla nich chwili. 

 → Organizujemy wspólną pieszą wycieczkę z noclegiem na łonie natury. 

 → Zabieramy dzieci na mecz ulubionej drużyny.

 → Zajmujemy wygodne miejsca na kanapie i oglądamy razem film przyrodniczy. 

 → Razem wykonujemy i puszczamy latawiec w pobliskim parku. 

 → Tłumaczymy swoim dzieciom, w jakich sytuacjach dzwoni się na numer alarmowy i dlaczego nie powinno się tego robić dla zabawy. 

 → Tworzymy własny, unikatowy układ gestów na powitanie. 

 → Urządzamy próbny alarm przeciwpożarowy lub alarm na wypadek trzęsienia ziemi. 

 → Utulamy dzieci do snu i mówimy, że jesteśmy z nich dumni. 

 → Uczymy swoje dzieci nowej umiejętności lub nowej dyscypliny sportowej. 

 → Opowiadamy dzieciom o dalekim kraju i o jego mieszkańcach. Znajdujemy w Internecie dziesięć ciekawostek na ten temat, na przykład jak wygląda flaga, jakim językiem posługują się mieszkańcy czy jakie miasto jest stolicą tego kraju. 

 → Jeżeli w pokoju dzieci panuje bałagan, dzielimy „teren” na sześć części i skłaniamy nasze pociechy do dokładnego sprzątnięcia (razem z odkurzeniem) każdej z nich przez kolejne sześć dni.

RODZINA

→ Idziemy na kurs pierwszej pomocy, aby wiedzieć, jak się zachować w razie wypadku w naszej rodzinie. 

 → Rezerwujemy stolik w restauracji dla całej rodziny bez uprzedzenia i bez konkretnej okazji. Zapraszamy kilkoro przyjaciół, aby razem miło spędzić ten czas. 

 → Przez cztery dni w tygodniu ograniczamy czas na korzystanie z telewizji, Facebooka i YouTube do jednej godziny dziennie, a zamiast tego organizujemy ciekawe zajęcia dla całej rodziny. 

 → Gdy już taki stan wejdzie w życie, posuwamy się jeszcze dalej i pozwalamy na telewizję i Internet jedynie przez dwa lub trzy dni w tygodniu. 

 → Przeprowadzamy „remanent” w domu i wystawiamy niepotrzebne rzeczy na aukcjach internetowych. Pieniądze pochodzące z tego przedsięwzięcia przeznaczamy na wielką rodzinną ucztę lub na wycieczkę do nowego, nieznanego miejsca. 

 → Sadzimy razem drzewo. 

 → Przeglądamy zdjęcia rodzinne znajdujące się na komputerze i robimy ich kopię zapasową. Tych zdjęć nie wolno nam stracić! 

 → Sporządzamy listę zajęć na pogodne i deszczowe dni, aby w weekend nie tracić czasu na zastanawianie się, co robić. 

 → Dzwonimy do rodziców lub dziadków. Czasami wystarczy dziesięciominutowa rozmowa, by poczuli się przez nas kochani. 

 → Obiady spożywamy całą rodziną przy stole jadalnym. Jest to wspaniała okazja do tego, by się spotkać i dowiedzieć, co w danej chwili zaprząta głowę każdemu z jej członków. 

 → Razem pieczemy ciasteczka i dekorujemy je lukrem. 

DALSZA RODZINA 

→ Kontaktujemy się z krewnym, z którym dawno urwał nam się kontakt (lub tylko nieco rozluźnił), aby zapytać, jak się miewa. 

 → Wysyłamy mail i zdjęcia do krewnego mieszkającego za granicą. 

 → Szukamy w Internecie informacji na temat swoich przodków. 

 → Sprawdzamy, czy nasza rodzina posiada herb lub czy ma w swojej historii jakieś niezwykłe wydarzenie. 

 → Szukamy ciekawego zajęcia, dyscypliny lub hobby, które zainteresują całą naszą bliższą i dalszą rodzinę. Dzięki temu wszyscy będą mogli bardziej zżyć się ze sobą. 

PRZYJACIELE

→ Codziennie dzwonimy do innego przyjaciela, by podtrzymać kontakt i dowiedzieć się, co u niego słychać. 

 → Zapraszamy na kawę przyjaciela, z którym urwał nam się kontakt. 

 → Zastanawiamy się, jak wesprzeć naszego przyjaciela, dodać mu otuchy czy powinszować sukcesu. 

 → Organizujemy wspólne wyjście z przyjacielem do kina lub teatru. 

 → Usuwamy z Facebooka kontakty do osób, które nic dla nas nie znaczą. 

 → Przygotowujemy listę urodzin naszych przyjaciół i dzwonimy do nich z życzeniami. 

 → Jesteśmy przy naszych przyjaciołach w trudnych chwilach, może będą nas potrzebować? 

 → Proponujemy parze naszych przyjaciół, że zastąpimy ich przy małym dziecku, aby mieli wieczór tylko dla siebie. 

 → Raz w miesiącu urządzamy uroczysty obiad i za każdym razem gościmy u siebie innych przyjaciół. 

 → Zaglądamy na dwadzieścia minut do Facebooka i odnawiamy kontakt z kilkorgiem dobrych przyjaciół. 

 → Organizujemy wspólny wyjazd weekendowy dla nas i kilkorga naszych dobrych przyjaciół. 

 → Proponujemy przyjacielowi partię tenisa lub golfa. 

 → Dziś staramy się zawrzeć nową znajomość i dobrze ją zapoczątkować. 

 → Nie staramy się „na siłę” rozwiązywać problemów naszych przyjaciół, kiedy chcą tylko, byśmy ich wysłuchali. 

 → Wysyłamy do przyjaciela SMS-a, w którym życzymy mu udanego dnia. Kiedy go odczyta, na pewno się uśmiechnie, wiedząc, że ktoś o nim myśli. 

INNI LUDZIE

→ Jeszcze dziś staramy się poprawić komuś humor. 

 → Wręczamy karteczkę z odręcznie napisanym „dziękuję” osobie, która pomogła nam dzisiaj w jakiś sposób. 

 → Wyrażamy szczere uznanie komuś, kto dobrze wykonał swoją pracę. 

 → Fundujemy lunch obcej osobie, tak by nie zorientowała się, kto to zrobił. 

WIARA/SFERA DUCHOWA

→ Przez dwie minuty modlimy się w skupieniu, nie pozwalając się rozproszyć. 

 → Przez dziesięć minut czytamy Biblię lub inną książkę, której autor jest osobą wierzącą. 

 → Pobieramy z Internetu aplikację – poradnik rozwoju duchowego – i używamy jej regularnie przez tydzień. 

 → Całym sercem angażujemy się w obchody wszystkich świąt religijnych przez cały rok. 

 → Modlimy się razem z kimś z rodziny lub przyjacielem. Jeżeli czujemy się swobodnie przy tej osobie – opowiadamy jej o naszym kontakcie z Bogiem. 

 → Opowiadamy innym ludziom o sytuacji, w której osobiście doświadczyliśmy opieki bożej. 

 → Szukamy informacji o swojej religii (na przykład o historii Kościoła). 

 → Szukamy w Internecie stron religijnych, dzięki którym pogłębi się nasza wiedza na ten temat i umocni wiara. 

 → Modlimy się pięć minut za swoją rodzinę i całą społeczność. 

 → Zastanawiamy się, jak w sposób skuteczny i naturalny zachęcić inną osobę do naszej religii. 

STYL ŻYCIA 

→ Myślimy, jak doprowadzić do względnej równowagi pomiędzy naszym życiem zawodowym a osobistym. 

 → Zwracamy się z prośbą do szefa o możliwość pracy w domu przez jeden dzień w tygodniu. 

 → Zastanawiamy się, jakie istnieją dla nas możliwości osiągnięcia dochodu pasywnego[4]; zasięgamy rady przyjaciół, którym udało się tego dokonać. 

 → Prowadzimy dorywczą działalność z wkładem nie większym niż 100 dolarów. Własnoręcznie i za darmo zakładamy stronę internetową.

 → Obiecujemy sobie uzyskać 10 dolarów w pierwszym tygodniu, 20 dolarów w drugim i tak dalej, aż nasza poboczna działalność zacznie nam przynosić zysk w wysokości 100 dolarów tygodniowo. 

 → Zastanawiamy się nad zlecaniem pracy podwykonawcom, proponujemy własne usługi przez strony internetowe promujące freelancerów. 

 → Z żelazną konsekwencją wyłączamy telefon służbowy w weekendy oraz nie odpowiadamy na maile. 

 → Jeszcze dziś planujemy daleki wakacyjny wyjazd. 

 → Zaczynamy regularnie odkładać stałą kwotę z przeznaczeniem na wakacyjny wyjazd, dążąc przy tym do tego, by wszelkie związane z nim koszty pokryć wyłącznie z tej puli. 

RADOŚĆ/SZCZĘŚCIE

→ Sporządzamy listę rzeczy (do dziesięciu), które sprawiają nam przyjemność. To może być spędzanie czasu z rodziną, kino, siłownia lub nauka nowego języka. 

 → Analizujemy ostatnie dwanaście miesięcy pod względem sukcesów i przyjemności, które nas spotkały, a także pod względem rozczarowań i porażek, które nas nie ominęły. Jakie widzimy dla siebie możliwości rozwoju w ciągu kolejnych dwunastu miesięcy?

 → Oceniamy możliwość włączenia większej liczby rzeczy, które lubimy, do swojego tygodniowego i miesięcznego rozkładu. Zastanawiamy się, jakie okoliczności pomagają nam rozumieć własne emocje. 

 → Przypominamy sobie chwile, gdy naprawdę głęboko odczuwaliśmy radość życia. Co wprawiło nas w ten stan i jak ponownie moglibyśmy uchwycić to uczucie? 

 → Przypominamy sobie, jaką powieść lub inną książkę zawsze chcieliśmy przeczytać, i wypożyczamy ją z biblioteki. 

 → Słuchamy kilku utworów w nowym gatunku muzycznym, który ostatnio nie przypadł nam do gustu. 

 → Rozpoczynamy pisanie dziennika lub pamiętnika. Może trudno w to uwierzyć, ale ma to zbawienne działanie terapeutyczne. 

 → Rozpoczynamy pisanie bloga o czymś, co jest naszą pasją, na przykład o swojej rodzinie, uprawianiu ogródka czy o zwyczajach ptaków. 

 → Kiedy na naszym blogu znajdzie się dwadzieścia wpisów, przygotowujemy e-book i rozsyłamy go do rodziny i przyjaciół. 

 → Kiedy dojdzie do stu wpisów, zbieramy wszystkie i przygotowujemy drugi, większy e-book. Członków rodziny i przyjaciół prosimy o rzetelną i szczerą opinię na jego temat. Jeżeli będzie dobra, wystawiamy go na sprzedaż za pośrednictwem sklepu internetowego, przykładowo może to być Amazon.com.

 → Zastanawiamy się, czy nie deprecjonujemy samych siebie w swoich wypowiedziach. Należy wiedzieć, że słowa żadnego człowieka nie mają na nas tak dużej siły oddziaływania jak nasze własne. 

 → Uczymy się nabierać właściwego dystansu w stosunku do rzeczy, które nie są dla nas ważne lub nie dotyczą nas bezpośrednio. W obecnym świecie panuje natłok różnorodnych informacji, plotek o gwiazdach, a my na stałe mamy dostęp do tej „wiedzy”. Jest rzeczą niezwykle istotną powziąć postanowienie, by nie zamartwiać się sprawami, które nie mają na nas bezpośredniego wpływu. 

 → Wychodzimy z domu, aby spędzić trochę czasu w samotności. Słuchamy dochodzących nas dźwięków, wystawiamy twarz na wiatr i skupiamy się na przyjemności płynącej z przebywania we własnym towarzystwie. 

 → Rozważamy zmianę fryzury. 

 → Jeszcze dziś robimy coś dobrego i nikomu o tym nie wspominamy. 

 → Udajemy się w takie miejsce w naszej okolicy, w którym jeszcze nigdy nie byliśmy. Wstępujemy do nowej restauracji albo kawiarni, być może okaże się to naprawdę urokliwy lokalik. 

 → Kupujemy kilka kwiatów i ustawiamy je w paru miejscach w domu lub miejscu pracy. Kwiaty znakomicie wpływają na poprawę nastroju. 

 → Planujemy duże przyjęcie dla wszystkich osób, których spotkanie od zawsze chodziło nam po głowie. 

 → Zastanawiamy się, jakie jest nasze ulubione wspomnienie. W chwilach obezwładniającego stresu myśl o tym może nas odprężyć, a nawet wywołać uśmiech na twarzy. 

 → Robimy sobie prezent. To może być bilet na tygodniowy rejs, ale, równie dobrze, możemy poprosić o dzień urlopu i spędzić go w domu. Cokolwiek by to było – całym sercem cieszymy się z naszego prezentu i doceniamy jego wartość. 

 → Jeszcze dziś, ale też każdego następnego dnia poświęcamy czas, by ucieszyć się z tego, co nas otacza, i dziękujemy za wszystkie te dobrodziejstwa. 

 → Pamiętamy, że nikt nie jest odpowiedzialny za nasze szczęście w takim stopniu jak my sami. 

 → Przed wstaniem z łóżka marzymy o swoim idealnym dniu. Jak powinien wyglądać? 

 → Staramy się otaczać szczęśliwymi ludźmi. Łatwo zarazić się negatywnym myśleniem od zniechęconych osób i – odwrotnie – kiedy przebywamy między szczęśliwymi ludźmi, ich stan udziela się również nam. 

 → Staramy się śmiać nawet z najbardziej błahych powodów, również ze swoich błędów i niepowodzeń, dzięki którym, jak wiemy, można się dużo nauczyć. 

 → Uczymy się kilku zabawnych dowcipów i sztuczek, aby mieć czym zabawić swoją rodzinę i przyjaciół. 

 → Wstajemy rano, aby nacieszyć się widokiem wschodzącego słońca. 

 → Dziś robimy coś spontanicznego. Nie mam tu na myśli rzeczy szalonych czy zbyt ryzykownych – po prostu wychodzimy poza ustalone ramy, a myśl o konsekwencjach odsuwamy na dalszy plan. 

 → Unikamy nadmiernego dramatyzowania, które sprawia, że małe niepowodzenia rosną w naszych oczach do rangi życiowych katastrof. Ta skłonność powoduje jedynie dodatkowe napięcie, które pociąga za sobą kolejne kłopoty. 

 → Od dzisiaj zrywamy z perfekcjonizmem. Wyczulenie na drobiazgi i pragnienie wykonania swojej pracy jak najlepiej są podstawą sukcesu, ale skłonność do perfekcjonizmu może zepsuć całą przyjemność i skazać nas na wieczne poszukiwania czegoś, czego znaleźć się nie da. 

SPOŁECZNOŚĆ

→ Zastanawiamy się, w jaki sposób jeszcze dziś lub w tym tygodniu moglibyśmy wesprzeć określoną organizację społeczną. Czy ktoś z naszego otoczenia potrzebuje pomocy? Co moglibyśmy zrobić dla tej osoby? Niosąc pomoc innym, niejako oddając im część siebie – rozwijamy się i stajemy lepszymi ludźmi. 

 → Zbieramy informacje o uroczystościach lokalnych, a następnie udajemy się na taką imprezę, w której zwykle nie bierzemy udziału. 

 → Codziennie przez dwa tygodnie zapoznajemy się z kolejnymi osobami mieszkającymi w naszej okolicy. Staramy się dobrze żyć z sąsiadami, brać udział we wspólnych przedsięwzięciach oraz wspierać się w potrzebie. 

 → Szukamy możliwości pełnienia wolontariatu poprzez lokalne Kościoły, kluby lub organizacje. Zapisujemy się i pomagamy tym, którzy czekają na naszą pomoc! 

 → Staramy się być dobrymi sąsiadami, liczymy się z obecnością innych i nie zapominamy, że dochodzące od nas hałasy mogą stać się źródłem sąsiedzkich niesnasek. 

 → Angażujemy się w bliski sercu cel, ale bez szaleństw – nie rzucamy pracy, nie zapominamy o otaczającej nas rzeczywistości, ale z oddaniem, na jakie nas stać, robimy, co możemy i kiedy możemy. To będzie wymagało trochę wysiłku, ale pilnujmy, by nie forsować się zanadto. 

 → Jeszcze dziś postarajmy się rozbawić przynajmniej trzy osoby. 

 → Dajemy krzyż na drogę wszystkim tym, którzy nie uznają marzeń. 

 → Wymyślamy sposób na zapoznanie się z kimś z okolicy, kogo znamy tylko z widzenia. 

 → Bierzemy udział w przygotowaniach określonej akcji o zasięgu lokalnym, na przykład wspólnego biegu czy festynu. 

 → Z rozmysłem i pełną skrupulatnością przystępujemy do segregacji śmieci. 

 → Nie pozbywamy się starych butelek, reklamówek czy innego typu pojemników, jeżeli nadają się do ponownego użytku. 

WYZWANIA

→ Nawiązujemy kontakt z organizacją społeczną o lokalnym zasięgu, aby wziąć udział w jakimś wspólnym przedsięwzięciu. 

 → Wypisujemy na kartce pięć zamierzeń, których chcielibyśmy dokonać w tym roku. 

 → Wykonujemy jedno konkretne posunięcie, które będzie kamieniem milowym na drodze do realizacji jednego z powyższych zamierzeń. 

 → Szukamy w pamięci takiej rzeczy, na której od zawsze chcieliśmy się lepiej znać, na przykład: żeglarstwo, historia starożytna, matematyka albo język obcy. Przeglądamy ofertę dostępnych kursów, także internetowych i – jeśli odpowiadają naszym oczekiwaniom – zapisujemy się. 

 → Stawiamy sobie wyzwanie wypróbowania czegoś, czego nie robiliśmy nigdy dotąd. 

 → Zastanawiamy się, w jaki sposób moglibyśmy poprawić sobie wymowę oraz umiejętności komunikacyjne. Rozważamy wstąpienie do najbliższego klubu Toastmasters. 

 → Prowadzimy pamiętnik – rozpisujemy się w nim na temat swoich marzeń, pragnień oraz wyobrażeń nowego życia, nad którym pracujemy. 

 → Stawiamy sobie tygodniowe wyzwanie, na przykład: schudnięcie, nauka języka obcego, przebieżka na określonym dystansie czy praca w ogródku. Codziennie sprawdzamy, czy realizacja podjętego wyzwania odbywa się zgodnie z planem. 

 → Najpierw dokonujemy przeglądu różnorodnych grup zainteresowań, a następnie wstępujemy do jednej z nich. Poznajemy tam nowych ludzi, kto wie, może nawet nawiążemy nowe przyjaźnie? 

GOSPODAROWANIE CZASEM/NASZA OSOBISTA SKUTECZNOŚĆ

→ Zastanawiamy się, jak sprawić, by działać skuteczniej na gruncie życia rodzinnego. 

 → Ustawiamy budzik, by zadzwonił piętnaście minut wcześniej niż zwykle, i poświęcamy ten czas na planowanie swoich osiągnięć. 

 → Uczymy się nowego oprogramowania i aplikacji internetowych, które sprawią, że staniemy się skuteczniejsi i bardziej zorganizowani w życiu codziennym. Mam tu na myśli Gmail, Google Dysk, Dropbox, kalendarz online, aplikacje listy zadań czy program do rejestrowania operacji finansowych. 

 → Za pomocą Google Maps sprawdzamy, czy istnieje opcjonalna, szybsza trasa do pracy lub w inne miejsce, w którym często bywamy. 

 → Dajemy sobie prawo do popełnienia błędu. Odpoczynek od obowiązków może nam pomóc wybaczyć sobie złe decyzje, które być może ostatnio podjęliśmy. 

 → Oddajemy potrzebującym zbyteczne przedmioty (na przykład starą walizkę, wózek dziecięcy albo grill). 

 → Postanawiamy, że w przyszłym tygodniu przeczytamy jedną książkę od deski do deski. 

 → Umawiamy wszystkie wizyty, które dotąd odkładaliśmy na później. Czas spędzony u dentysty nie należy do przyjemności, ale może nas uchronić przed poważniejszymi, kosztownymi zabiegami stomatologicznymi, kto wie – może nawet przed protezą zębową? 

 → Ucinamy sobie krótką, regenerującą drzemkę. Jest to znakomity sposób na podtrzymanie sił witalnych, zwłaszcza jeśli zamierzamy pracować długo w nocy. 

 → Za każdym razem, gdy napotkamy rzecz zużytą, zniszczoną, w złym rozmiarze lub w ogóle nieużywaną – natychmiast ją wyrzucamy lub, jeśli się nadaje, oddajemy potrzebującym. 

 → Układamy plany awaryjne do różnych sytuacji, na przykład dorabiamy dodatkowy komplet kluczy do domu lub samochodu, kupujemy zapasowy dezodorant czy uczymy się innej, bocznej trasy, by dowieźć dzieci do szkoły na czas. 

 → Korzystamy z kluczy ozdobnych, dzięki czemu łatwiej jest odróżnić jeden od drugiego, szczególnie w nocy czy w deszczu. 

 → Trzymamy w samochodzie latarkę, długopis i papier do pisania, ładowarkę do telefonu i 10 dolarów w bilonie. 

 → Sprawdzamy, czy w samochodzie na pewno znajdują się wszystkie narzędzia potrzebne do zmiany koła. Jeżeli znaleźlibyśmy się w potrzebie o drugiej w nocy, brak lewarka okazałby się naprawdę niemiłym zaskoczeniem. 

 → Zwalniamy miejsce w schowku przed pasażerem, między innymi zabierając stamtąd instrukcję obsługi samochodu i wsuwając ją do kieszeni w oparciu siedzenia pasażera. 

 → W bagażniku samochodowym trzymamy zestaw awaryjny, w którym powinny się znaleźć: parasolka, apteczka, płaszcz przeciwdeszczowy, nożyczki, czarny marker, srebrna taśma klejąca, papierowe ręczniki, plastikowe worki i ubrania na zmianę dla dzieci. 

 → Zanosimy do pracy koszulę lub bluzkę na zmianę. 

 → Trzymamy w samochodzie małą torebkę na śmieci. 

 → Sprzątamy codziennie jedną szufladę. 

 → Zawsze przed sezonem letnim sprzątamy szafki i pozbywamy się przeterminowanych leków, kremów z filtrem i żywności. Dokonujemy przeglądu czujników dymu. 

 → Kiedy załadowujemy zmywarkę, wkładamy wszystkie widelce do jednej części pojemnika na sztućce, łyżki – do drugiej, noże – do kolejnej i tak dalej. Dzięki temu łatwiej będzie opróżnić zmywarkę. 

 → Załatwiamy sprawy o niestandardowych porach. Lepiej pójść na zakupy lub siłownię wtedy, gdy nie ma tam ludzi. Wykonywanie zwykłych czynności poza godzinami szczytu pozwala zaoszczędzić setki godzin w skali roku. 

 → Przy rozpostartej dłoni mierzymy odległość między czubkami kciuka a małego palca, a następnie mierzymy długość środkowego palca i zapamiętujemy obie te wartości. Gdy kiedyś będziemy musieli zmierzyć coś bez miarki – przy użyciu dłoni zrobimy to dokładniej niż na oko. 

 → Codziennie uczymy się czegoś na pamięć. Jest to dobry sposób, by utrzymać umysł i pamięć w znakomitej formie, ale też – by zadziwić przyjaciół swoją elokwencją, sypiąc cytatami z Marka Twaina czy Ernesta Hemingwaya jak z rękawa.

 → Zapisujemy się na kurs szybkiego czytania. Dzięki temu będziemy mogli błyskawicznie analizować dane, przeglądać informacje, wyłapując główne myśli i kluczowe słowa. 

 → Zapamiętujemy imiona i nazwiska. Z osobami, które spotykamy po raz pierwszy, może nas później dużo łączyć: wspólne interesy, a nawet związek małżeński. Wiele zależy od tego, jak się postaramy. 

 → Zerkamy na naszą listę zadań. Jeżeli sprawia przytłaczające wrażenie – wykreślamy mniej ważne punkty, zostawiając najistotniejsze. Przepisujemy na czysto – teraz nasza lista powinna się wydać bardziej przystępna. 

 → Trzymamy w lodówce specjalny pojemnik na mięso, dżem, chutney[5], ser i inne produkty, z których można szybko przygotować lunch. 

 → Pozostawanie biernym – oto jedyna prawdziwa porażka. Jeżeli nic nie robimy, przegrywamy z zasady, a nawet pozbawiamy się możliwości nauczenia się czegoś na własnych błędach. Lepiej wstać i podjąć nowe wyzwania jeszcze dziś, niż biernie poddać się przeznaczeniu. 



 CELE FIRMOWE 

FINANSE

→ Wymyślamy taki sposób na zmniejszenie kosztów związanych z prowadzeniem firmy o jeden procent, jaki możemy wprowadzić w życie jeszcze dziś. Bierzemy przy tym pod uwagę odleglejsze plany pracy dla nas i całego zespołu. 

 → Rozważamy opcję wynajmu pomieszczeń biurowych razem z inną firmą. 

 → Analizujemy rachunki za usługi telekomunikacyjne i rozważamy wprowadzenie tańszej oferty. 

 → Zakładamy telefon internetowy, sprawdziwszy wcześniej, czy jakość połączeń odpowiada naszym oczekiwaniom. 

 → Wprowadzamy elektroniczny system dokumentowania, starając się jak najmniej drukować. Tusze do drukarki czy tonery pochłaniają mnóstwo pieniędzy. 

 → Uzupełniamy tusz w kartridżach, zamiast kupować zupełnie nowe. 

 → Oszczędzamy energię elektryczną i wyłączamy światło oraz komputery na koniec dnia. 

 → Zamiast komercyjnych programów komputerowych szukamy ich darmowych odpowiedników. 

 → Przed podróżą dokonujemy rezerwacji biletów możliwie najwcześniej, aby uchwycić moment, gdy ceny są najniższe. 

 → Zawiązujemy alians zakupowy z inną firmą lub spółką handlową w celu uzyskania rabatów za kupno w ilościach hurtowych. 

 → Jeżeli zamierzamy dokonać poważniejszego zakupu, analizujemy przedtem przynajmniej trzy oferty. Kiedy ostatnio sam robiłem rundę po sklepach, ustaliłem, że różnica pomiędzy najwyższą a najniższą ofertą cenową za towar porównywalnej jakości wynosi pięćdziesiąt procent. Warto również zapytać dostawców, czy przewidują rabaty za wcześniejszą realizację płatności. 

PERSONEL

→ Zastanawiamy się, jak jeszcze dziś zachęcić do skuteczniejszego działania jednego z członków zespołu pracowniczego. 

 → Rozważamy ewentualność rekrutacji utalentowanych pracowników przez agencje zatrudnienia lub systemy doradztwa personalnego.

 → Projektujemy szablon ogłoszenia rekrutacyjnego, aby usprawnić cały proces zatrudniania nowych pracowników. 

 → Projektujemy szablon formularza zakresu obowiązków pracowniczych, aby usprawnić proces tworzenia dokumentacji pracowniczej. 

 → Wymyślamy szybki sposób na podniesienie zaangażowania zespołu. 

 → Jakie trzy czynniki motywują nasz personel do pracy? Pieniądze, prestiż czy utrzymanie poziomu życia? Ustalamy to, pytając najbardziej zaufanych pracowników. 

 → Interesujemy się członkami swojego zespołu, na przykład zapisujemy daty ich urodzin w swoim kalendarzyku. 

 → Zmieniamy tytuły stanowisk najwydajniejszych pracowników. Dla nas to żaden koszt, ale dla nich to wielka rzecz, dzięki której wzrośnie im zarówno samoocena, jak i szacunek wśród załogi i osób z branży. 

 → Zapewniamy możliwość awansu zawodowego najlepszym pracownikom. Wiele osób rezygnuje ze stanowisk, gdy okazuje się, że w firmie nie ma dla nich szansy dalszego rozwoju. 

 → Organizujemy wydarzenia firmowe, które powinny kojarzyć się z dobrą zabawą i przyjemnie spędzonym czasem, co sprzyja integracji zespołu. To może być wyjście na imprezę sportową na pobliskim stadionie, ale też „dzień w stroju nieformalnym” w siedzibie firmy. 

 → Zachęcamy pracowników do powołania międzywydziałowych drużyn sportowych. Jest to wspaniały sposób na zintegrowanie działów w firmie: informatycznego, zarządzania zasobami ludzkimi, sprzedaży, finansów czy obsługi klienta.

DOSTAWY/LOGISTYKA

→ Analizujemy produkty i usługi, które kupuje nasza firma. Staramy się znaleźć innych, tańszych producentów lub usługodawców, oferujących porównywalną jakość. 

 → Próbujemy wynegocjować niższe stawki za produkty i usługi od obecnych producentów i usługodawców. 

SPRZEDAŻ

→ Proponujemy swoim klientom większą sprzedaż naszych towarów lub usług. 

 → Wynajdujemy sposób na zwiększenie dochodu firmy w tym tygodniu o jeden procent. 

 → Proponujemy naszemu obecnemu klientowi taki produkt lub usługę z asortymentu naszej firmy, z jakich on, jak dotąd, nie korzystał. 

 → Dobry kontakt to nie sztuka dla sztuki. Odwiedzamy osobiście naszych kontrahentów, staramy się rozwijać dobre relacje i przyjaźnie. Dzięki temu łatwiej zauważymy oszustów, a poza tym klienci, którzy będą czuli, że ich lubimy, zaczną polecać nas innym. 

 → Jeżeli zależy nam na tym, by przedstawić ofertę, która zainteresuje naszych klientów, musimy znać ich sytuację. Sformułujmy właściwe pytania, a na pewno się dowiemy, czego potrzebują i jakie warunki uznają za dogodne. 

 → Sprzedaż nie polega na „wciskaniu” klientom naszego towaru ani na manipulacji. Dobry sprzedawca to ten, który pomaga klientowi rozwiązać jego problem. 

 → Przeglądamy bazę naszych klientów i wykonujemy manewr zgodnie z zasadą Pareto (80/20). Wybieramy dwadzieścia procent klientów, którzy sprawiają problemy, i dyskretnie wykluczamy ich ze strefy swoich zainteresowań. Zyskawszy w ten sposób więcej czasu, staramy się go wykorzystać do nawiązania nowych, wartościowych kontaktów biznesowych. 

 → Nie dajemy się odprawić z kwitkiem przypadkowym osobom. Zawsze przed podjęciem rozmowy powinniśmy się upewnić, czy stoimy przed osobą decyzyjną w firmie. 

MARKETING

→ Poświęcamy pół godziny na analizę systemu marketingowego stosowanego przez firmy konkurencyjne i ustalamy, jaki jego element jest dla nich korzystny. 

 → Określamy najskuteczniejszy rodzaj reklamy oraz najlepszą technikę marketingową dla naszej firmy. Zastanawiamy się nad grupą docelową i dostosowujemy odpowiednio kampanię reklamową. 

 → Zaglądamy do Internetu i sprawdzamy firmy o podobnym do naszego profilu, które działają na zagranicznych rynkach. Co mają w swojej ofercie, czego my nie mamy? Co moglibyśmy wprowadzić z korzyścią dla naszych klientów? 

 → Podpowiadamy zadowolonym z naszych usług klientom, by polecali nas innym. 

BENCHMARKING – ANALIZA PORÓWNAWCZA 

→ Analizujemy firmy konkurencyjne pod względem technik, które stosują. To zdumiewające, jak wiele można się dowiedzieć z Internetu na ten temat. 

 → Zastanawiamy się, czy nasza firma skorzystałaby na zastosowaniu kilku z tych metod. 

 → Analizujemy, na jakim nowym rynku docelowym lub branży skupić swoją uwagę. 

PLANOWANIE STRATEGICZNE

→ Dzielimy naszą firmę na pięć do ośmiu najważniejszych obszarów, na przykład: sprzedaż, zasoby ludzkie, finanse, marketing, administracja. Następnie wyobrażamy sobie, jak będzie wyglądał każdy z tych obszarów za dziesięć lat przy założeniu, że nasza firma będzie dobrze prosperować. 

 → Wyobrażamy sobie, jak będzie wyglądał każdy z tych obszarów za pięć lat przy założeniu, że nasza firma będzie dobrze prosperować. 

 → Wyobrażamy sobie, jak będzie wyglądał każdy z tych obszarów po roku przy założeniu, że nasza firma będzie dobrze prosperować. 

 → Wyznaczamy krótko-, średnio- i długoterminowe cele dla każdego z wyodrębnionych obszarów. Dzięki tej operacji powstanie w naszych głowach zarys planu działania dla każdego z nich, a także zaczną się na bieżąco pojawiać swoiste drogowskazy wytyczające drogę do sukcesu. 

TECHNOLOGIA INFORMACYJNA

→ Rozważamy zastosowanie chmury obliczeniowej w naszej firmie. 

 → Wprowadzamy zasadę wykonywania archiwizacji danych na zewnętrznych nośnikach, które przechowujemy poza terenem firmy i postępujemy tak bez względu na to, czy dodatkowa kopia znajduje się również na twardym dysku. Zabezpieczymy się w ten sposób na wypadek pożaru lub kradzieży. 

 → Zastanawiamy się nad wprowadzeniem innych niż dotychczas rozwiązań sprzętowych. Jeżeli potrzebujemy głównie poczty elektronicznej, tab